Nie powiem, żebym został zaskoczony porannym deszczem. Miało padać i bardzo dobrze, że zaczęło. Przyroda odetchnie, a i my również, bo rządzący będą mieli jeden argument mniej w temacie zamykania lasów, tyle że tym razem zapewne rozsądnego.
Odespałem sobie, po raz kolejny. Oj, będzie mi tego brakowało. A że wciąż kropiło to miesiąc rozpocząłem od d...eszczu strony i wybrałem się na spacer, przy okazji odbierając od Teściowej zapas truchła dla psa :) Na Dębinie tłumów na szczęście nie było, za to natrafiłem na radiowóz. Policjanci bardzo mili (bez maseczek), powiedzieli "dzień dobry" i docenili kijek w pysku Kropy :)
Po powrocie, gdy na moje oko szosy już wyschły, mogłem zbierać się na rower. Oj, miałem nadzieję, że uda się to wykonać suchą stopą. Jak było? Hm :)
Początkowo aż za fajnie. Podejrzane :) Pod niezbyt mocny (!) południowo-zachodni wiatr zacząłem wykonywać "pandeminium" - z Dębca przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Krosinko i Dymaczewo docierając do Będlewa. A za nim już wiedziałem, że będzie "ciekawie". Nie było wyjścia - trzeba było skorzystać z gościnności przydrożnej wiaty :) Przy okazji zapoznając się z ludową mądrością :) Po kilku minutach ruszyłem, bo przestało lać. Na chwilę. Potem znów zaczęło. Ale już byłem kompletnie przemoczony, więc w sumie było mi obojętne. A co się stało przy okazji? Ano wiatr się zmienił na... północno wschodni. Grrr. Ale jakoś udało się dokręcić, przez Zamysłowo, Stęszew, Trzebaw, Szreniawę i Komorniki do domu. Nawet udało się dogonić trójkę szoszonów.
No nie było lekko, ale ważne, że maj jakoś tam rowerowo rozpoczęty. Jedno muszę stwierdzić - wyjazd na krótko nie był najlepszym pomysłem :)
A na koniec szpaki... ...i motywy z Dębiny.
Komentarze (16)
Tak, Twoje przesłania przerastają. Myślę, że nie tylko mnie, ale z grubsza 99,9% interlokutorów :) Grunt, że Ty siebie rozumiesz ;)
Tak, tak myślę :) albowiem to w Twoim podsumowaniu rocznym owo spotkanie się znalazło - bynajmniej nie w moim. :) Poza tym nie musisz pamiętać - wystarczy, że mi uwierzysz. :) A nie, zapomniałem, że wierzysz tylko w bezpośrednim kontakcie. ;)
Ależ te cytaty są bardzo udane, nie są tożsame i to nie ja się nimi samozaorałem. :) W pierwszym wyrażam, co myślałem o Tb, a w drugim sugeruję, że się do owej postawy przyznajesz - jak nie widzisz różnicy, to jest z Tb gorzej, niż myślałem. ;)
Czy Ty myślisz, że rozpamiętuję tak moment spotkania, że kojarzę co wyjmowałeś, a czego nie, z sakwy? Naprawdę? :) Na pewno pamiętam, że pokazałeś puszkę, co pochwaliłem. Wtedy jeszcze nie wiedząc o motywacji :)
Mors: "No tak jak myślałem: do roboty ostatni, za to do gardłowania jesteś pierwszy"
Mors (chwilę później": "Równie dobrze ja mógłbym napisać, że Ty w końcu przyznałeś, że robota Cię nie interesuje, tylko biadolenie".
Przecież to to samo przesłanie, a pisząc to chcesz udowodnić jakieś moje domniemane manipulacje. Naprawdę chcesz się bawić w cytaty? :)
Manipulujesz. Równie dobrze ja mógłbym napisać, że Ty w końcu przyznałeś, że robota Cię nie interesuje, tylko biadolenie. :) I byłoby to nawet bliższe prawdzie. :)
Poza tym przypominam, ze zbieram także inny syf, zwłaszcza tłuczone szkła, jako szczególnie groźne społecznie (rowerowo, choć przecież nie moim własnym rowerom ;) ). Nawet udowodniłem Ci to jak się spotkaliśmy pod PrzeMęczą Kark. (i oczywiście na żywo odpowiedziałeś bez sprawdzania mojej sakwy, że mi wierzysz, a w internetach wcześniej biłeś pianę, że tylko tak gadam i żądałeś dowodów xDDD ). Klasyka gatunku...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"