Drugi (i ostatni) wolny dzionek w tym tygodniu, więc były plany. Oczywiście nierowerowe, tylko urzędowo-załatwialne, na okolice godziny trzynastej. Jednak Teściowa, której miałem w nich towarzyszyć, się lekko rozchorowała i zostały one przestawione na kolejne moje dni bezpracowe. Hurrra. Szkoda tylko, że dowiedziałem się o tym dopiero podczas powrotu z rowerowania, bo bym się w końcu wyspał, a nie ruszał nie do końca ogarnięty :)
Sama jazda to wolne, bez ikry i chęci do walki, pełzanie. I nawet nie wiało specjalnie, tylko powietrze było tak ciężkie od mgły łamanej na smog, że finalnie spowodowało emerycką, wstydliwą średnią.
Trasa to znów wschód - tym razem lekko okaleczony "mumin": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Daszewice - Głuszyna - objazd Starołęckiej - Minikowo - Rondo Starołęka - Rondo Żegrze - znów Starołęka - Hetmańska - Dębiec. Właśnie końcówka trasy jest u mnie dość niespotykana, bo w "ulubionych" okolicach Rataj (czyli paskudnego blokowiska) staram się pojawiać jak najrzadziej. Tym razem jednak chciałem nabyć zamiennik wczorajszej zguby, czyli rezerwową baterię do kamerki. Nauczyłem się już, że nie ma sensu zamawiać takich rzeczy przez neta, tylko lepiej podjechać osobiście do sprawdzonego sklepu na Orła Białego. Nie zawiodłem się - bowiem udało mi się wynegocjować zestaw aku+specjalna ładowarka w cenie... niewiele wyższej niż sama bateria. Przez to zlikwidowałem u siebie wściekłość za swoje roztargnienie.
Ale... gryzło mnie :) A że zrobiło mi się okienko czasowe, a pies ma swoje potrzeby, to wymyśliłem, iż podjedziemy sobie do Puszczykowa i zrobimy rundkę większą częścią Nadwarciańskiego. Miało to być połączenie przyjemnego z pożytecznym, bo co prawda nadzieje miałem bliskie zera, jednak jakieś tam były na odnalezienie kamerkowego elementu. Bo zawsze lepiej mieć takie trzy niż dwa, co logiczne :)
Tym samym wpadło coś koło ośmiu kilometrów piechotą. Zdjęć niewiele, bo wczoraj stamtąd były, poza tym ja miałem ryj przy ziemi, a Kropa twarz przy kijku :) I... o dziwo... zguba się znalazła! Leżała w miejscu, gdzie wczoraj zmieniałem jedną na drugą. Jednak warto było się nie poddawać, bo - tu kolejne o dziwo - nawet wciąż działa :)
Malarz - hehe, na to nie wpadłem :) Dzięki wielkie!
Lapec - również dzięki :) Jak zwykle odpowiem, że owszem, Kropa na spacerze po WPN-ie w śniegu jest obiecana, ale wolałbym... żeby jednak śniegu zabrakło :)
Evita - i dla Ciebie podziękowania za miłą recenzję :) Oj, gdyby las zależał od psów, to żadnych wycinek by nie było, za to patyczki na każdym zakręcie owszem. No i sadzawki, oczywiście :)
Zdjęcia cudo - bo wiadomo - zwierzeł, radość, zielono... ;) Czuje, że Flores z Kropą niejedno drzewo próbowaliby na nowo zasadzić :D I cieszę się fartem znaleziska - małe a cieszy! Ja uwielbiam takie smaczki :)
A tak, patent mi znany, a nawet konieczny, gdy miałem pierwsze GoPro :) Jednak teraz obniżyłem poziom i bazuję na chińszczyźnie, która ma dwa plusy: cenę oraz właśnie wymienne baterie. Przez tę całą akcję jestem uboższy o kilka złotych, ale łącznie mogę nagrywać przez ponad 3 godziny, więc... nie ma tego złego :)
Na szczęście moja kamerka oprócz akumulatora, posiada alternatywne zasilanie w postaci powerbank''a. Gdybym miał dwie, to też mógłbym zgubić jedną z nich podczas wymiany;).
Huann - podstawy już ma :) Choć nie przeszłaby testu przeszukiwania kijkiem tego, co w liściach, bo - mimo że miała swój - rzucała się na ten "roboczy" :)
Bitels - no ujdzie :)
Eliza - oj, na szosie to raczej średni (nomen omen) powód do zazdrości :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"