Korygująco

Czwartek, 22 listopada 2018 · Komentarze(20)
Dziś nastąpiła teoretycznie mała i delikatna, lecz dla mnie niezwykle istotna, korekta warunków pogodowych - wiało dużo, dużo słabiej niż poprzednio, co oznacza, że na podpoznańskich zadupiach wciąż solidnie, ale w końcu można się było skupić na jeździe, a nie panicznie walczyć o utrzymanie w siodle. Uff :) Co prawda zero pozostało zerem, wynik wciąż nie powala, nawet jak na zimowe warunki, ale przynajmniej komfort był względnie do przyjęcia. Oczywiście jeśli weźmie się pod uwagę, że kręcenie nastąpiło w ubraniu na cebulę, grubych rękawiczkach i kominiarce na ryju.

Co do trasy, to dziś sobie lekko pokombinowałem. Z Dębca skierowałem się na Wartostradę, którą opuściłem gdzieś w połowie, dzięki zbudowanemu jakiś czas temu zjazdowi w kierunku Malty. Na niej pojedynczy rowerzyści i oczywiście masa pieszych oraz tych od kija, do których wciąż nie dociera, co oznacza rysunek z przekreślonym ludzikiem w połączeniu z obrazkiem przedstawiającym dwa kółka. To zdecydowanie zbyt skomplikowane dla sporej części rodaków. 

Od listopada można podobno wdrapać się nie tylko na stok, ale na skromniejszą wersję tego, co mają w Krakowie. W Poznaniu nazywa się to Kopcem Wolności, jego historia sięga prawie stu lat (od zakończenia Powstania Wielkopolskiego), a w międzyczasie został... rozebrany (w czasie okupacji) i za komuny częściowo postawiony na nowo. Aktualnie trwają pracę nad jakimś rozsądnym zagospodarowaniem tego miejsca, z zapewne sympatycznym widokiem na jezioro i miasto.

Przez Miłostowo i Antoninek wydostałem się z Poznania, tym samym zakwitając w swarzędzkich korkach, następnie przez Zalasewo oraz Garbce dostałem się do Tulec, które objechałem sobie kółeczkiem przez Komorniki. Wieś będącą zapomnianym światem pośrodku niczego, ale za to z kawałkiem sympatycznego uroczyska.

Powrót nastąpił przez Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę oraz Lasek Dębiński, gdzie moje "przepraszam" w kierunku wypinających się na środku dróżki niewiast z jakimiś piłkami do ćwiczeń między nogami wywołało paniczny i zakłopotany chichot :)

Tutaj Relive.

Na koniec dedykacja dla pewnego imigranta z lubuskiego do dolnośląskiego, który twierdzi, że o związkach z danym miastem świadczy w największym stopniu kupienie gruntu czy terenu, a nie korzenie czy wychowanie w nim (vide: wczorajsza dyskusja pod wpisem). W związku z tą żelazną logiką wklejam widok na jedną z najbardziej poznańskich miejscówek - niech nikogo nie zmylą te niemieckie kominy i logo Volkswagena. To prawdziwi poznaniacy, wręcz ugruntowani :)

Komentarze (20)

Jak już to Kk - już Ci to kiedyś tłumaczyłem :)

Trollking 18:35 piątek, 23 listopada 2018

Z głową KK ;p

mors 23:36 czwartek, 22 listopada 2018

Eee..? :)

Trollking 22:48 czwartek, 22 listopada 2018

Ty pierwszy wyskoczyłeś ze swoim. :))

mors 22:34 czwartek, 22 listopada 2018

I tak to się ucina temat wspominając o idolu :)

Trollking 22:28 czwartek, 22 listopada 2018

Petru raczej nie jest w tej reszcie. :))

mors 22:20 czwartek, 22 listopada 2018

Odpowiadam: między innymi papież :) A poza tym - reszta ludzkości, chyba że masz zdanie odrębne.

