Porębane :)
Jak urlop, to
pierwszy wybór zazwyczaj jest jeden – moje górki :) Wczoraj
wieczorem wylądowaliśmy więc w Jeleniej Górze, a dziś rano można
się było przywitać z rowerowym zombie, który o dziwo wciąż jest
w stanie "jeżdżalnym”, choć coraz mniej. Ale i tak wielkie
brawa dla niego za wytrzymałość na mnie w tym wieku :)
Z pogodą trafiłem
idealnie. Dziwne :) Nawet wiatr, mimo że zmienił kierunek i miałem
go w pysk i w pysk, był słaby. Zresztą Sudety to nie Poznań, jak
wiadomo, nie ma się najczęściej czym przejmować :)
Z trasą nie
kombinowałem, tylko wybrałem się do Szklarskiej Poręby. Czemu? Bo
tak :) A że mogę ją (trasę) wykonywać po ciemku i z zamkniętymi oczami,
to za wiele nowości w tym wpisie nie zawrę. Ruszyłem koło
dziesiątej, zaczynając od Cieplic, by z nich prosto dostać się na
Stawy Podgórzyńskie, gdzie wykonałem zwyczajową sesję.


Następnie dołem
Zachełmia i przez Sobieszów...

...dotarłem do Piechowic, z których już
rzut beretem - czyli banalne sześć kilometrów pod górę - i byłem
na miejscu. Po drodze najpierw wyprzedził mnie młody szoszon, z którym
zamieniłem kilka zdań, ale że nie chciałem go na swoim trupie
spowalniać, to popędził dalej, ale w Szklarskiej Średniej znów
się zrównaliśmy. Ku mojemu niezmiernemu zdziwieniu :)


Gdy robiłem zapas
oscypków, zagadał mnie jeden z turystów, czy nie wiem przypadkiem,
gdzie tu jest wypożyczalnia rowerów. Nie wiedziałem początkowo
czy to pocisk wobec mojego super hiper pro ultra sprzętu mtb, czy
szczera ciekawość (okazało się, że to drugie), ale i tak
odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że… nie wiem :) Na szczęście
Pani Oscypkowa pokierowała zainteresowanych w odpowiednie miejsce.
Chwilę relaksu
zrobiłem sobie przy stacji Szklarska Poręba Górna. Łaskawie dałem
również sobie zrobić selfie :)



Zjazd ze Szklarskiej
Górnej to poezja, na szczęście mało znana, więc ruch tam znikomy
i można się rozpędzić (dziś 60+ na zakręcie).


