Biorąc pod uwagę, jak wyglądała (a wyglądała upalnie) reszta dnia, ze zdziwieniem zabierając się za wpis przypomniałem sobie, że rano padał deszcz, przez który bliski byłem nawet wyciągnięcia na przejażdżkę crossa. Jednak stwierdziłem, że wygłupiać się nie będę, czego finalnie nie żałowałem, bo drogi szybko obeschły i można było kręcić po ludzku. Nawet wiatr, mimo że współpracować podczas powrotu nie chciał, niespecjalnie irytował.
Jako że obyło się bez większych przygód (prócz wyprzedzenia mnie na gazetę, i to bardzo cienką, przez dostawczaka z logiem Colas), to jedynie najpierw link do Relive, w którym widać moją dzisiejszą trasę, czyli: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Zakrzewo - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań, a następnie, w ramach ciekawostki (dawno temu już wklejałem, ale myślę, że warto robić replaye) obrazek ukazujący, że granica między dobrymi chęciami a absurdem jest dość... wysoka :) Po południu, jako że Żonie udało się również załatwić wolne, wykonany został jeszcze wypad do Puszczykowa na kilkukilometrowy spacer wzdłuż Warty. Dawno tam nie byliśmy, więc piękno tego traktu zachwycało podwójnie. Przy okazji udało się odnaleźć w środku lasu absurd numer dwa tego dnia. No comments, chyba że to jakiś średnio zabawny żart. A przy okazji okazało się, że ów kurdupel, którego wychowywaliśmy jako psa, jednak nim nie jest. To Kropkodyl :) Szkoda tylko, że wyszło to na jaw dopiero po zjedzeniu połowy mieszkania - no ale nic, damy radę :)
Hipek - chyba odpowiedź jest oczywista :) Mnie też nurtuje pytanie: czy w ogóle można dostać mandat za jazdę w lesie i od kogo?
JPbike - masakra. Najlepsze jest to, że zakaz jest tylko na jednej ścieżce, więc jak można udowodnić, że ktoś nią jechał, a nie pojawił się na jej środku po tym, jak przedzierał się lasem? :)
Lapec - Kropa już nawet prysznic zaczęła lubić :) A co do znaku - śmiało, można korzystać. Z drugiej strony - nie widziałeś jeszcze śmieszki, która ciągnie się przez centrum Puszczykowa. Wkleiłbym, ale się tam boję pojawić :)
Grigor - no jakieś rybki tam pływały :)
JPbike - on w ogóle nie powinien istnieć :) Masz może jakieś info, kto i kiedy wpadł na ten genialny pomysł?
Podobnie jak Arya od Siostry mej, z dala od wody, dopóki w Bieszczadach do Soliny nie wlazła. I wyszło że zamiast owczarka, mamy szuwarka :D Znak w lesie, zniszczył mnie na tyle, że kończę szukać śmiechów do moich wpisów. I tak tego nic nie przebije :D
Kropka w swym żywiole :) A ja dziś na street-wiówie - i to w województwie wielkopolskim znalazłem takie oto absurdalium: https://www.google.pl/maps/@51.7329815,18.1342359,3a,40.4y,306.78h,81.17t/data=!3m6!1e1!3m4!1sz2lv-lCk5kkNZxRqx7Z9Ug!2e0!7i13312!8i6656
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"