Panatyk

Piątek, 16 sierpnia 2019 · Komentarze(11)
Wczoraj wieczorem wróciliśmy do Poznania, trochę wcześniej niż było to zaplanowane, z powodów, których nikt nie chciałby ogarniać (a niestety niemal każdy musi), a dziś czeka mnie jeszcze wyjazd do Wrocławia, z tych samych. No niestety, pewnych przykrych rzeczy się nie przewidzi...

Co do kwestii rowerowych – oj, płasko się jakoś zrobiło :) Nie żebym narzekał, bo uważam, że kręcenie po górach lepsze jest jako wisienka na torcie niż sam tort, co stwierdzam jako człowiek doświadczony w temacie. Poza tym bardziej docenia się piękno tej pierwszej wersji, gdy nie staje się ona codziennością. Ale to tylko moje skromne zdanie.

No i jazda szosą – to inna bajka, nawet gdy człowiek jest oszukiwany tak jak na obrazku – nowa śmieszka w Komornikach wydawała się całkiem obiecująca, póki się w nią nie zagłębiłem. Dalej bowiem już fale Dunaju, kostka Downa na podjazdach, no i wszędobylski syf – piasek i przeróżne atrakcje tego typu. Zjechałem na drogę chwilę po zrobieniu tego zdjęcia.
No właśnie – atrakcje… Właśnie za Komornikami, na poboczu krajowej piątki, najpierw zaskoczyło mnie leżące na poboczu szkło, a chwilę później usłyszałem znienawidzone ”pssssss….”, a jedno z kół zaczęło mi falować. Na szczęście przednie, więc wymiana dętki poszła błyskawicznie. Co prawda zapas czasu jeszcze miałem, ale tego typu sytuacje nigdy nie poprawiają psychicznego komfortu, szczególnie gdy trzeba się na którąś wyrobić.

Dobrze zrobiłem, że dokładnie obejrzałem oponę, bo gdybym tego nie zrobił, po chwili znów zabierałbym się za zdejmowanie jej z obręczy. Fabryczna guma Bontragera, po przejechaniu na niej 23,5 tysiąca kilometrów i złapania tylko jednego kapcia, powoli chyba się zaczyna poddawać, a pokonana dziś została przez wielgachny kawał wspomnianego szkła. Będę musiał jak najszybciej ją wymienić, ale za zasługi nie wyląduje na śmietniku, tylko w piwnicy, jako egzemplarz lekkiej, lecz wybitnie wytrzymałej opony szosowej.

No i jeszcze trasa – mimo że plany miałem inne, to nie będąc pewien tego, co może się dziać z kołem, zawróciłem do Poznania, a gdy się okazało, że tragedii raczej nie będzie, dokręciłem do pięciu dych. No i wyszło takie coś: Poznań – Luboń – Wiry – Łęczyca – Wiry – Komorniki – Poznań – Luboń – Wiry – Komorniki – Plewiska – Poznań. Za dwukrotne zaliczenie Lubonia powinni dawać jakiś medal. Albo odszkodowanie :)

BS-a ogarnę wieczorem, jak wrócę.

Komentarze (11)

O proszę, kibole moraliści. Takich to nawet da się lubić :)

Trollking 18:30 poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Pany nie są fajne, ale wpisane w pasje ;)

Kiedyś czytałem fajna anegdotę - oczywiście nie chodziło o opony rowerzystów. Grupa kibiców chyba Stali Mielec wracała z meczu i zobaczyła jak koleś wywalił pustą butelkę z auta na ulicę. Zatrzymali go, potrzaskali swoje i kazali mi ściągnąć buty i zrobić po tym szkle spacer xD. Karki 2x2, facet posrany i już miał po tym iść ale ... dostał śmiotkę i miał zamiatać heh. Koloru gaci faceta nie określili ;)

Lapec 13:58 poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Akurat pech tu miał najmniej do "gadania", ale tej smutnej historii lepiej nie rozgrzebywać.

Trollking 19:19 niedziela, 18 sierpnia 2019

Uuuuu pech.

grigor86 19:13 niedziela, 18 sierpnia 2019

Dokładnie :/

Trollking 18:42 niedziela, 18 sierpnia 2019

Przymusowe powroty nie są miłe, tak samo jak przykre zdarzenia :/. Tak to już jest niestety.

anka88 09:50 niedziela, 18 sierpnia 2019

Heheheh

Roadrunner1984 06:53 sobota, 17 sierpnia 2019

Też tak uważam, więc należy się gumie spoczynek w spokoju :)

Trollking 22:29 piątek, 16 sierpnia 2019

tyle km bez gumy to i tak dobry wynik :D

Roadrunner1984 21:58 piątek, 16 sierpnia 2019

Dzięki, zdecydowanie nie ma czego :/

Flaki z olejem to są, gdy pójdzie szytka, wtedy można się rozkleić :)

Trollking 19:46 piątek, 16 sierpnia 2019

Wrocka tak, czy siak nie zazdraszczam :(
Flaka tym bardziej, choć szczęście w nieszczęściu, że to nie był flak z olejem!

huann 10:36 piątek, 16 sierpnia 2019
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zybko

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]