Turking, czyli usiąść na Okraj :)
Dzisiaj, ze względów
logistycznych, musiałem wyjechać dość wcześnie, bo przed
dziewiątą. Najpierw jednak wyszedłem z psem, przy okazji oceniając
temperaturę. I hmmm… po powrocie zdecydowałem się na koszulkę
termo jako niezbędnik :) Oj, przydała się.
Za cel wybrałem
sobie Przełęcz Okraj, czyli plus minus piętnastokilometrowy
podjazd, raz mniej, raz bardziej upierdliwy, ale generalnie do
ogarnięcia bez większego problemu. Ruszyłem z Jeleniej Góry
najkrótszą drogą: przez Mysłakowice, Kostrzycę i Kowary, a potem
już tylko do góry :)
Sama jazda bez
specjalnej historii, bo wjazd jest dość popularny i lubiany,
również przeze mnie, bo ”rzeźniczych” fragmentów jest tylko
kilka, a największym plusem (w przeciwieństwie do Przełęczy
Karkonoskiej) jest w miarę równy asfalt, który pozwala rozwinąć
się na zjeździe, mimo sporej liczby serpentyn.
Kilka fotek.
Najpierw Jelenia Góra i DDR-ka, która w swojej głównej części
powstała już dobre kilkanaście lat temu, a jakościowo jest lepsza
niż cała masa gówien budowanych tam później. Oczywiście nie
brakuje absurdów, takich jak za wysoki krawężnik w miejscu, gdzie
styka się z wyjazdem z obwodnicy, lecz to jest właśnie przykład
współczesnej (bez)myślni.



Okolice Kowar to już
widokowa uczta, oczywiście pod warunkiem, że wytnie się… Kowary :)


No i sam podjazd –
tu tylko kilka zdjęć, gdyż widoki są skrzętnie ukryte, i bardzo
dobrze, bo teren jest pięknie zalesiony i niech tak zostanie.
Oczywiście w pewnych miejscach zostało już ”podziałane” :/





Najbardziej męczące
były… korki. Mometami czułem się jak w Poznaniu na Rondzie
Śródka (przypomnę, że jest teraz w remoncie), a analiza tablic
rejestracyjnych tylko mnie utwierdziła w tym skojarzeniu :) Kij z
tym, że co chwilę ktoś mi siedział na kole, gorsze było to, że
podczas powrotu musiałem zwalniać.

Czechy zostały
nawiedzone po raz enty, ale wciąż pozytywne emocje budzi we mnie
przejazd przez granice bez żadnych kontroli. Pamiętam oczywiście czasy, gdy bez
paszportu dało się jedynie pocałować szlaban i trzeba było
wracać jak niepyszny. A teraz? Bajka.


Pokręciłem się
troszkę po terenach przygranicznych, żeby dystans się ładnie
zaokrąglił. Przy okazji skorzystałem z wahadła i mam ujęcie bez samochodów :)

Tamże znalazłem tura, a nawet Turkinga :) Z dzwoneczkiem. Tylko te
rogi mogliby mu dosztukować, bo jakiś taki otępiały się wydaje.

Czas naglił, więc
oddałem się rozkoszy zjazdu. Moja ulubiona część tego typu
wycieczek :) Gdy poezja się skończyła, pozostało mi już tylko
człapanie swoimi śladami do domu, raz pod wiatr, raz z wiatrem,
różnie, różniście :)

