Panatyk
Co do kwestii rowerowych – oj, płasko się jakoś zrobiło :) Nie żebym narzekał, bo uważam, że kręcenie po górach lepsze jest jako wisienka na torcie niż sam tort, co stwierdzam jako człowiek doświadczony w temacie. Poza tym bardziej docenia się piękno tej pierwszej wersji, gdy nie staje się ona codziennością. Ale to tylko moje skromne zdanie.
No i jazda szosą – to inna bajka, nawet gdy człowiek jest oszukiwany tak jak na obrazku – nowa śmieszka w Komornikach wydawała się całkiem obiecująca, póki się w nią nie zagłębiłem. Dalej bowiem już fale Dunaju, kostka Downa na podjazdach, no i wszędobylski syf – piasek i przeróżne atrakcje tego typu. Zjechałem na drogę chwilę po zrobieniu tego zdjęcia.

No właśnie – atrakcje… Właśnie za Komornikami, na poboczu krajowej piątki, najpierw zaskoczyło mnie leżące na poboczu szkło, a chwilę później usłyszałem znienawidzone ”pssssss….”, a jedno z kół zaczęło mi falować. Na szczęście przednie, więc wymiana dętki poszła błyskawicznie. Co prawda zapas czasu jeszcze miałem, ale tego typu sytuacje nigdy nie poprawiają psychicznego komfortu, szczególnie gdy trzeba się na którąś wyrobić.

Dobrze zrobiłem, że dokładnie obejrzałem oponę, bo gdybym tego nie zrobił, po chwili znów zabierałbym się za zdejmowanie jej z obręczy. Fabryczna guma Bontragera, po przejechaniu na niej 23,5 tysiąca kilometrów i złapania tylko jednego kapcia, powoli chyba się zaczyna poddawać, a pokonana dziś została przez wielgachny kawał wspomnianego szkła. Będę musiał jak najszybciej ją wymienić, ale za zasługi nie wyląduje na śmietniku, tylko w piwnicy, jako egzemplarz lekkiej, lecz wybitnie wytrzymałej opony szosowej.
No i jeszcze trasa – mimo że plany miałem inne, to nie będąc pewien tego, co może się dziać z kołem, zawróciłem do Poznania, a gdy się okazało, że tragedii raczej nie będzie, dokręciłem do pięciu dych. No i wyszło takie coś: Poznań – Luboń – Wiry – Łęczyca – Wiry – Komorniki – Poznań – Luboń – Wiry – Komorniki – Plewiska – Poznań. Za dwukrotne zaliczenie Lubonia powinni dawać jakiś medal. Albo odszkodowanie :)
BS-a ogarnę wieczorem, jak wrócę.








