Noooooo, to dziś mam sumienie czyste - mogę narzekać :) Oczywiście głównie na wmordewind, dawno niewidziany. Niestety menda się widocznie za mną stęskniła, co stoi w całkowitym przeciwieństwie do moich uczuć wobec niego/niej. Zmiażdżył/a mnie kompletnie na zachodnich, polnych terenach, gdzie jakieś pojedyncze drzewa dawały niewiele osłony (co widać na Relive). Eh, wielkopolskie realia nie za bardzo wspomagają motywację kolarską. Do tego duszno, a gdy przypiekało słońce - fragmentami womitycznie. Uknułem to słowo, żeby nie napisać brzydko, że było parno do wyrzygania :)
Dzisiejsza trasa to kombinowanie jak koń pod górę: z Poznania do Lubonia, Wirów, Komornik, Chomęcic, serwisówkami do Gołusek i Zakrzewa, tam nawrotka wzdłuż DW 307 i przez Dąbrowę oraz Wysogotowo do granic Skórzewa i Poznania, a do domu dostałem się przez cmentarne klimaty na Junikowie oraz Górczyn. Wynik dzisiejszy - poniżej krytyki. Wczoraj wspominałem krótko o tym, że zostałbym nieapetyczną musztardą dzięki zachowaniu pewnego kierowcy, a że udało mi się po wszystkim jeszcze cyknąć mu zdjęcie, to wysłałem je wieczorem z konkretnym opisem na znaleziony w necie adres kontaktowy zakładu, którego naklejki widoczne były na samochodzie. Dostałem dziś,czyli dość szybko, gorące przeprosiny mailem od firmy Colas i - zgodnie z moim życzeniem - solenną obietnicę, że pracownik zostanie przeszkolony w temacie pewnych aspektów Kodeksu Drogowego, szczególnie tyczących się wyprzedzania rowerzystów. Może zapamięta dzięki temu i będzie myślał, gdy natrafi na kolejnego miłośnika dwóch kółek.
A dziś, już niedługo: do (u)boju Polsko! :)
Komentarze (17)
Oj, Stanisławie P., Ty pewnie jakbyś się pomylił, i tak byś szedł w zaparte :)
Aj, tu masz rację, zrobiłem dwa zdania z jednego, poprawiając wyrażenie "który dawno temu nie był tu widziany, niestety ta menda..." i... udało Ci się wyjątkowo wyhaczyć :) Już poprawiam.
Hipek - no i doczekałeś się, w tym jedną dla Senegalu strzelił "polskogol" :) A co do chłopaków to całkiem możliwe, ale to dość spora firma z kilkoma oddziałami w Polsce, a że napisał sam pan dyrektor to... może nie :)
Bitels - on patrzył, na mnie. I wydaje mi się, że specjalnie jeszcze zjechał na prawo... :/
Grigor - jakbym tę setę robił w stylu gry Polaków, to wróciłbym jutro nad ranem :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"