Asystując, pszczółkując i szpakując :)

Sobota, 4 lipca 2020 · Komentarze(10)
Na dzisiejszy poranek zaplanowana była krótka rundka z BUS-em. Krótka, bo dzionek miałem pracujący, na stówę czasu nie było, miałem więc tylko w założeniu towarzyszyć przez pierwsze 25-30 kilometrów, a później zrobić samotną nawrotkę.

Punkt 8:30 ustawka na Starołęckiej i jazda tą uroczą ulicą. Nie brakowało takich, którzy zapewne sądzili, że jedzie jakiś wyścig, do tego stopnia, że jeden z kibiców nawet pozdrowił nas klaksonem. Bo chyba to nie była próba agresywnego informowania o fakcie, że gdzieś z lewej znajduje się kostkowe coś oznaczone dziwnymi piktogramami na niebieskim tle? :)

Spotkaliśmy też Pana Pszczółkę (jaskrawy żółto-czarny strój), który na wspomnianej Starołęckiej tak bardzo chciał pokazać, jak potrafi przycisnąć, że przy wyprzedzaniu nawet nas nie pozdrowił. Spoko, ścigać się nie zamierzaliśmy, ale przyszło to naturalnie, bo chyba zabrakło w bidonie miodku czy innego tam soku z gumijagód i Pan Pszczółka spuchł, najpierw spadając na tyły wycieczki, a potem już całkowicie się odłączając.

Wspólnie z BUS-em (dzięki za jazdę!) dotarłem przez Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Mosinę, Żabinko i Żabno do Sulejewa, gdzie przyszedł najwyższy czas na nawrotkę. Akurat polem leciał lis, niestety nie zdążyłem go uchwycić. Powrót wykonałem najprostszą trasą, przez Mosinę, Puszczykowo oraz Luboń, gdzie najpierw jakiś troglo chciał mnie skasować pakując się z podporządkowanej, a później znów usłyszałem ukochany dźwięk klaksonu, tym razem gdy jechałem wzdłuż… chodnika (z dopuszczeniem). Tu już nie wytrzymałem i odpozdrowiłem, tyle że werbalnie. Eh, ten Luboń...

Średnia mogła być lepsza, ale podczas powrotu jakoś wiatr nie chciał pomagać. Nic nowego :)

Kilka fotek, niewiele, bo się spieszyłem :)
Agro klimaty c centralnej Wielkopolski
Lasy za Mosiną
Letnia dróżka
Zanim zrobiłem nawrotkę w Sulejewie, obserwowałem przez chwilę samotnego szpaka...
Samotny szpak
...do którego podleciała koleżanka,,,
Żywa szpacza konwersacja
...a wszystko skończyło się szpaczym fochem :)
No i foch (szpaczy) :)
Do pracy zdążyłem (dystans zawiera dojazd).

Czas jeszcze na podsumowanie czerwca. Intensywny był to miesiąc - jeździłem szosą, Czarnuchem i starym góralem, po szosach, lasach, do pracy i po górach, w upałach i w deszczu. Wyszło łącznie 1741 kilometrów ze średnią 28,5 km/h. Człapania (głównie z psem): nieco ponad 70 km. No i jeszcze 7 kilosów... drezyną :)

Komentarze (10)

Ja bym pozdrowił, sakwiarzy zawsze :)

Trollking 18:39 wtorek, 28 lipca 2020

Jak pozdrawiam szosowców, to może co drugi mi odmachnie. Widać za mało "fachowo" wyglądamy z Mery ;)

huann 21:51 poniedziałek, 27 lipca 2020

To zapewne zwierzęca krajówka :) Ja tam pozdrawiam... :)

Trollking 19:46 środa, 8 lipca 2020

Ta droga krajowa nr.11 z drugiej fotki całkiem przyjazna :)

A w kolarza który zapomniał pozdrowić ... nie uwierzę :DDDDD

Lapec 08:35 środa, 8 lipca 2020

Dzięki :) Pana Pszczółkę nie za bardzo mam jak pozdrowić, ale będę pamiętał :)

Trollking 20:03 niedziela, 5 lipca 2020

Piekna 1 fota i pozdro dla Pana pszczółki hahahha

Roadrunner1984 17:43 niedziela, 5 lipca 2020

Ha!!! :)

Trollking 20:41 sobota, 4 lipca 2020

Ten łuk drogi ma większe nachylenie niż odcinek Kraków-Tarnów przez Puszczę Niepołomicką. Eh cofam swoje zdanie: Poznań nie ma no.1 w kategorii płaskość.

gizmo201 20:40 sobota, 4 lipca 2020

Dobrze się dziś jechało :)

Kłótnia taka proludzka :)

Trollking 20:19 sobota, 4 lipca 2020

Aleś zapylał..
Podoba mi się mi szpacia kłótnia małżeńska :)

Marecki 19:13 sobota, 4 lipca 2020
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa mpree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]