Ciężko być smarkaczem - gorzej się jeździ, trzeba mieć przy sobie zapas chusteczek, ale są też plusy: nie czuć spalin, a dźwięk wydobywający się z nosa może być substytutem dzwonka, choć nie do końca, bo ten, zgodnie z przepisami, powinien być "nieprzeraźliwy" :)
Z musu musiałem (masło maślane) ruszyć wcześnie, bo po ósmej, czyli w chłodku. Wiem, to nie pomaga w leczeniu, ale co zrobić? :) Nie pomagał również wiaterek, niewiejący mocno, ale jak prawie zawsze dostosowany pod klienta - najpierw z południa i wschodu, a gdy zawróciłem to już różnie, byle nie sprzyjać.
Trasa to "muminek" : Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Lasek Dębiński - dom. Wolno, ale do celu. Zawsze, gdy jesienią nadchodzi sezon na grzybobrania, oczy me zadziwia specyficzny paradoks - miejscowość o sielskiej i spokojnej nazwie Głuszyna Leśna staje się swoistym Mielnem, tylko nie takim dla Sebixów, a dla grzybiarzy. I sens owej nazwy jakby się zatraca :) A tu panorama październikowej wersji śmieszki w Łęczycy. Dziś dodaję ją nie bez powodu, gdyż to właśnie tu, około godziny 8:40 rano, nastąpiła premiera serialu "Dziadyga - rezurekcja". Godnie, mocno i ze stabilną prędkością około 15 km/h, jego główny bohater minął mnie z szelmowskim, dziadygowym wyrazem twarzy. Tak mnie zaskoczył, że nie zdążyłem zrobić pamiątkowej foty :)
Komentarze (10)
Inaczej nie potrafię. Lepszy upór niż upiór, czyli ja gnijący w łóżku :)
Kup sobie np. Claritine Active, a jak nie będą mieli to coś podobnego lub poproś o jakąś desloratadtynę 5 mg najlepiej rozpuszczalną na języku plus Sudafed w tabletkach lub Apselan.
Kamil - o, dzięki za sporą dawkę informacji. Jak tylko uda mi się odszyfrować te trudne słowa, które napisałeś, chętnie zastosuję :) A dałbyś radę trochę zakryptoreklamować (te dwie pierwsze pozycje) co kupić, żebym nie musiał zamęczać pań lub panów w aptece? :)
Aha, zahartowany to ja chyba jednak jestem - przeziębienia przechodzę łagodnie i rzadko mi się zdarzają :)
Ania - dziękuję :) Ale ja na szczęście mam patent - jeździć, jeździć, jeździć. Może nie pomoże, ale przynajmniej nie traci się dni na niejeżdżenie :)
Huann - no tak, coś w tym jest. Ale i tak nie temperatura temu winna, a ludzkość, która roznosi zarazki. A latem pot :)
Mors - oj, prawdziwi Janusze (czyli Huann) z tego co wiem potrafią "grzybobrać" :) Ja niestety nie mam tej umiejętności, choć w znajdywaniu muchomorów jestem mistrzem :)
A wczoraj myślałem o Tobie, że jesteś zahartowany poprzez całoroczną jazdę w każdych warunkach. Jako magister pigularz proponuję lek przeciwhistaminowy 2 x dziennie, pseudoeferdynę 240 mg/dobę, naproksen 800-1000 mg/dobę ewnetulanie ibuprofen 1200 mg/dobę w dawkach podzielonych. Dodatkowo można włączyć rutynę w dawce 500 mg/dobę. W przypadku zatkanego nosa zastosować sympatykomimetyk o działaniu miejscowym w formie kropli. Do tego odpoczynek i odpowiednia wilgotność powietrza w pomieszczeniu w którym się śpi.
Ja to w ogóle całoroczny sezon rowerowy dzielę na część letnią, kiedy ocieram rękawiczką pot z czoła - i część zimową - gdy w nią smarkam :D Umowna granica - plus 10 stopni.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"