KóKó oraz cmentarz przy Samotnej

Czwartek, 1 listopada 2018 · Komentarze(8)
Dziś pełne życia są jedynie cmentarze - jak co roku pierwszego dnia listopada miałem w tyle głowy te słowa współczesnego klasyka. A nauczony doświadczeniem założyłem sobie jedno: jeśli się da, omijać drogi blisko nekropolii. Finalnie się udało, choć nie raz i nie dwa zostałem wyprzedzony na gazetę (i to taką z kryzysu czytelnictwa), a niejedno Tico i nawet ze dwa maluchy z dziadkami w środku spowodowały u mnie palpitacje serca. Mimo to nie zostałem kolejną ofiarą liczoną do Akcji Znicz - hura.

Wykonałem KóKó, czyli kółeczko z Kórnikiem w środku. Z Dębca przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki, Mieczewo, Kórnik, Skrzynki, betonowym koszmarem do Borówca, następnie Koninko, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Lasek Dębiński do domu. Wiało koszmarnie, ale na szczęście z jednego kierunku, więc do przeżycia, a poza tym pogoda rewelacyjna - niech takie listopady żyją, żyją nam :)

A po południu spacer, który powoli staje się już moją świecką tradycją. Poza wypadem z psem odwiedziłem bowiem stary cmentarz przy ulicy Spokojnej, na granicy Dębca i Świerczewa (wspominałem już o nim w tym wpisie). To smutne miejsce, ukryte pomiędzy trasą kolejową z Poznania do Wrocławia a koszmarnymi barakami przy ulicy Leszczyńskiej, jest obrazem zapomnienia o tych, którzy odeszli kilkadziesiąt lat temu - ostatnie nagrobki datowane są bowiem na początek lat 40. XX wieku. Wybrałem się dziś pewny, że będę tam sam, ale spotkało mnie pozytywne zaskoczenie - po cmentarzu kręciło się sporo (czyli może ze dwadzieścia) osób, nawet szła jakaś swego rodzaju modląca się mała procesja. Zostałem też zagadany przez jednego jegomościa (najbardziej pasujące do wyglądu byłoby słowo "oryginał", ale wypowiadał się zdecydowanie konkretnie), który gdy zobaczył, że robię zdjęcia, zaczął się żalić, że kręci się tu policja i Straż Miejska, która teraz spisuje tych, którzy przechodzą przez tory w miejscu niestrzeżonym (tu nie jestem bez grzechu), a "gdzie byli, gdy to miejsce zaczęło się rozpadać?". Skierował mnie nawet do grobu (symbolicznego?) zamordowanego w Dachau powstańca wielkopolskiego Stanisława Guzy, którym w ramach dostępnych mu środków stara się opiekować.

Zapaliłem znicz przy nagrobku bez nazwiska, wyglądającym jak niestety większość tu, obejrzałem raz jeszcze to pełne refleksji miejsce i wróciłem do siebie. Dobrze, że nie tylko ja o nim pamiętałem - jest to jakaś pozytywna (choć niewielka) cegiełka w moim myśleniu o gatunku ludzkim.
Znicz był tu zdecydowanie potrzebny - zapomniany cmentarz przy Samotnej w Poznaniu
Smutny widok - zapomniany cmentarz przy Samotnej w Poznaniu
Grób powstańca wielkopolskiego - zapomniany cmentarz przy Samotnej w Poznaniu
Tu niestety nie lepiej... - zapomniany cmentarz przy Samotnej w Poznaniu
Miejsca niczyje - Samotna, Poznań
Choć jeden... - Poznań, Samotna
To cmentarne piękno to plus jedyny - Poznań, ulica Samotna
Rozpadająca się rzeczywistość - zapomniany cmentarz przy Samotnej w Poznaniu
Wejdź, wędrowcze... - Poznań, na granicy cmentarza przy Samotnej
A na koniec kadr z Lasku Dębińskiego.
Las Dębiński w jesiennej, najlepszej odsłonie

Komentarze (8)

Dzięki :)

Myślę, że da się zrobić z tym cmentarzem, daleko ode mnie to nie jest :)

Trollking 21:35 czwartek, 8 listopada 2018

Nadrabiam :) Poprzednie wpisy przeczytałem do komentarzy, później się nie wtrącałem, bo szło tam odłamkiem oberwać :)

Koło tego cmentarza przejeżdżałem i przez chwilę zapominając o powadze tego miejsca, wyobraziłem sobie jak to miejsce musi wyglądać w gęstej mgle, z palącymi się zniczami i nie wiem powoli przejeżdżającym pociągiem hmmm? Kiedyś się tam muszę przejść w takich warunkach świeczkę zapalić

PS: gratulacje przeżycia rowerowego :)

Lapec 17:42 czwartek, 8 listopada 2018

Też dobre :)

Trollking 22:10 czwartek, 1 listopada 2018

KuKórniku :)

huann 21:36 czwartek, 1 listopada 2018

:)

Trollking 21:23 czwartek, 1 listopada 2018

A faktycznie teraz poznaję!

Kamil 21:09 czwartek, 1 listopada 2018

To jest jedna z bocznych dróg w lewo zaraz za PKP w Puszczykowie, prowadząca do NSR i nad Wartę. Skręciłem tam tylko na chwilę, bo to ślepa do jazdy szosą :)

Trollking 20:41 czwartek, 1 listopada 2018

Nie mogę skojarzyć miejsca z pierwszego zdjęcia. To zapewne gdzieś w okolicach Puszczykowa, ale nie wiem gdzie.

kamilzeswaja 20:31 czwartek, 1 listopada 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa eswej

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]