Mój niebieski przyjaciel

Poniedziałek, 21 stycznia 2019 · Komentarze(16)
Jazda przy niezłym minusie (w najcieplejszym momencie jazdy cztery stopnie poniżej zera), do tego z mroźnym wietrznym oddechem, a ja oceniam dzisiejszy wypad na plus. Odbiło mi? Owszem, już dawno, ale nie w tym przypadku :)

Dzionek miałem ostatni z wolnych, mogłem więc sobie odczekać na przyjście upału, wrrrróććć, zminimalizowanie temperatur rodem z Arktyki. Profilaktycznie wypiłem nie tylko ciepłą kawę, ale i taką samą herbatę, zjadłem coś na kształt śniadania i dopiero ruszyłem. Było po dziesiątej, a dłużej czekać nie było sensu, gdyż szans na Afrykę nie widziałem (i w sumie to dobrze).

Wiało niezbyt mocno, ale jak wspomniałem - męcząco, z zachodu, tam też skierowałem swe koła, robiąc jedno z klasycznych kółek, czyli: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Tutaj Relive.

Jednym z plusów była suchość - śnieg leżał na polach, na drzewach, gdzieniegdzie na wiaduktach, ale nie na drogach. W to mi graj.



No i są jeszcze dwa - jeden zasługujący na wpis do Księgi Guinessa: udało mi się przejechać przez Luboń bez ani jednego czerwonego światła! Oraz jeszcze taki bardziej przyziemny - przez kilka kilometrów, od Chomęcic do Konarzewa, podpiąłem się pod tytułowego niebieskiego przyjaciela :)

Marki nie znam, ale samo to, że jechał równo 30+, gdy miałem pod wiatr, spowodował, że go wielbię :) Szkoda tylko, że tak szybko skręcił.

A po południu jeszcze krótki spacer z Kropą (powoli wraca normalność), zakończony wizytą u weterynarza w celu zdjęcia zewnętrznych szwów (na psa z ADHD podobno takie są lepsze niż te samorozpuszczalne). To już na szczęście jeden z ostatnich dni z kloszem na głowie :)

Komentarze (16)

Lapec - to by wyjaśniało, czemu mi czasem podczas spacerów szumi radio :)

Ania - dzięki w imieniu Kropy :) A z ciągnikami jest tak, że jak nie widać Ursusa na horyzoncie, to nawet można się uśmiechnąć :)

BUS - ja bym w takiej sytuacji przed granicą jeszcze zagrał w totka :)

Trollking 19:19 środa, 23 stycznia 2019

A ja... kiedyś jadąc Poznań-Berlin miałem przez 30 km takiego jadącego 40 km/h.. był prowadzony przez kobitkę a jej syn z tyłu mnie dopingował ;P

BUS 12:47 środa, 23 stycznia 2019

Też zdarzyło mi się jechać za ciągnikiem podczas gdy mega hulał wiatr - to faktycznie zbawienne :)) Pozdrowienia dla Kropy.

anka88 08:13 środa, 23 stycznia 2019

Mobilna antena satelitarna jak nic :)

Lapec 07:01 środa, 23 stycznia 2019

Dzięki za info! W takim razie chwała niech będzie ciągnikom New Holland! :)

Trollking 22:07 wtorek, 22 stycznia 2019

Ciągnik New Holland :-)

grigor86 21:58 wtorek, 22 stycznia 2019

DaruS - temu akurat nie działały, ale doświadczenie zrobiło swoje i obyło się bez bliższego spotkania :) Kropa owszem, wraca do normalności :)

Lapec - w sensie, że co? Że to jej zawdzięczam jakość HD takiej na przykład TVPiS? :)

Huann - pamiętam... Smutne to... :/

Trollking 19:16 wtorek, 22 stycznia 2019

@Trollking - to właśnie ta niegdyś najdłuższa linia tramwajowa Europy. W zeszłym roku definitywnie "tymczasowo" zawieszona (czy. zlikwidowana) - ostatniego dnia kursowania składów specjalnie wybrałem się rowerowo na trasę, by pożegnać kolebocącą się dryndę...

huann 15:59 wtorek, 22 stycznia 2019

Teraz telewizor Ci będzie gorzej odbierał, jak Kropa się wygoi :P

Lapec 06:39 wtorek, 22 stycznia 2019

Tak, ciągnik rolniczy potrafi być zbawienny ... o ile działają światła stopu w przyczepie :P bo się można zdziwić, znam to z autopsji. :) Kropa widzę odpowiedni rozmiar kijków nosi do swoich gabarytów :)

DaruS 06:15 wtorek, 22 stycznia 2019

To pewnie ta słynna smutna trasa na Zgierz i dalej na koniec świata (tramwajowego)... :/

Szkoda, bo każdy zlikwidowany kilometr szyn oznacza kilka samochodów więcej :(

ps. dobranoc! :)

Trollking 23:08 poniedziałek, 21 stycznia 2019

To ja tak robiłem pod górkę z tramwajem z Ozorkowa póki jeszcze jeździł, a jechał 19 km-ów w godzinę :) Był czas na wszystko, ech! Teraz powoli rozkradają trakcję, a szyny w miejscu wjazdów na posesje zasypane szlaką...

huann 22:59 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą! :)

25plusy biorę na sposób. Zatrzymuję się, oddzwaniam, odpisuję na smsy, ruszam. Doganiam, zatrzymuję się, oddzwaniam, odpisuję na smsy. Doganiam... I tak dalej, aż nie skręci :)

Trollking 22:36 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Kiedyś dobre 15 kilometrów uciekałem przed takim dalekobieżnym smokiem na bocznym asfalcie - ale to był smok 25+, za to dalekobieżny - tyle, że o tym nie wiedziałem, bo jakbym wiedział, że stawia nie na prędkość, a na odległość, to bym się pod niego podpiął. A tak, przez moją ambicję tylko mnie wymęczył. Ale wygrałem!

huann 22:33 poniedziałek, 21 stycznia 2019

No właśnie szkoda, że tyle nie pędził. Były momenty, że tego mojego chciałem wyprzedzać, ale wygrał rozsądek :)

Trollking 21:37 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Dobrze że nie jechał ten "smok" 50+ km/h bo byś się trochę zgrzał doganiając ... . :-)
Ale jak już go dogonisz to tego 50+ się nie czuje.
Miałem tak latem , raz ! :-)

Jurek57 18:01 poniedziałek, 21 stycznia 2019
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa hwala

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]