Asystując, pszczółkując i szpakując :)
Punkt 8:30 ustawka na Starołęckiej i jazda tą uroczą ulicą. Nie brakowało takich, którzy zapewne sądzili, że jedzie jakiś wyścig, do tego stopnia, że jeden z kibiców nawet pozdrowił nas klaksonem. Bo chyba to nie była próba agresywnego informowania o fakcie, że gdzieś z lewej znajduje się kostkowe coś oznaczone dziwnymi piktogramami na niebieskim tle? :)
Spotkaliśmy też Pana Pszczółkę (jaskrawy żółto-czarny strój), który na wspomnianej Starołęckiej tak bardzo chciał pokazać, jak potrafi przycisnąć, że przy wyprzedzaniu nawet nas nie pozdrowił. Spoko, ścigać się nie zamierzaliśmy, ale przyszło to naturalnie, bo chyba zabrakło w bidonie miodku czy innego tam soku z gumijagód i Pan Pszczółka spuchł, najpierw spadając na tyły wycieczki, a potem już całkowicie się odłączając.
Wspólnie z BUS-em (dzięki za jazdę!) dotarłem przez Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Mosinę, Żabinko i Żabno do Sulejewa, gdzie przyszedł najwyższy czas na nawrotkę. Akurat polem leciał lis, niestety nie zdążyłem go uchwycić. Powrót wykonałem najprostszą trasą, przez Mosinę, Puszczykowo oraz Luboń, gdzie najpierw jakiś troglo chciał mnie skasować pakując się z podporządkowanej, a później znów usłyszałem ukochany dźwięk klaksonu, tym razem gdy jechałem wzdłuż… chodnika (z dopuszczeniem). Tu już nie wytrzymałem i odpozdrowiłem, tyle że werbalnie. Eh, ten Luboń...
Średnia mogła być lepsza, ale podczas powrotu jakoś wiatr nie chciał pomagać. Nic nowego :)
Kilka fotek, niewiele, bo się spieszyłem :)



Zanim zrobiłem nawrotkę w Sulejewie, obserwowałem przez chwilę samotnego szpaka...

...do którego podleciała koleżanka,,,

...a wszystko skończyło się szpaczym fochem :)

Do pracy zdążyłem (dystans zawiera dojazd).
Czas jeszcze na podsumowanie czerwca. Intensywny był to miesiąc - jeździłem szosą, Czarnuchem i starym góralem, po szosach, lasach, do pracy i po górach, w upałach i w deszczu. Wyszło łącznie 1741 kilometrów ze średnią 28,5 km/h. Człapania (głównie z psem): nieco ponad 70 km. No i jeszcze 7 kilosów... drezyną :)








