Powrót do wietrzności

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 · Komentarze(9)
No i wiatr menda wrócił. Co najgorsze, ma z nami zostać jeszcze kilka dni... Trudno, było fajnie, skorzystałem, czas wrócić do (nie)normalności.

Ruszyłem między dziewiątą a dziesiątą, i już po pierwszych metrach wiedziałem, że będzie ciężko. I było. Cieszyłem się, że nie popełniłem błędu co do ubioru - wczoraj kręciłem w końcu na krótko, dziś zapobiegliwie założyłem zestaw jesienny, zdecydowanie potrzebny na wietrzne warunki. Sprawdził się.

Wykonałem klasyczną wizualnie "polską" trasę: Dębiec - Wartostrada - Malta - Warszawka - Swarzędz - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Dębina - dom. TU Relive.

Gdy przejeżdżałem przez poznańskie Krzesiny, zauważyłem otwarte drzwi do tamtejszego kościoła w stylu norweskim, o którym już kiedyś pisałem - w tym stylu są tylko dwa w Polsce, ten drugi to oczywiście Wang w Karpaczu, co by nie pisać, "ciut" bardziej stylowy :) Postanowiłem wstąpić, ale najpierw cyknąć jego widok z zewnątrz.

Po chwili zmienił się jeden detal. Dzięki, wietrze. A byłem pewien, że oparłem w miarę stabilnie :/

Środek taki sobie:

Jak to w wolne dni, wysyp bezmózgów znaczny. O, na przykład takich:

Jak zwykle swoje pokazali też hulajnogowcy:

Tę parkę zresztą przy okazji oczekiwania na czerwonym poinstruowałem, iż właściwym dla nich miejscem jest chodnik widoczny po prawej, nie droga dla rowerów. Oczywiście kolega studenciak wyraził zdanie odrębne, więc wyłuszczyłem raz jeszcze co i jak. Spokojnie, bez nerwów, choć wewnętrznie już mnie szlag trafia, że w tym kraju ignorancja uznawana jest za normę. A hulajnogi najchętniej bym zlikwidował i wprowadził ponownie do Polski za jakieś sto lat, gdy społeczeństwo może dojrzeje.

Natomiast hitem nad hitami był ten, niedaleko mojego domu:

Czego nie widać między paniusią, pieskiem przy jej lewym kulasie, a pieskiem z prawej? Ano linki, za pomocą której ten ostatni był połączony ze swoją opiekunką o inteligencji ameby. Gdyby nie moja ostrożność, skończyłoby się nieciekawie, choć nie wiem w sumie dla kogo. W każdym razie po mojej słownej reakcji chyba już będzie wiedziała, że nawet mały mózg czasem powinien być używany.

Na koniec jeszcze jeden motyw przyuważony na Dębinie - miłość w czasach smartfonokalipsy :)

Komentarze (9)

Taaaa... Polska to pomieszanie PRL-owskiego prymitywizmu z kompulsywnym uwielbieniem dla utranowoczesnych gadżetów. Na szczęście wciąż jest wiele jednostek, które odnajdują swoją drogę gdzieś pomiędzy...

Trollking 19:30 wtorek, 23 kwietnia 2019

Ale przekrój społeczeństwa dałeś w tym wpisie. Z ddr już tak jest w tym naszym komunistycznym narodzie, korzystającym z kapitalistycznych wynalazków typu hulajnogi, czy smartfony...pomieszane w mózgach.

grigor86 19:11 wtorek, 23 kwietnia 2019

Devilek - przepuszczam rzadko, ale już zjeżdżanie na wysepki, dawanie znaków, że mogą bezpiecznie wyprzedzać na łukach, gdy widzę, że nic nie jedzie z naprzeciwka itp. to już mój nawyk :) Najczęściej kończy się to miłym podziękowaniem światłami lub machnięciem łapką z kabiny :) Co do reszty recenzji warunków codziennych - 100% racji. Niestety, nie zawsze da się uniknąć DDR-ek...

Kamil - obawiać to się nie obawiam, bo idiotów częściej spotykam na bocznych dróżkach niż na krajówkach, ale po prostu na wspomniany przez Ciebie kawałek czaję się od jakiegoś czasu i wybrać się nie mogę :) Dzięki za motywację, w końcu się tam pojawię!

Trollking 20:13 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Nie obawiasz się trasy Swarzędz - Paczkowo? Mieszkając w Swarzędzu miałem okazję jeździć też tamtędy, aczkolwiek wolałem wybrać opcję przez Sarbinowo - cisza, spokój, dobry asfalt. A na 92 tylko dobry asfalt...

kamilzeswaja 20:01 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Nie ma za co ;)

Dla mnie też nie problem współpracować z kierowcami na drodze, bo nie raz przepuszczam na krzyżówkach itp. Oczywiście nie każdy się trafi normalny, ale jednak bezpieczniej na zwykłej drodze, niż chodniku, czy ddr. O tych ostatnich nawet nie wspomnę, bo one u nas nie istnieją i każdy je traktuje jak chodnik.

devilek 19:52 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Cóż, bliskie mi to podejście - z kierowcami TIR-ów lepiej się dogaduję niż z przypadkowymi użytkownikami dwóch kółek :) Ci pierwsi przynajmniej myślą, a i potrafią docenić to, że staram się z nimi współpracować na drodze.

PS. dzięki za zaproszenie do znajomych, oczywiście przyjmuję :)

Trollking 19:16 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Hehe, dlatego staram się unikać miejsc odwiedzanych potocznie pisząc. Już wolę sobie krajówką pojeździć, bo tam się czuję bezpieczniej, niż na ddr, czy tym podobnych wynalazkach.

devilek 19:06 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

To fakt. Niestety.

Trollking 19:03 poniedziałek, 22 kwietnia 2019

W tym kraju jgnorancja uznawana bywa wręcz za cnotę.

huann 15:27 poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa gowdu

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]