Lubię wszelkie święta tylko za jedno - najczęściej oznaczają one wolne. A wolne oznacza (wy)spanko :)
Oczywiście dostosowałem się i skorzystałem. Jak dają to trzeba brać. Na rower zaś wyruszyłem wyjątkowo najedzony i niewyjątkowo nakawowany.
Był dylemat, który rower wybrać, w końcu wygrała opcja "szosa". Bowiem ciężkie chmury wydawały się oddalać na wschód, zgodnie ze wskazaniem paskudnego, zimnego wiatru, który mi towarzyszył. Finalnie wybór okazał się właściwy, bo tylko raz lekko mnie skropiło.
Miasto generalnie puste, ale jak zwykle światła głównie na czerwono. No i chyba rząd coś przeoczył i zapomniał zamknąć cmentarze - ten na Junikowie pękał w szwach.
Nad Jeziorem Strzeszyńskim (moim ulubionym poznańskim) może tłumów nie było, ale pustek również. Nie zabrakło morsów. A pogoda jak widać: pół na pół. Rok temu nabrałem się (było pod słońce), że na podnośniku przy jednej z firm w Swadzimiu ktoś stoi. Dopiero na fotkach zauważyłem, że to pewien brodaty krasnal. Tym razem byłem przygotowany i na spokojnie uwieczniłem tę instalację :) No i jeszcze zwierzaki. Udało się z daleka poobserwować sarenki... ...oraz parę żurawi. Fajnie w końcu wypocząć. A w ramach świątecznych atrakcji polecam tym, którzy mają dostęp do HBO GO, obejrzenie "Jokera". Dziś nadrobiliśmy, bo wcześniej okazji nie było. Rewelacja, nie tylko dla miłośników uniwersum DC.
Komentarze (9)
Dobre podejście :) Witam wśród miłośników Strzeszyńskiego ;)
Zawsze jak ktoś się śmieje że jako ateista powinienem w święta być w pracy, to mu odpowiadam że jako katolik nie powinien chodzić do lekarza ... ino się modlić o zdrówko - i po kłopocie ;].
Morsowanie też zdecydowanie nie dla mnie, a Strzeszyńskie to też moje ulubione :))
Ze swoich doświadczeń mogę wymienić kilka wizyt w saunie, oczywiście połączonych z zimnym prysznicem po, czego zaniechałem, bo łeb mi pękał jak na najgorszym kacu :) Dzięki!
Jak dla mnie trzeba mieć niebywałe "moce", żeby wejść do takiej wody zimą, sam przez pewien dłuższy czas próbowałem z zimnymi prysznicami, do takich całkiem zimnych nie doszedłem, to jednak nie dla każdego. Ładna zwierzęca seria na koniec.
Huann - no pyknęły, jak już wiesz :) Hehe, z morsowaniem mam to samo. Zamarzam od samego patrzenia :)
JPbike - w sumie nie wiem, czy ta gwiazda jest nowa :) W te wakacje miałem okazję objechać całe jeziorko na rowerze (http://trollking.bikestats.pl/1879132,Sobota-wtorkowa.html), tylko że wodnym. Świetne jest. A to nie potwór, tylko kajakarz :) "Wojownika" nie widziałem, "Jokera" bardzo polecam - Oscar za aktorstwo zdecydowanie zasłużony.
Marecki - ciekawe, czemu wolą niemiecką stronę? Może wyczuwają, że ludzie tam jacyś bardziej... ludzcy? :)
Roadrunner - hehe, trochę tak :) Jak na moje święta powinny być tylko te niereligijne, ale za to dziesięć razy częściej :)
Mikolajowy.strażnik zajebisty heheheheheh trochę taki Hasselhoff hehej Pogoda zajebista Tak sie.w.robocie smialismy, jak ciapaci nie obchodzą świat Bożego Narodzenia to niech zapier..... do roboty.
O, coś nowego w Strzeszynku, rzadko ostatnio tam bywam przy głównej plaży. A tam na fotce za "nagłym uskokiem" dostrzegam wystającą z wody sylwetkę - czyżby kopia stworu z Loch Ness? :) Też mam HBO GO, ostatnio obejrzałem 2 sezony "Wojownika", na "Jokera" też się skuszę :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"