Na psa urok + śmieszka, psia mać!

Wtorek, 16 października 2018 · Komentarze(17)
Jednak – jak się okazuje – praca człowiekowi nie służy. Ledwo się w niej pojawiłem, a już zacząłem kichać, prychać i smarkać. Wniosek jest jedyny słuszny – robota szkodzi :)

Ale że od zawsze leczę się przez ruch, to nie przeszkodziło mi to w porannym wyjeździe. Doszło jedynie kilka chusteczek do tylnej kieszonki, no i znów postanowiłem się nie przemęczać, coby nie forsować zdrowia. A skoro słodziak-wiaterek zdecydowanie nie chciał współpracować, to nawet nie miałem dylematu.

Jaki jest kolejny plus jesieni, prócz braku upałów? Późne wschody słońca, na które się można gapić i gapić :)

Postanowiłem sprawdzić, jak ma się sytuacja z remontem w Gowarzewie. W tym celu ruszyłem z domu przez Lasek Dębiński, Starołękę, Krzesiny, Jaryszki, Żerniki, Tulce i pojawiłem się we wspomnianej lokalizacji. Tam, hmmm, zaskoczenia nie było – rozpierducha wciąż trwa i trwa mać. Podobno ostatnio odnaleziono tam jakieś cmentarzysko, więc coś czuję, że jeszcze się drogowcy pobujają.

A że już byłem, gdzie byłem, i dalej jechać nie mogłem, bo nie było drogi, postanowiłem ponownie (bo raz już testowałem, ale w odwrotnym kierunku) sprawdzić, jak będzie wyglądała ścieżka prowadząca do Kleszczewa. Oczywiście jadąc po ludzku, szosą. Generalnie jest tak samo beznadziejnie, jak wydawało się za pierwszym razem, co już opisywałem latem – to znaczy pierwsze dwa kilometry będzie można przejechać w miarę cywilizowanie, wydzielonym asfaltem. Potem nagle (ups, kto by to przewidział?) wyrastają… domy. Konkretnie dwa. Jak rozumiem fakt, iż są tam kilkadziesiąt lat, nie wzruszyło wcześniej planistów, którzy sobie wymyślili, że najlepszym wyjściem będzie przejazd na drugą stronę ulicy i kurs śmieszką przez dokładnie… sto metrów, po czym znów trzeba wrócić na poprzedni tor. Na… siedemset metrów, bo potem slalomik zaczynamy od nowa. Oj, wesoło tam będzie, już to widzę :)


Tu koniec, tam, gdzie domy, początek. Większa część DDR-ki po drugiej stronie. Sto metrów rodzimego absurdu.

Wróciłem przez Nagradowice, Krzyżowniki, Tulce, a reszta już swoimi śladami z małymi korektami. Tak jak na Relive.

A teraz historia, która zahacza o granice Poznania. Bo do nich należy kawałek niby to DDR-ki, niby to chodnika, którą zawsze jadę, żeby ominąć koszmarne płyty w Krzesinach. Tam dziś zobaczyłem z daleka szwendającego się kurdupla, na moje oko zagubionego.

Zatrzymałem się i po chwili głaskałem taki oto śliczny pychol :)

Zmartwiło mnie tylko jedno – piesek miał obrożę (bez żadnego identyfikatora), ale brak było właściciela. Ewidentnie wydawał się zagubiony i co chwilę wlatywał na drogę (raz musiałem nawet zjechać, żeby zatrzymać nadjeżdżający samochód), więc zszedłem z roweru i razem z nim przy nodze przeszliśmy do najbliższych zabudowań, gdzie zadzwoniłem do pierwszego domu, pytając czy ktoś kojarzy opiekuna, bo przy takiej opiece jeszcze trochę (niedużo) czasu i nie będzie miał pupila, a pasztet. Niestety za wiele się nie dowiedziałem – miła lokatorka powiedziała jedynie, że kojarzy czworonoga i że od niedawna wylatuje on skądś ”tam” (czyli z kilku posesji położonych między polami). I faktycznie, miłośnik głaskania pomachał mi ogonem i poleciał we wskazanym kierunku. Już na zgłębianie tematu czasu nie miałem, ale z chęcią odnalazłbym bezmózga, który nie potrafi upilnować istoty, która powinna być pod jego opieką. Cięty na to jestem, więc pewnie skończyłoby się na ostrej wymianie słów. Przeszła mi też przez głowę myśl, żeby zapakować pieska pod pachę i wrócić z nim na Dębiec (Kropa pewnie byłaby zachwycona), ale się powstrzymałem. Może w przyszłości, jeśli znów spotkam go na tej drodze :)

