Uwaga, pozyskanie!

Sobota, 10 listopada 2018 · Komentarze(15)

Poranek przywitał mnie mlekiem płynącym. Prosto z nieba. Mgła była kompletna, do tego zdecydowanie niechętna do znikania, więc zanim ruszyłem zdążyłem wyprowadzić psa, odwiedzić piekarnię, zjeść porządne śniadanie, wypić kawę w rodzinnej atmosferze i dopiero koło jedenastej zacząłem myśleć o rowerze. Jak ja uwielbiam wolne dni :)

Wyjechałem jeszcze w bieli, a stan ten utrzymywał się gdzieś do momentu wyjazdu z Puszczykowa, do którego dotarłem jak zwykle przez Luboń (korki masakryczne) i Łęczycę (śmieszka znów zaczyna być zasyfiona, choć nie na całej długości). A podczas przeprawy przez Wartę w Rogalinku zrobiło się już całkiem klimatycznie.


Przez Rogalin dotarłem do Mieczewa, a zaraz za nim musiałem dać ostro po hamulcach na ten oto widok:

Przetarłem zdziwione ślepia, ale tabliczka wciąż była w tym samym miejscu. Zacząłem intensywnie analizować we łbie, o co tu kurna chodzi i w jaki sposób ja, jako użytkownik drogi, który nawet na chwilę nie ma zamiaru pojawić się w lesie, mam uważać. I przede wszystkim – na co i na kogo? A może to pokłosie nagłaśniania nie tak wcale wyjątkowych sytuacji, gdy jakiś nieogarnięty (a czasem i będący pod wpływem) miłośnik rzezi nie potrafił odróżnić sarny od rowerzysty, auta lub grzybiarza? Choć i tak nie wyjaśnia to, co ta informacja ma zmienić w moim zachowaniu – na wszelki wypadek jednak na te trzy czy cztery kilometry zdjąłem słuchawki i rozglądałem się intensywnie, wypatrując i nasłuchując kul świszczących mi koło kasku. Widocznie jednak chyba trafiłem na jakąś przerwę od tego „szlachetnego sportu” i przeżyłem :) Na szczęście widok miałem ułatwiony, bo tam, gdzie niedawno był las, aktualnie zrobiono pustynię z pojedynczymi oazami :/

A już w domu postanowiłem z ciekawości znaleźć informację, co to za impreza się odbywała, ale o dziwo nic. Zero. Przeszukałem dostępne w necie kalendaria i dupa. Za to przy okazji wgłębiłem się w strony prowadzone przez miłośników "pozyskania”, czyli pisząc wprost: mordowania z bezpiecznej odległości zwierząt przez tchórzy z piórkami we łbach, i - mimo przykrej tematyki - bawiłem się setnie. Polecam każdemu poczytać choćby jakieś wzruszające wyznania myśliwych, którzy po masakrze, przepraszam: pokocie, oddają cześć zwierzynie, przepraszam: tuszy, poprzez włożenie im gałązki w pysk, co nazywa się "ostatnim kęsem". Myślę, że dzięki temu jelonek z kulą w sercu czuje się szczęśliwszy :)

Potem już bez specjalnych emocji dokończyłem kółeczko przez Kórnik, zemstę Adolfa w Skrzynkach i Borówcu, Kamionki, Szczytniki, Koninko, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Lasek Dębiński do domu – tak jak na Relive. Jechało się całkiem sympatycznie, głównie z jednego, najbardziej istotnego powodu – wiatr był do ogarnięcia, choć i tak upierdliwy.

Na puszczykowskiej Grobli trwa wciąż cichy protest przeciw wycięciu tej pięknej alejki. Tak on dziś wyglądał. Niestety wciąż wychodzi na to, że temat jest nie do ruszenia i ta debilna DDR-ka zostanie rozbudowana kosztem przyrody :/

Jakoś ostatnio ekologiczne wpisy mi wychodzą, co najlepsze - nie bywają zamierzone, a są wynikiem obserwacji rzeczywistości. Niestety.

Po południu jeszcze wypad z Kropą, a że osiem kilometrów spaceru zahaczyło o powolne zapadanie zmroku, to udało się załapać na budzenie się mgieł przed nocą.
Popłynąć...

Komentarze (15)

Byle tylko te miejsca jeszcze były, bo dziś znów widziałem kolejne zmasakrowane połacie lasu... :/

Trollking 19:19 poniedziałek, 12 listopada 2018

Z dwojga złego lepiej, żeby wystraszone zwierzęta mogły umknąć w spokojne miejsce, niż jak mają być rozstrzelane.

huann 16:49 poniedziałek, 12 listopada 2018

Mors - chodziło o aktywne przeszkadzanie myśliwym w polowaniu, nie straszenie samych zwierząt...

Jurek - a tu się mogę zgodzić :) Szkoda tylko, że pochłonął też sporo niewinnych ofiar...