Końcówka to
jeszcze zaliczenie Pakoszowa, a reszta swoimi śladami.
Po południu
podjechaliśmy sobie na Stawy
Podgórzyńskie. I co? Tam spotkaliśmy zajadającą sobie na tarasie restauracji
Maję Włoszczowską. Jak widać w Jelonce nawet jak człowiek chce się odciąć od roweru, to nie ma jak :)
Relive
tutaj.
Komentarze (22)
Dobrze wiesz, że chodziło mi o słowo "jest", wstaw sobie to sam, dasz radę :)
Trollking 19:37 czwartek, 11 października 2018
"Do meldunku potrzebny jak" - taki himalajski byk? Kurcze, to już yeti nie wystarczy? :(
Spróbuj jeszcze raz od nowa, bo tym razem to naprawdę już się nie da Cb zrozumieć. ;]
mors 21:21 środa, 10 października 2018
Do meldunku potrzebny jak albo dokument potwierdzający, że jest Twoją własnością, albo zgoda podmiotu wynajmującego. No chyba że kupiłeś już sobie mieszkanie na stałe, to faktycznie, możesz śmigać po KPN za darmo na legalu :)
Trollking 12:02 środa, 10 października 2018
A to niby czemu??
mors 04:37 środa, 10 października 2018
Coś mi się nie wydaje, że tak od ręki Cię zameldują. No chyba że po znajomości :)
Trollking 22:37 wtorek, 9 października 2018
Jeszcze nie moge -> wybory. Ale bliski jest to dzien... :p
mors 22:15 wtorek, 9 października 2018
Niby logiczne, pytanie tylko jest jedno: zameldowanie w JG masz? :)
Trollking 21:01 wtorek, 9 października 2018
To proste i oczywiste: jestem emigrantem klimatycznym :D dluzsze zimy i lagodniejsze lata. <3 No i nie mniej wazne - gory. Zaoszczedze kupe czasu i forsy na wyjazdach w gory. Tym bardziej, ze dla lokalsow wstep do Kark. Parku Narod. jest za darmoszke, a dla ceprow bilety podskoczyly ostatnio do 8 PLN :O
mors 20:57 wtorek, 9 października 2018
Spokojnie, spokojnie :) Z tego co wiem Jelenia Góra wciąż tak się zwie, i zwała się będzie po Twoim wyjeździe :) Pochwal się inspiracjami, bo na razie je skrzętnie ukrywasz :)
Trollking 20:31 wtorek, 9 października 2018
No już to wałkowaliśmy: Morsownia 2 to miasteczko dawniej zwane Jelenią Górą. :D ;p
Zarobkowanie nie było moją inspiracją do przePROwadzki do tej osady. :)
mors 22:27 poniedziałek, 8 października 2018
A co, za miłością do Jeleniej trafiłeś/trafisz? :)
Kawałek brum-brum, a potem ciuf-ciuf, które mam niemal pod sam dom :) Jakbym jechał sam, to pewnie opcja rowerowa by była przemyślana :) No i faktycznie, nawet z minięciem się byłby kłopot, tym bardziej, że nie rozumiem terminu Morsownia 2 tak samo jak na przykład Donbas 2 :)
Dobranoc, idę spać ostatecznie, zaległości na BS kontra senność - 0:1 :)
Trollking 22:09 poniedziałek, 8 października 2018
T-king: Nie jestem imigrantem zarobkowym. ;pp
Jak wracasz? Brum-brum, ciuf-ciuf, czy bla-bla? ;) I czemu nie rowerem? ;)
Ujawniam swoje aktualne miejsce pobytu: Morsownia 1.2. ;pp Ale jutro jadę do Morsownii 2 ;ppp Dojadę wieczorem, więc pewnie nawet się nie miniemy. ;)
M-ss: sam jesteś rowerowe zombie. ;p Tudzież gramatyczne :))
"z spotkania" - ZE spotkania! ;ppp
mors 21:48 poniedziałek, 8 października 2018
Lapec - ależ proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie :) Choć tak późne odkrycie roweru woła o pomstę do piekła :)
Ania - no udało się jak nigdy :)
Mors - jakby każdy imigrant zarobkowy nazywał swoje nowe miejsce zamieszkania jako "MOJE", to Polska byłaby już Ukrainą :) A wracamy już jutro. Maja W. mieszkała w Podgórzynie, ale gdzie teraz - niestety nie mam pojęcia... Szklarską przejeździłem i przeszedłem już wzdłuż i wszerz dawno temu, aktualnie wolę swój ulubiony szlak :)
Grigor - cycuchy niedługo pewnie staną się ich oficjalną nazwą :) Zresztą już jest piwo Cycuch Rudawski :) A ryj już pokazywałem nie raz, nie dwa... Czyli ze trzy razy :)
Michuss - hehe, dobre, dobre :) Spotkanie pewnie by nastąpiło, ale kolega Mors się nie ujawnił gdzie jest, więc może kiedyś :) Też miałem Dallasa, ale potem poszedłem w level wyżej i pojawił się Mystic. Do dziś do Authora mam mega sentyment :)
Sky1967 - dzięki :) Z Bolesławca jest rzut beretem, a myślę, że warto wybrać się swoim sprawdzonym sprzętem. Niestety mój nie pozwala mi za bardzo na wypad głębiej w teren.
Trollking 21:35 poniedziałek, 8 października 2018
Zazdraszczam Szklarskiej,tych widoków i kolorów.Jest plan co by uderzyć tam jeszcze raz w tym roku ale już z własnym rowerem.
sky1967 18:21 poniedziałek, 8 października 2018
Nie powinno się pisać komenta pod komentem, ale teraz dopiero widzę, że ten staroć to Author. Moje pierwsze MTB też było tej marki, model Dallas :)
michuss 21:14 niedziela, 7 października 2018
Czekam na relację z spotkania "na szczycie" chłopaki :) Nawet przez chwilę myślałem, że już do niego doszło i ten fragment o "rowerowym zombie" to o Hrgn :P ;)))
michuss 21:13 niedziela, 7 października 2018
Pięknie Trollu :-) Objeżdżaj i rób zdjęcia pięknym Karkonoszom. W końcu żeś ujawnił swą facjatę, a na ostatnim zdjęciu widać tam w oddali moje dwie ulubione górki tych okolic - nazywam je "cyckami" :-)))
grigor86 19:58 niedziela, 7 października 2018
Zasadnicze pytanie: kiedy opuszczasz MOJĄ Jelenią Górę? ;p ;)
Maję było zaprosić na BS. ;) ;p
Pono wciąż mieszka w JG, mimo że kupiła se mieszkanie we Wrocku, a jakby chciała, to i pewnie willę w Monako by mogła kupić...
Nie orientujesz się, w jakiej okolicy mieszka? Chociaż na pewno nie mojej, bo moja jest z tych najbiedniejszych. ;p
PS, czy Ty wgl zjeździłeś wszystkie zakątki Sz.P., czy zawsze tak tłuczesz tylko główne drogi?
mors 18:44 niedziela, 7 października 2018
Jelenia Góra górą :). Ależ trafiłeś na piękną pogodę, zachwycać się można super widokami.
anka88 17:34 niedziela, 7 października 2018
Olllle, będą relacje z górek :)
Z tej stacji co tam "fotłeś" po trasie Busem z Jeleniej, przez Wielki Kamień (czy jak tam się zwie ten schron) zdobywałem koronną Wysoką Kopę => nie byłoby w tym nic dziwnego gdym ... jeszcze wtedy w sumie nie chodził po górach :) Także piękne wspomnienia, dzięki :)
BTW: Jakiś rok po tym tripie odkryłem (no oki, Siostra zmusiła mnie do odkrycia) rower xDDD
Lapec 22:32 sobota, 6 października 2018
Polska rowerowa Majkami stoi! :)
Trollking 21:28 sobota, 6 października 2018
No i piknie, jak mawiają Sudeccy Górale. A spotkać Majkę włoszczowską to całkiem jak spotkać Rafała Majkę!
huann 20:57 sobota, 6 października 2018
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny