Pseudoszoszing

Sobota, 20 lipca 2019 · Komentarze(12)
Jazda w terenie to naprawdę fajna sprawa, ale mam już lekki przesyt, więc dzisiaj nastawiłem się na kręcenie głównie po asfaltach. Co prawda nie zaspokaja to braku szosy, ale chociaż można poudawać sam przed sobą :)

Trasa to niemal klasyczne "kondominium": Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.

Z motywów terenowych w sumie tylko jeden - podjazd na Osową Górę od strony Puszczykowa, zupełnie inny niż Pożegowską, bo częściowo po szutrze, lecz też całkiem sympatyczny. Na górze rano jeszcze tłumów nie było, za to osowogórskich "wspinaczy" było już trzech :)
Osowa Góra w wersji full: glinianki plus wieża
Na zjeździe osiągnąłem póki co rekord prędkości dla Czarnucha, czyli ponad 61 km/h. A mogło być więcej, tylko akurat wiało w pysk :)

Gdy w Krosinku odpisywałem na smsa, doszedł mnie szoszon, ale jakiś taki dziwny, bo pozdrowił sam z siebie (tak jak my, mtb-owcy, hehe). W związku z tym co prawda usiadłem mu początkowo na kole, ale po pierwsze to zakomunikowałem, a po drugie nawet udało mi się dać sporą zmianę. W Łodzi kolega postanowił zrobić sobie przerwę, na którą ja nie miałem czasu, pogadaliśmy więc tylko chwilę i musiałem śmigać dalej.

Oto widok z rzadko spotykanej przeze mnie perspektywy, czyli znad swoich grubych kół, goniącego kolarza. Dokąd ten świat podąża? :)

Średnia - oczywiście jak na kręcenie czołgiem - wyszła przyzwoita. Mimo wszystko jednak to jedynie pseudoszosing.

Do całości doszedł dojazd do pracy.

Komentarze (12)

Tu się bratanki dogadały idealnie :) Ciężka to sprawa, ale jak widać da się!

Trollking 20:58 wtorek, 23 lipca 2019

Szosa i Czarnuch dwa bratanki i do piachu i do szklanki => w rodzinie nie powinno być zazdrości ;). Szoson rzeczywiście jakiś dziwny heh :D

Lapec 07:22 wtorek, 23 lipca 2019

Ależ ja ją kocham od czasów bachorstwa :) Tyle że szosę, od kiedy ją mam, również. A może nawet bardziej :) Fajne jest to, że nie są o siebie zazdrosne :)

Trollking 21:44 niedziela, 21 lipca 2019

Jeszcze chwila i z Czarnuchem nie będziesz chciał się rozstać, no i pokochasz jazdę terenową :)

anka88 21:32 niedziela, 21 lipca 2019

Tego akurat nie chciałem zawstydzać, bo był z tych normalnych, nie "pro" :)

Trollking 21:06 niedziela, 21 lipca 2019

Wpis pod tytułem , jak zawstydzić kolarza

Roadrunner1984 20:47 niedziela, 21 lipca 2019

Cz(ech)as nadrobić!

Trollking 21:51 sobota, 20 lipca 2019

O - Mery z kolei nigdy nie była uczechana :(

huann 21:42 sobota, 20 lipca 2019

Bardziej prawdopodobne, że kiedyś się będzie Czeszył :)

Trollking 21:30 sobota, 20 lipca 2019

Góral nie ptica - Słowacja nie zagranica :)

huann 21:26 sobota, 20 lipca 2019

Czarmuch póki co jest Afropolakiem i nie zwiedza innych krajów, więc musi pozostać rodzimy rekord :)

Trollking 21:24 sobota, 20 lipca 2019

61 km/h to był swego czasu rekord prędkości Mery na terenach nizinnych (ustanowiony rzecz jasna podczas zjazdu z górki;) - potem pojechała w Tatry Słowackie i rekord został pobity.

huann 15:57 sobota, 20 lipca 2019
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ktaks

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]