Lapec - znałem. I tak, jak nie lubię stendapów, tak ten mi się podobał :)

Trollking 19:05 niedziela, 11 listopada 2018

Myśliwi to ciule, polecam Abelarda przy okazji
https://www.youtube.com/watch?v=zUmVUGpVJHM

Lapec 11:34 niedziela, 11 listopada 2018

Alkohol na polowaniach uratował więcej zwierząt niż działania tzw. "obrońców zwierząt" ! :-(

Jurek57 07:27 niedziela, 11 listopada 2018

Tak, huczcie i ryczcie, to bardzo uspokoi spanikowane zwierzęta...

mors 23:32 sobota, 10 listopada 2018

Ja mam na takie przypadki przygotowaną muzę w telefonie - najczęściej straszy nieprzygotowanych na równi z klaksonem :)

Trollking 22:29 sobota, 10 listopada 2018

O, z klaksonem to racja: warto mieć przy sobie coś głośnego, co by ryczało i wyło w razie, gdyby słychać było jakieś pukawki ;)

huann 22:22 sobota, 10 listopada 2018

Alejka - jeśli "padnie" - będzie smutnym cmentarzem debilnej polityki pseudorowerowej :/

Kropka nie wiem czy ma jak w raju, ale faktycznie, kilka kilometrów od centrum miasta, a kilkaset metrów od domu, ma okazję poszaleć :)

Trollking 22:04 sobota, 10 listopada 2018

Ciekawie dziś miałeś na trasie. Tabliczka informująca o polowaniu też by we mnie wzbudziła zaskoczenie. Co do alejki - szkoda mi jej :/. A Kropa ma jak w raju :)

anka88 21:50 sobota, 10 listopada 2018

Mors - wycinać lasy, żeby wycinać zwierzynę. Tak, też mi to się ładnie zgrało :) Miło, że - jeśli masz rację - ktoś tabliczką chce zatrzymać panikującą zwierzynę, bo chyba do niej tylko by to dotarło, gdyby umiała czytać (w sumie skoro myśliwi chlubią się tym, że edukują, to od tego powinni zacząć). Gdy robiłem tę fotę, minęły mnie dwa samochody pędzące grubo ponad setkę... Wojskowi to pikuś przy politykach, z każdej opcji :/

Bitels - dziękuję. Choć wolałbym nie mieć okazji do takich opisów. A "tradycja" to słowo-klucz, które pozwala zamknąć pyski tym, którzy pokazują jej okrucieństwo :/

Huann - w końcu Łódź pogodowo miała lepiej niż Poznań :) Myślałem, czy nie usunąć, ale po pierwsze wandalem nie jestem nawet wobec wandali, a po drugie - miałem nadzieję, że ktoś widząc ją pobawi się trochę klaksonem, wyjątkowo dobrze go wykorzystując :)

Grigor - witaj w klubie!

Trollking 21:40 sobota, 10 listopada 2018

Gardzę myśliwymi!!!

grigor86 21:34 sobota, 10 listopada 2018

No popaczpan - a u mnie od rana do wieczora błękitne niebo, zero mgły i wczorajszy smog też gdzieś przewiało...pojawił się dopiero o zachodzi słońca, gdy wszystkim tak zimno w tym jakże srogim listopadzie, że muszą kopcić na wyścigi...
Co do tabliczki, to chyba w skrajni jezdni nie można ot tak sobie stawiać reklam i innych takich? W takim razie szkoda, że nie zdemontowałeś samowolki od ręki. Nic to, może przyjdzie jakiś sztorm jak na Mierzei i zrobi to, co z Wiadomym Słupkiem ;)

huann 20:46 sobota, 10 listopada 2018

Trafnie opisane zachowanie myśliwych nic wspólnego z myśleniem nie mających. I to zakłamywanie swojego procederu, zmieniając nazwy swoich czynów jak np. pokot zamiast rzeź, tusza zamiast zwłoki itp.
I do dupy z taką tradycją. Kiedyś w dawnych wiekach może to miało sens, ale teraz to rozrywka dla nudzących się życiem bogaczy.

Bitels 20:25 sobota, 10 listopada 2018

W wyciętym lesie łatwiej kropnąć zwierzynę. :>

Ten znak to ewidentnie ostrzega przed panikującą zwierzyną, która słysząc psy i strzały oraz czując śmierć w powietrzu będzie gnać na oślep, nie rozglądając się na takie szczegóły jak drogi, samochody i Trollkingi. Domniemanie z własnego doświadczenia - kiedyś w nocy jechałem przez Bory Dlnśl. i zwierzyna w szoku ganiała przez ulicę w te i we wte na nic nie patrząc.
PS. jeden z moich byłych szefów był myśliwym. I w dodatku wojskowym, gdzie "co drugi" oficer jest myśliwym, a w pewnych kręgach należy to wręcz do dobrego tonu...

mors 20:23 sobota, 10 listopada 2018
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa awyma

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]