Max pandemonium, bez narzekania :)
Jazda na półkrótko - czyli drugi dzionek bez dłuższych spodenek, zachowana jedynie koszulka termo pod strojem właściwym. Jak poprawia to komfort jazdy wiedzą chyba wszyscy, może prócz dziadyg (ich reprezentant zniknął już na dobre) czy typowych koszykarek i koszykarzy kursujących od monopolu do skupu.
W związku z podmuchami z południowego zachodu miałem zamiar wykonać najbardziej lubiane z lubianych "kondominium", czyli póki co "pandemonium". I wszystko szło zgodnie z planem, czyli pokonałem Luboń (znów masakra), Wiry, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, dojechałem do Dymaczewa, a tu nagle zonk. Droga zamknięta i objazd. Początkowo dopadła mnie załamka, bo tam ma powstać jakaś śmieszka, ale po powrocie do domu się uspokoiłem - do drugiej połowy maja drogowcy mają ogarnąć jedynie przepusty. Oby tylko na tym zostało.
Plany mi się lekko pokrzyżowały, bo liczyłem, że przed Łodzią uda mi się może zobaczyć znajomą parę myszołowów, a tu kicha. Jakieś foty jednak trzeba było zrobić, wyszedł więc tylko dość smętny widoczek na bajorko obok Będlewa. Klimat prawie że listopadowy.


Powrót nastąpił "piątką", przez Zamysłowo, Stęszew, Dębienko, Trzebaw, Rosnówko, Szreniawę i Komorniki. Łącznie pięć kilometrów więcej niż klasyka - póki co mi to nie przeszkadza, ale jak już wrócą zwykłe robocze dni to "max pandemonium" będzie wymagało wcześniejszego wstawania. Nie mówiąc już o innych "atrakacjach", takich jak ta:

Wersja pierwotna czegoś takiego nie posiada. Nie żebym kiedykolwiek skorzystał z tego "udogodnienia", ale liczy się sam fakt istnienia :) Za to wciąż bardzo mi się podoba widok na prawie pustą krajową piątkę (korek, i to spory, o dziwo był tylko w Komornikach).

Jako że z fotkami dziś bida, to tylko jeszcze wstawka z wczoraj, z dziewięciokilometrowego spaceru na Szachty. Na wieżę widokową nie właziłem tym razem, bo niby zamknięta, choć jak widziałem nie wszystkim to przeszkadzało. Skupiłem się na tej jeszcze póki co dzikiej części.






Cały czas byłem pod baczną obserwacją nie byle kogo, bo mew śmieszek :)










