Dzisiaj musiałem być w pracy, ale w końcu nie na dwunastkę, tylko na zaledwie kilka godzin, do tego nie musiałem się specjalnie spieszyć. Tak pracować to ja mogę codziennie :)
Oczywiście skorzystałem i wykonałem antygluta. Anty, bo normalnie byłby tylko glut, więc ta nadbudowa jest jego zaprzeczeniem. A mówiąc po ludzku: wpadło normalne pięć dych. Do tego bez specjalnych problemów, bo tylko na samym początku lekko mnie zaatakował deszcz, ale nawet nie na tyle. żeby zawiesić "wodoszczelną" Sigmę. Czyli musiały to być wartości naprawdę minimalne :) No i znów wiało całkiem solidnie.
Fotki dzisiaj tylko symboliczne. Na początek ciemne chmury nad
Morodrem Luboniem. To tam (no bo gdzie?) mnie skropiło. A i tam (no bo gdzie?) już na czwartym kilometrze miałem za (a potem przed) sobą czterech gazeciarzy.
Za Szreniawą było już nawet całkiem ładnie.
Z ptactwa wpadł dzisiaj tylko pingwin :)
Za to w Komornikach mogłem poczuć się jak prawdziwy za-konnik :)
Tyle. Oczywiście życzę wszystkim solidnej porcji odpoczynku, spokoju, umiejętności korzystania z techniki w kontaktach z bliskimi (ja z Rodzicami zobaczę się dzisiaj za pomocą internetów, takie mamy czasy) i wszystkiego co najlepsze. Życzeń religijnych u mnie się nie uświadczy, przepraszam :) A żeby tradycji stało sią zadość, jak prawie zawsze nutka z refrenu, która chodzi mi co rok po głowie. Mało optymistyczna, ale pozwalająca pamiętać, że gesty - tak wobec ludzi, jak i przede wszystkim zwierząt - powinno się mieć na co dzień, a nie tylko od święta.
Mam już doświadczenie z wyprowadzania psa - ludzka hołota o to niestety dba, nie sprzątając po czworonogach. No ale wpadnięcie w takie końskie coś byłoby wyższym levelem :)
Szaro-buro było przed i w Święta, także odpuściłem sobie kręcenie. Za takim konnym sznurkiem lepiej długo nie jechać, bo niespodziewanie może pojawić się jakaś "mina" - mój znajomy miał wiosną "szczęście" idealnie w taką trafić :))
JPbike - dziękuję za potwierdzenie moich słów, po raz kolejny zresztą :) No niestety, Sigma to szajs, ale ciężko go zastąpić czymś innym. Woreczkowanie też przerabiałem, ale styki było ciężko opakować :) Na tych koniach były same panie, jakaś feministyczna wycieczka :) Dziękuję i wzajemnie! :)
Dobrze określiłeś tą "wodoodporność" liczników Sigmy - u mnie jak dotąd 3 kolejno posiadane komputerki pokładowe tejże firmy wraz z upływem czasu traciły swoją "wodoodporność", a z poprzednim i wypasionym jeszcze trochę walczyłem z zalaniem za pomocą wkładania do woreczka. Mimo wszystko aktualnie nadal mam Sigmę :) A te koniki w Komornikach - wczoraj w WPN mijałem się z tym białym (chyba ten sam co na fotce) :) Spokojnych Świąt z dodatkiem kręcenia :)
Gizmo - miałem (a w sumie wciąż mam w starej szosie) tego Cateay''a i nie pamiętam, żeby mi się zamoczył na amen. Działał zawsze, miał inne minusy, ale pod wspomnianym względem był/jest nie do zdarcia.
Roadrunner - co Ty robiłeś o dziesiątej w Poznaniu, hehe? :) Dzięki, dzięki, i normalnej pogody życzę :)
Huann - wzajemności :) I Tobikowi mniej na głowie :)
Widziałem nieopodal poznania dziś o 10tej dziurę w chmurach na wylot. Myślałem że zahaczyłeś o ta słoneczną pogodę. Twoje życzenia mnie już się spełniają i odpoczywam jak nigdy, o rowerze mogę zapomnieć tak leje. Wyszedł bym dopiero gdybym założył na siebie piankę do nurkowania. Wesołych Świąt i bezpiecznych km do końca roku :D:D:D:D:D:D:D
Mi też się wiesza licznik, a nie jest to Sigma, mam Cateye Enduro. Więc jak widać liczniki nie lubią wody i normalnie na świecie wyłączają się! Po wyciągnięciu oraz wytarciu styków u mnie sytuacja wraca do normy.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"