GlutoZUS

Piątek, 16 lutego 2018 · Komentarze(2)
No i co? Miał być Armageddon w wersji light, typu nocne opady, rano ślizgawica, a przed południem lepienie bałwanka, tymczasem... Z wielkiej chmury mały deszcz. Lub bardziej: śnieg. W sumie w większości przypadków byłbym mega zadowolony z tego typu pogodowej pomyłki, ale mając świadomość, że o jedenastej muszę być w pracy (i wyjątkowo nie było opcji zaparkowania roweru), więc szaleć nie mam kiedy, a wręcz skazany jestem na wyruszenie maks o ósmej rano, chyba wolałbym jednak te zawieje i zamiecie, czyli dłuższe spanko gratis :)

No ale skoro trud i znój sam nie przyjdzie, to trzeba mu pomóc. Nawet robiąc crossowego gluta, takiego wymęczonego jak dziś. Po pierwsze znów wiatr konkret, po drugie pozostałości nocnych przyprószeń nie zniknęły jeszcze z dróg i trzeba było kręcić ostrożnie. Zrobione. A w sumie wyrzygane, na granicy przyzwoitości. Trasa to farfocel zachodni, z Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki, Szreniawę, Rosnowo, znów Komorniki, Plewiska i do domu.

Zdjęć nie robiłem, bo było po prostu brzydko. Żeby jednak nie było pusto na blogu, to wklejam fotę zrobioną z półukrycia w tramwaju. Jak wiadomo od dawna, owoc żywota Twojego je ZUS, a mi trafiła się tego personifikacja. I to na miarę naszych czasów, bo wychwalany jest nawet eZUS :)

Komentarze (2)

Całkiem praktyczne w przypadku kontroli :)

Trollking 19:07 sobota, 17 lutego 2018

Hehe... dobre, dobre :D

anka88 18:22 sobota, 17 lutego 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa alneg

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]