Relive
TUTAJ.
Zaległości na BS znów będą nadrobione z opóźnieniem, ale póki co w zamian jedna z niewielu Biedronek z dobrą perspektywą :)
Komentarze (14)
A dzięki, dzięki :)
Czechy miały być tylko fragmentarycznie, muszę się tam kiedyś wybrać szosą, bo jest po czym kręcić :)
Trollking 18:30 poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Fotki pierwsza klasa, zresztą w górach innym zrobić nie można - przyroda nie pozwala ;). Może to niestety zepsuć tylko człowiek, ze swoimi durnymi pomysłami xD.
BTW: w tych Czechach toś nie poszalał :D
BTW 2: śnieg na Śnieżkę - popieram ;)
Lapec 13:33 poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Hehe, właśnie dlatego chwaliłem Twój bicykl :) Jednak co stara szkoła, to stara szkoła :)
Trollking 22:31 piątek, 16 sierpnia 2019
Rowerek taki podobniawy do tego mojego heheheh POZDRO super wycieczka
Roadrunner1984 22:03 piątek, 16 sierpnia 2019
Z tego co wiem, nie tylko Tobie :)
Trollking 20:38 piątek, 16 sierpnia 2019
Jeleniej zawsze mi sie te miejscowosci pierdziela mysle o jednej mowie druga :p to u mnie nagminne :p
DaruS 20:21 piątek, 16 sierpnia 2019
Huann - i niech ten śnieg w tym roku na Śnieżce się skupi :)
JPbike - tak, na rozgrzewkę to wjazd rewelacyjny :) No proszę, a się zastanawiałem, kto to mi tak ładnie trasę wyrysował na asfalcie, jakbym nie wiedział, gdzie jadę :) Do tego na górze widziałem ekipę montującą metę, ale zapomniałem spytać o co kaman. Ciekawy jestem, jak odbywał się ów szosowy klasyk w takim ruchu (a ja przeżyłem tylko jego preludium), bo mtb jeszcze dało się zrobić bez problemu. No nic, jak się okazało wjechałem za darmo, zamiast płacić od siedmiu dych do stówy za tę przyjemność, poza tym z tym moim rowerem bym nie wiedział do jakiej kategorii się zgłosić - bo niby góral, a nadaje się już jedynie na asfalt :)
Trollking 20:09 piątek, 16 sierpnia 2019
Taką trasę na Okraj wykorzystuję na rozgrzewkę przed śnieżkowym uphillem :)
A wiesz co to za strzałka na Okraju (na wysokości Twojego przedniego koła) - ja wiem, bo tegoż dnia zorganizowali Uphill na Okraj (do wyboru kategorie na szosówce, MTB i biegowo) :)
JPbike 23:09 czwartek, 15 sierpnia 2019
Zimą, a nawet w listopadzie, aczkolwiek śniegu było po...Śnieżkę ;)
huann 21:12 czwartek, 15 sierpnia 2019
Ania - warto, to naprawdę nie tak daleko, nawet z Poznania :)
DaruS - no to na razie kończę z nudą :) Taaa, dobrze wiem, jak jeden z drugim potrafią spieprzyć rejony przez wiele, wiele lat nie do ruszenia :/ Co do wykresu to ja mam w kilometrach, a u Ciebie pojawia się w milach, bo pewnie nie jesteś zalogowany do Endomondo. I, ekhm, jakiej Zielonej? :)
Huann - ano tak, Wy przecież to zdobywaliście zimą, tyle że piechotką :)
Grigor - ja tam uważam, że pod górkę zawsze warto się pomęczyć, z jednego głównego powodu - żeby zjechać. To największa nagroda :)
Trollking 20:05 czwartek, 15 sierpnia 2019
Od połowy trasy miałeś z górki, więc warto było się pomęczyć nie tylko dla oczywistych widoczków.
grigor86 19:36 czwartek, 15 sierpnia 2019
O,kraj Sudecki :) Ależ to dziwnie wszystko wygląda, gdy zamiast śniegu jest...rower!
huann 19:30 czwartek, 15 sierpnia 2019
W górach jak to w górach wszędzie pięknie aż to nudne :p. Miejmy nadzieję, że w tej wycince nie powstanie jakieś osiedle albo jakiś wielki hotel bo inwestorzy lubią psuć krajobraz :( dziwnie się patrzy na wykres w jednostkach imperialnych :p w Zielonej to o co chodzi że tam tyle troli wszędzie?
DaruS 17:26 czwartek, 15 sierpnia 2019
Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie. Czechy też kuszą, żeby do nich zajrzeć :)
anka88 16:11 czwartek, 15 sierpnia 2019
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny