Rzeźnicza Goślina

Sobota, 30 czerwca 2018 · Komentarze(11)
Ło matko, co to było to, co dziś robiło ze mnie miazgę, momentami zatrzymując w miejscu? Bo na pewno nie wiatr. To określenie bowiem najczęściej określa zjawisko, z którym da się mniej lub bardziej udanie walczyć, tym razem pozostawało jedynie cierpieć. Lub płakać, ale chłopaki nie płaczą, więc zamiennie kląć.

Wyjazd był kolejnym z serii podobnych do siebie z ostatnich dni, czyli najpierw kilkanaście kilometrów przepychania się przez miasto, następnie chwila wolności i nawrotka, dziś swoimi śladami, bo chciałem sprawdzić, czy skoro wieje mi rzeźniczo w jedną stronę, to pomagać z taką siłą będzie w drugą. Oczywiście wiedziałem, jaka będzie odpowiedź i się niestety nie zawiodłem - zamiast czteroliterowindu dostawałem kuksańce z boku, z małymi jedynie wyjątkami.

Trasa: z Dębca do Hetmańskiej i Warostradą do Bałtyckiej, następnie Chemiczną i Gdyńską do Koziegłów, Czerwonaka, Owińsk i Bolechowa, skąd dokrętka do granic Murowanej Gośliny. Tam poczułem się tak wyczerpany (tym bardziej, że ruszyłem rano bez śniadania), iż zatrzymałem się na Orlenie i nabyłem sprawdzony zestaw małego głoda, czyli Snickersa popijanego Twixem :) Przy kasie pani spytała: bez paliwa? Odpowiedziałem, że nie, bo jadę na naturalnym, na co usłyszałem, że to bardzo dobrze, ale zapytać musi. Uwielbiam standardy obsługi klienta wzięte z kosmosu :) Po zjedzeniu wróciłem swoimi śladami, tak jak napisałem zniesmaczony podmuchową niesprawiedliwością.

Tu dowody, że powietrze - delikatnie mówiąc - nie stało w miejscu :)
Łboorywanie
Przystanek wiatr
"Pocieszeniem" był fakt, że kajakarzom na Warcie było jeszcze gorzej - mimo że płynęli z prądem, to ledwo poruszali się do przodu. Ciekawostka :)
Kajakarze mają z wiatrem czasem gorzej niż dwukołowcy
W Owińskach, gdy pędziłem sobie przepisowo jakieś 49,9 km/h w terenie zabudowanym, nagle z przerażeniem zobaczyłem, że z podporządkowanej włącza się do ruchu, mimo że ewidentnie mnie widzi, coś bezmózgiego płci zbliżonej do kobiecej. Zrobiłem co mogłem, dając po hamulcach na tyle, na ile pozwalają one w szosie (czyli na nie za wiele), zdarłem klocki, bieżnik, asfalt, a i gardło, kierując w kierunku troglotępoty donośne "kurrr....de mole" (wersja dla mediów) i jakoś ocaliłem życie. Na wykresie wygląda to tak:

Ta urodzona morderczyni przebiła nawet gentlemanów w BMW, których dziś sporo zakwitło na drogach, miałem nawet swojego faworyta wśród nich, ale wspomniana wygrała w cuglach.

Aha, jeszcze - jak zwykle na tej trasie - antyrowerowy koszmar w tych samych Owińskach, czyli zakazy i nakazy telepania się rozwaloną już przez lata kostką Downa. Temat opisywany od lat wielu, i tak samo olewany przez osoby decyzyjne. Jakby co - szczegółowa relacja zdjęciowa na Relive (dla ludzi o mocnych rowerowych nerwach).
Polska smutna rzeczywistość
Tyle - średnia tragedia (w połowie drogi wynosiła ona... 24 km/h), mózg zlasowany, jedna wielka masakra. Plus jakiś? O, mam - nie było za gorąco. Urodzony optymista ze mnie :)

O, dzięki umiejętnemu lawirowaniu wklejaniem zdjęć tu i na PBS, zostało mi jeszcze miejsce. No to... dwie twarze Kropki :)


Komentarze (11)

To mi miło, że by brakowało. Mi już pewnie po nieprzeżyciu by zdecydowanie nie :P

Zakazy do przekleństwo okolic podpoznańskich: paradoksalnie najmniej jest nich w samym mieście...

Trollking 21:10 poniedziałek, 2 lipca 2018

Ogólnie tam jakoś dużo macie tych znaków z zakazem rowerem, ja w mojej okolicy kojarzę dwa takie - oba w Jaworznie ;]
PS: Miło że przeżyłeś, by brakowało Twoich wpisów ;)

Lapec 05:53 poniedziałek, 2 lipca 2018

Dokładnie tego się tyczą :) A Kropka ma jeszcze z tysiąc twarzy, od aniołka po szatana. Szczególnie przed i po jedzeniu :)

Trollking 20:48 niedziela, 1 lipca 2018

Domyślam się, iż mocne rowerowe nerwy tyczą się dróg rowerowych z Twojej ulubionej kostki, no i zakazów jazdy rowerem :)). Nie dziwią mnie takie nerwy. Dwie twarze Kropy uchwyciłeś idealnie. Niczym anioł i diabeł (czy tam diablica).

anka88 18:28 niedziela, 1 lipca 2018

Tylko to drugie do mnie przemawia :) Bo jeszcze pomylisz "meke" z Mekką i zostaniesz niechcianym uchodźcą :)

Trollking 21:24 sobota, 30 czerwca 2018

Ten pierwss wpis skomentowalo jeszcze zbyt malo osob bym zasypywal go nastepnymi. ;)) Poza tym nadaje z telefonu, a to meka i brak ogonkow..

mors 21:20 sobota, 30 czerwca 2018

No to wpis dodawaj, a się nie mędrkuj in blanco, wtedy ocenię :)

Trollking 21:16 sobota, 30 czerwca 2018

Znow, a raczej nadal. :p
I jezdzilo sie fajnie, i plywalo i opalalo w tym wietrze tez w miare (przy 17*C). :)
No ale to tylko Baltyk. ;))

mors 21:13 sobota, 30 czerwca 2018

Mors - znów dziś byłeś nad morzem? :) Bo nie piszemy chyba o kilku dniach wstecz, prawda? :)

Huann - trzeba było, ale się nie mogło, bo po południu się do pracy szło :)

Trollking 21:08 sobota, 30 czerwca 2018

O,wińska lepiej się napić chyba było. W towarzystwie Kropkowanym ;)

huann 18:52 sobota, 30 czerwca 2018

Niektorzy w tym czasie dokazywali po baltyckiej plazy na jednym kole, z wiatrem jak i pod wiatr, rownie dobrze. ;) No ale gdziez tam Baltykowi do Poznania... :pp

mors 18:02 sobota, 30 czerwca 2018
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa wkeoc

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]