Hm. Niedziela jeszcze nie upalna, powietrze fajnie przerzedzone nocnymi lekkimi opadami, co prawda mocny wiatr, ale to norma... Więc co? Może na moją ukochaną szosę?
A nie, szosa wciąż czeka na serwisowaną część.
Taki czarny, mało zabawny humor się mnie trzyma.
Skoro czarny, to oczywista oczywistość, że Czarnuch znów poszedł w ruch. Przez ten tydzień tak się ze sobą zżyliśmy, że aż żal mi go będzie skazywać zimą na bycie podstawką, czyli rowerem głównym na syfiaste dni. Oby ich nie było za dużo!
A teraz kilka szczegółów. Najpierw, korzystając z luzu "średniowego", jaki daje rower mtb, wspiąłem się na Wzgórze Papieskie w Luboniu. Ciekawe to miejsce w tym naszym "laicikim" kraju - powstało przy okazji budowy autostrady A2, na terenie dawnego wysypiska śmieci, oczywiście na cześć jedynego słusznego papieża, a co roku w rocznicę jego śmierci o godzinie 21.37 odprawiana jest msza z udziałem władz Lubonia. Cóż, przeszkadzać mi to nie przeszkadza, bo czemu by miało, ale bawi - owszem :) Dzięki temu miałem okazję do wykonania Krossowi foty pod - nomen omen - krzyżem. Obok jest ciekawy pomnik o nazwie "Świadectwo Miłości". Wizualnie nawet dość intrygujący, lecz przesłanie wiadome (wyryty znacznie okrojony cytat z Biblii: "Wybierajcie życie, abyście żyli...") - a skoro poświęcił je arcybiskup Jędraszewski (ten od porównywania wytykania księżom pedofilii do propagandy nazistowskiej), to wiedz, że wszystko jest na swoim miejscu :) Koniec abstrakcji na dziś, jedziemy za to teraz w las. W Wirach bowiem wkroczyłem na teren Wielkopolskiego Parku Narodowego, którym dostałem się do Szreniawy. Łatwo nie było, ale Czarnuch dzielnie kroił piaskowe zaspy niczym PSL nadzieje opozycji na wygranie kolejnych wyborów, a bieżnik znakomicie sprawdził się w tych warunkach. Skoro już byłem, gdzie byłem, postanowiłem odnaleźć wieżę widokową. Znalazłem (fajne mikrowspinanko wpadło przy okazji), ale niestety spotkał mnie zawód. Jest ona zamknięta do odwołania z powodu... zagrożenia pożarami. Ciekawe wytłumaczenie, bo jakoś nie gryzie się ono leśnikom z prowadzoną ciągle wycinką, do tego w sezonie lęgowym ptaków - logiko, gdzie jesteś? Od Szreniawy do końca trasy już tylko asfalty (prócz epizodu w Dopiewie), które zmęczyły mnie strasznie, bo walka z wiatrem w czołgu jest jeszcze bardziej upierdliwa niż na wąskich kołach. Aha, znów mijałem kilku szoszonów, dla których odpowiedzenie na pozdrowienie człowieka na mtb to dyshonor - cóż, pozostaje mi zapewnić, że ja do takowej "szlachty" nie należę.
A po południu w końcu swoje należne dostała Kropa - porządny spacer po Dębinie, którego psu zdecydowanie brakowało. Pod koniec trafiliśmy na wciąż jeszcze budowany ale częściowo już oddany, nowy park z funkcjami naukowymi, który powstaje dzięki Poznańskiemu Budżetowi Obywatelskimi na Dębcu. Aż żal człowiekowi d...iplodoka ściska, że nie jest już dzieckiem :) Relive z jazdy - TU, a ze spaceru TUTAJ.
Komentarze (14)
Taaa, Jan Pancerz Drugi to dość wiarygodny kryptonim w temacie otwartości na informacje płynące ze świata w temacie pedofili wśród księży... :/
Nie pisz, nie pisz, bo w aktualnym rządzie potraktują Ciebie jako głównego stratega, a ja będę musiał Cię tytułować: Panie Ministrze :)
Najbardziej zawsze lubiłem Papieża Pudziana, ale ten z chroniącymi małe dzieci też godny. Taki symboliczny xD.
Las, lasem - jak cały wytną to zniknie zagrożenie pożarowe. Dobra nie pisze tego na głos, bo jeszcze któryś to przeczyta i faktycznie pomyśli że to dobry plan xD
Na Wieży Bierbaumów kiedyś byłam, ale czym jest taka wieża w przeciwieństwie do jeleniogórskiego Grzybka hehe... Chociaż nie powiem, z tej naszej Wielkopolskiej wieży też był fajny widok :).
Psa nie wożę, ale mam to szczęście, że na Dębcu jest gdzie z nim (w sumie z nią) polatać, więc faktycznie może się to wszystko zlewać, szczególnie w czasach, gdy z musu stałem się mtb-owcem :)
Huann - Kropkę muszę dawkować, bo się opatrzy :) Hehe, myślę, że tak oryginał, jak i wersja logiczna mają takie same szanse w tym dziwnym, choć pięknym kraju :)
DaruS - no wiadomo, że w samym lesie miałbym połowę tego, troszkę nadrobiłem po asfaltach, mimo wiatru :) Pomniki pewnie są dla kogoś ważne, ale że stoją w miejscu publicznym, to akurat uważam, że wypowiadać się można szczerze :) Za lajkowanie dziękuję, a co do dzieciozaura to miał zaskakująco dużą frekwencję - może jest jeszcze jakaś nadzieja dla ludzkości :)
Jak to jest dla Ciebie ''lajcik średniowy'' to ja dziękuję. P rzeczonych pomnikach się nie będę wypowiadał. Może są dla kogoś ważne :p a zdjecia z lasu lajkuje i popsuje :)
Co do logiki, to patafrazując Jedynego Słusznego - pozwolę sobie sparafrazować: "Niech zstąpi Logika i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Wiem, już chyba bardziej realny w tym beznadziejnym przypadku jest oryginał ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"