Powoli zaczyna się początek końca. Ale spokojnie, nie mam jakichś gorących newsów na temat anihilacji świata - chodzi mi jedynie o pogodę, w niedzielę aż niepokojąco idealną. Pod koniec tygodnia mają wrócić mrozy, a ostatniej nocy w Poznaniu lało. Na szczęście nad ranem już można było kręcić, choć znów wybrałem sobie za rodzaj podkładki pod tyłek szosowego staruszka, bo mniej go szkoda, a myślałem też przez chwilę o nawet o crossie.
Ruszyłem z zamiarem wykonania "kondomika", lecz gdy już dotarłem, startując z Dębca, przez Luboń, Puszczykowo i Mosinę do Dymaczewa Starego, co kosztowało mnie spor sił, gdyż wiało jak sam skur...czybyk, postanowiłem lekko zmienić plan - mając nadzieję, że choć podczas powrotu odczuję podmuch w plecy. W związku z tym skręciłem do Będlewa, gdzie zawróciłem i poczłapałem swoimi śladami. Cudu z tą pomocą powiewów nie było, więc finalnie wyrzygałem średnią tragiczną, jednak i taki o ponad dwa kilosy lepszą niż w połowie dystansu tej trasy.
Skoro już byłem w Będlewie, to postanowiłem zajrzeć na teren tamtejszego pałacu, ale zanim dotarłem do połowy byłem już zakopany po kostki w błocie. Fota więc z daleka, bo jeszcze kilka kroków i trzeba by było wzywać ciężki sprzęt do wydobycia mnie spod ziemi :) A teraz o tytule. SiN to nic innego jak szok i niedowierzanie. Bowiem nadejszła wiekopomna chwila - ścieżka w Łęczycy jest oczyszczona z syfu! Czyżby "ktoś stamtąd" zaglądał na BS? :) Wystarczy porównać wczorajsze i dzisiejsze zdjęcie, żeby mieć okazję do znalezienia miliarda różnic. W sumie brawo, szkoda tylko, że tak późno, choć z drugiej strony się nie dziwię - pewnie bano się na niej pojawić, żeby nie ugrzęznąć :) Jedno mnie tylko zmartwiło przy okazji - znów lecą tam drzewa, jedno za drugim. Rozumiem te stare, takie jak to powyżej, ale przyuważyłem też kilka dorodnych i całkiem zdrowych... pni. Oraz taki smutny obrazek - tam jeszcze niedawno był klimatyczny zagajniczek ;/ A przed pracą jeszcze wpadłem na pocztę odebrać awizo. Dawno nie byłem w tak wesołym miejscu :) Formalnie niewiele się zmieniło - kolejka na oko dziesięcioosobowa, z trzech okienek otwarte jedno, w dwóch pozostałych intensywna dyskusja między paniami, na tematy bynajmniej nie służbowe. Ale gdy już się dopchałem po swoje, przywitała mnie drobna zmiana :) Tu przeklęci: ...a za mną na stojaku do wyboru: książki Cejrowskiego, jakieś poradniki gotowania na parze siostry Adelajdy, samotna powieść Remigiusza Mroza (tu lekkie zaskoczenie), masa gównianej prasy dla tlenionych beneficjentek systemu emerytalnego, oraz na honorowym miejscu "Agata. Sekrety pierwszej damy", pod patronatem niezaleznej.pl (czytaj: zależnej od partii rządzącej) i "Gazety Polskiej" :) Czułem się jak na Nowogrodzkiej :)
Komentarze (15)
Tak "myślałem", a w sumie to się domyślałem - źródło obiektywne jeszcze "bardziej" niż Wybiórcza, bo ona przynajmniej potrafiła przywalić czasem (rzadko, fakt) PO, a wPolityce i właśnie wGospodarce to typowe organy partii rządzącej.
Szkoda, że nie masz bezpośredniego linku, z chęcią bym poczytał ten - na pewno stojący na wysokim merytorycznym poziomie - artykuł :)
Racja ... poczta to nie księgarnia ! Tylko czemu nikt się nie pochyli na temat szastania naszym groszem gdy np. na obowiązkową prenumeratę GW w latach 2008-2012 wydano 130 min .
JPbike - no to już będziesz przygotowany i nie spadniesz w szoku z wrażenia. Ja byłem bliski :)
Michuss - u mnie częściej, ale na przykład odbierając paczkę dowiedziałem się, że czekają na mnie dwie, a awizo jedno, kompletnie nie powiązane z drugim. Ale nie czepiajmy się, są przecież ważniejsze sprawy niż klienci :)
Haha, poczta też wśród wstających z kolan i rąbiących w blat łbem. Na tyle intensywnie wstają, że nie ma czasu na roznoszenie listów. U mnie wrzucają chyba raz na tydzień albo i rzadziej ;)))
Tak, pałac po renowacji prezentuje się wyśmienicie. A dokoła jest kilka ciekawych budynków.
Co do książki... nie czytałem, kompletnie nic mi nie mówi nazwisko autorki, niewiele też jest recenzji w sieci. Ale skoro piszesz, że warto to kiedyś może się skuszę od kogoś pożyczyć. Ale jedynie z czystej ciekawości, bo jakoś nie ufam czemuś, co jest sprzedawane aktualnie w przybytkach partyjnych jak "najlepszy seler" :)
Lapec - nie ma za co. Ale tak naprawdę ja jestem prosty, szczery chłopak i wszystkim się dzielę, w tym przypadku mógłbym oddać nawet całość :)
Huann - oj tak... kilka tekstów ze "Śmieci", "Do Rzeszy" czy innych "wPotylicę" lub czytanie na głos niezależnejpeeel załatwiłoby sprawę niczym pythonowski najzabawniejszy kawał świata :)
Lapec - nie ma za co. Ale tak naprawdę ja jestem prosty, szczery chłopak i wszystkim się dzielę, w tym przypadku mógłbym oddać nawet całość :)
Huann - oj tak... kilka tekstów ze "Śmieci", "Do Rzeszy" czy innych "wPotylicę" lub czytanie na głos niezależnejpeeel załatwiłoby sprawę niczym pythonowski najzabawniejszy kawał świata :)
Ja się ino wtrącę z zapytaniem formalnym. Wmordewindem się nie mieliście dzielić! Co toto to było dziś w Katowicach? A kysz ... PS: w sumie trochę mi lepiej że też sobie trochę zostawiłeś ;)
Jak sama nazwa wskazuje, w Dymaczewie Starym musi dymać stale i od dawna - co więcej, to prawdopodobnie ten wiew wywiał ściółkę (wraz z dziadem zagajnikowym) z łęczyckiej dróżki.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"