Aha, dowiedziałem się od pani, że mam "dobre serduszko", hehe :)

Komentarze (17)

Opinia może nie, ale na pewno śmieszka zaskoczy sporą ilość nieświadomych rowerzystów :)

Trollking 21:19 niedziela, 28 października 2018

A faktycznie, odwiedziłeś Gowarzewo. Musiałam przeoczyć ten wpis... Opinia mnie nie zaskoczyła, hehehe :))). Fajny piesio, dobrze, że nim mu się nie stało.

anka88 18:10 niedziela, 28 października 2018

Aaaa... :) Postuluję sądowy zakaz wymusić :)

Trollking 19:06 piątek, 19 października 2018

Wiem z FB że żyje, więc jeszcze parę kotów pokarm uśmierci heh

Lapec 07:53 piątek, 19 października 2018

A gdzie to info poszło? :)

Trollking 20:45 czwartek, 18 października 2018

Info - FB => niestety żyje, znaczy kobita ;))

Lapec 21:57 środa, 17 października 2018

Lapec - nie chcę się pytać, co się stało z byłą kobitą... :)

Huann - no, blisko Warty, więc faktycznie, bardziej wielkopolskie niż łódzkie geograficznie :)

Trollking 20:37 środa, 17 października 2018

Wojtyszki - łódzkie, choć historycznie trochę jakby Wielkopolska!

huann 15:52 środa, 17 października 2018

E tam od razu bezmózg, mojej byłej kobicie dwa koty przejechało i jednego potrąciło i jak się tłumaczyła? Że drzwi ma otwarte, bo to wieś, a kierowcy jeżdżą jak warianty i nie uważają na zwierzaki xDDD Także ten tego heh.

Remont całkiem ok, taki nie za zaplanowany :-) Po prostu Polska :-)

Lapec 09:46 środa, 17 października 2018

I to chyba w łódzkim jest :)

Trollking 21:03 wtorek, 16 października 2018

Już wiem: schronisko nie w Jaryszkach, a w Wojtyszkach.

huann 20:48 wtorek, 16 października 2018

Czy Ty w ogóle czytałeś, co napisałem, czy czepiasz się, bo lubisz? :)

Najpierw patrzyłem, czy nie zerwał się jakiemuś spacerowiczowi. Gdy go nie znalazłem, musiałem starać się o to, żeby nie wpadł pod samochód. W końcu się dowiedziałem, że krąży nie pierwszy dzień, tylko przybiega z pobliskich zabudowań i tam wraca. Wnioski raczej nasuwają się same, choć nie ukrywam, że chciałbym mieć dowód. Żeby zgłosić, gdzie trzeba.

Trollking 20:03 wtorek, 16 października 2018

Druga Katana, od razu oskarżenia:
"z chęcią odnalazłbym bezmózga, który nie potrafi upilnować istoty, która powinna być pod jego opieką:
choć nie wiadomo, co i jak...

mors 19:11 wtorek, 16 października 2018

Albo popieskałeś :)

Trollking 17:46 wtorek, 16 października 2018

No to coś pokiciałem :)

huann 17:39 wtorek, 16 października 2018

To fakt :)

Chyba nie, przynajmniej nie kojarzę i nic mi tam "po trasie" nie szczeka. Za to na pewno jest bardzo nowoczesne z 15 km dalej, w Skałowie pod Kostrzynem. Kiedyś nawet tam zawitałem rowerowo, był wpis.

Trollking 17:20 wtorek, 16 października 2018

Kolejny dowód na to, że nie "wyjście na ludzi", a "zejście na psy" powinno być największym z komplementów!
A propies: czy ja dobrze kojarzę, że w Jaryszkach jest schronisko dla zwierząt?

huann 16:25 wtorek, 16 października 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa goobl

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]