Mały sukces - zdążyłem przed godziną dla seniorów nabyć pieczywo, a i zamówić makowca na święta. Jeszcze kilka wolnych dni i może bym nawet był w stanie zwlec się z łóżka koło ósmej :) No ale nie ma lekko - od jutra znów dwunastki w robocie :/
Pogodowo zrobiło się nawet spoko. Na termometrze całe sześć (!) stopni, wiatr jakoś nie miażdżył, można było kręcić. Oczywiście bez szaleństw. Jedynym problemem była widoczność. Taka zdecydowanie niewysublimowana. A wprost: przez jakąś połowę drogi otaczała mnie mgiełka.
Jedynym wartym odnotowania momentem było napotkanie myszołowa na ambonie. I tak powinno zostać - byle nie udostępniać tego miejsca ludzkim mendom z piórkiem na łbie. A poza tym oto typowy widoczek z dzisiejszego wypadu. W tle - jak (nie)widać - Jezioro Witobelskie oraz WPN. W związku z powyższym to ja musiałem wziąć na siebie ciężar kolorowania świata. Oto moja dzisiejsza świąteczna stylówa :) Na światłach w Komornikach odnotowałem sympatyczne uśmiechy, czyli warto było :)
Komentarze (10)
Roadrunner - widziałem, ale na Stravie nie miałem czasu poodpisywać :) Dzięki!
Huann - niech więc Polska zamieni się w jednego wielkiego Rudolfa :)
DaruS - no to może czas je aktywować? I umieścić na BS-ie w ramach akcji skarpetkowej? :)
Kolzwer - jestem za. To myśliwi, którzy polują bo muszą, a nie z powodu leczenia kompleksów, do tego nie zadają niepotrzebnego cierpienia i nie mylą rowerzysty z dzikiem. Tym bardziej tych w odblaskowych strojach :)
Takich myśliwych chciało by się często spotykać na ambonach, natura sama sobie zapewnia właściwą selekcję bez ingerencji wspomnianych facetów z piórkiem. Nie każdy potrafi przełamać monotonię zwykłego ubioru, zauważam, że często są to rowerzyści ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"