Trollking 22:06 czwartek, 22 listopada 2018

No chyba, że masz rozdwojenie jaźni. Co by nawet wiele tłumaczyło, jak np. nienawiść do wiatru i korków połączoną z emigracją do P-nia. :)

mors 22:04 czwartek, 22 listopada 2018

Pytanie było o drugą osobę. :))

mors 21:55 czwartek, 22 listopada 2018

A słyszałeś kiedyś o Watykanie? :)

Trollking 21:53 czwartek, 22 listopada 2018

Wyłącznie w Twoim mniemaniu - pokaż mi drugą osobę, dla której państwo i miasto to to samo. :)

mors 21:46 czwartek, 22 listopada 2018

Moja "abstrakcja" jest jedynie próbą dorównywania masie Twoich i reakcją na nie :)

Trollking 21:10 czwartek, 22 listopada 2018

Ten kumpel to chyba Rychu Swetru. :))))

Abstrakcyjne to jest tu tylko Twoje zrównywanie wymiaru państwowości i narodowości z wymiarem "miastowości"/ z tożsamością lokalną.

mors 19:47 czwartek, 22 listopada 2018

Wielkopolskiego miało być oczywiście, zagadałem się z kumplem podczas pisania i masz. Tu dzięki, słuszna korekta leci :)

Ująłem to w ten właśnie sposób, bo wcześniej porównałem tę Twoją migrację do Ukraińców i o tym klikaliśmy - Ty mi chcesz zajść za skórę swoimi wstawkami o "Twojości" JG, więc staram się ukazać abstrakcyjność takiego myślenia.

Porównanie z kwestiami religijnymi nietrafione - tam wchodzą w grę relacje duchowe lub nie, w kategorii państw i miast są jedynie rzeczy formalne.

Trollking 19:32 czwartek, 22 listopada 2018

Albo jeszcze inaczej: to tak, jakbyś zrównał zmianę kościoła (świątyni) do zmiany Kościoła (wyznania) - tu nawet jedna literka robi różnicę. ;)

mors 19:24 czwartek, 22 listopada 2018

"jego historia sięga prawie stu lat (od zakończenia Powstania Listopadowego)" - Powst. Listopadowe było niecałe 100 lat temu????? :O

Misiek, nie żyjemy w Mezopotamii, gdzie pojęcia państwo i miasto można było stosować zamiennie. ;))
Zmiana miasta czy nawet województwa, jest porównywalna prędzej ze zmianą ulicy bądź domu - czyli szczegół. Natomiast zmiana kraju - zmienia wszystko, co dowodzi, że to nieporównywalne "instytucje", nie można ich oceniać tą samą miarą.

mors 19:22 czwartek, 22 listopada 2018

A szkoda.

Ja co prawda miłośnikiem sportów zimowych nie jestem, narty skutecznie zbrzydły mi już w podstawówce, ale miło jest popatrzeć, jak śmigają na tym stoku z widokiem na jezioro, gdzie z kolei latem odbywają się mistrzostwa w kajakarstwie. Choć chętnie kiedyś zaliczę w końcu ten tor(ek) saneczkowy :)

Trollking 19:04 czwartek, 22 listopada 2018

Aż 30m przewyższenia, za granicą w Somali mają górkę Środulkę z 45m przewyższenia, a Bytom Sportową Dolinę. Jak widać w miastach bez górskich aspiracji też się da. Nawet w Kato było stok narciarski Sopelek, który od kilku lat jest nieczynny i marnieje!

gizmo201 18:53 czwartek, 22 listopada 2018

Też nie wiem, na mnie nigdy nie zatrąbiono :) Dziwna sprawa, bo tam równoległej śmieszki nie ma (jest tylko ta kończąca się po drugiej stronie od Bałtyckiej), więc o co może chodzić? Może o ten buspas, po którym rowery nie mogą jeździć, a istotom wszystkowiedzącym wydaje się, że muszą?

Samobójcą nie jestem, żeby tam się zatrzymywać :) Fotę robiłem "z rąsi", podczas jazdy :)

Trollking 18:39 czwartek, 22 listopada 2018

Nawiązując do ostatniego zdjęcia (choć odbiegając od tematu, który jest przypisany temu widokowi), nie wiem do końca dlaczego często jak jadę tamtędy rowerem to na mnie trąbią...

A tak poza tym to na mostach i wiaduktach obowiązuje zakaz zatrzymywania się :)

kamilzeswaja 17:36 czwartek, 22 listopada 2018
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa acwma

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]