Cóż... Nadeszła wiekopomna chwila. Mam nową szosę. W sumie się dziwię, iż ją mam, bo sam przed sobą wstępnie pogodziłem się z myślą o zakupie w innym terminie (czeka mnie - i nie tylko mnie - bowiem prawdopodobnie batalia sądowa o swoją kasę z pewnym pseudoprzedsiębiorcą), a tu... niespodzianka.
Jakiś tydzień temu przypadkowo (bo wybierałem się w inne miejsce) zawitałem do jednego ze sklepów na Jeżycach i dostałem ofertę "spod lady" - jak się okazało na potrzeby własne sklepu powstał rower-składak, złożony z roweru Trek One 2.1, będącego pierwotnie na nowej Sorze, z aluminium, lecz i karbonowym widelcem. Jako że użytkowała go krótko osoba z salonu, która jednak nie poczuła mięty do kolarstwa szosowego, rower podobno przejechał łącznie jedynie 500-600 km, do tego próbnie na trenażerze, i się kurzył. W związku z tym wygląda jak nówka - napęd na moje (i nie tylko) oko jest w stanie idealnym. Co ważne - sprzęt został znacznie stuningowany: z przodu została co prawda Sora, ale na tył założono 105-tkę (nie tę najnowszą, ale już bez przesady), dokładając oczywiście do tego manetki z tej grupy, łańcuch, a korbę wybrano bardziej uniwersalną, pasującą zarówno do 105, jak i Tiagry. Prawda, że ładnie odrobiłem lekcje przed zakupem i jestem o jakieś 12,67% mądrzejszy niż kilka dni temu? :)
Finalnie - mam go! Mimo że nie planowałem, tym bardziej brania używki (ale jaka to używka?), to przekonał mnie też fakt, i z rower został złożony nie przez jakiegoś pana Zenka z Wildy, ale przez fachowców w serwisie, do tego praktycznie dla siebie. Co prawda musiałem nadwyrężyć domowy budżet, jednak takiej okazji raczej bym już nie dostał, z dożywotnią gwarancją na ramę i dwuletnią na części, z praktycznie nieużywanym osprzętem w cenie porównywalnej do choćby ubiegłorocznego Krossa Vento 3.0 na Sorze, sprzedawanego w promocji. Plus zadeklarowaną szybką interwencją serwisową w razie "W'. Oczywiście w sklepie ustawiono mi wszystko pode mnie, zmierzono nogę, skorygowano wysokość sztycy oraz kąt siodła, zweryfikowano stan linek, hamulców itp.
Proszę Państwa, oto moje nowe dzieciątko: T-rek(s), zwany formalnie Trekosaurusem :) Odbyłem na nim dziś pierwszą, testową jazdę (póki co bez pośpiechu, bo rano było jeszcze dość ślisko, poza tym musiałem opanować filozofię nowych klamek) na trasie "kondominium" (Poznań - Luboń - Wiry - Puszczykowo - Mosina - Łódź - Dymaczewo - Stęszew - Rosnowo - Plewiska - Poznań). I powiem tak... Jeśli sądziłem, że do tej pory jeździłem szosą, to się grubo myliłem - dopiero teraz to stwierdzenie jest zgodne z prawdą :) Poezja. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to... kolor siodełka, ale jest ono na tyle wypasione, że nie zamierzam :) No i pomarańczowe wykończenia to delikatnie mówiąc nie jest mój szczyt marzeń, ale darowanemu (no prawie...) rowerowi się w szprychy nie zagląda :)
Raz jeszcze podziękowania dla trójki moich mega kompetentnych doradców w temacie i ich słuszne uwagi - Kamila, Jacka i Jurka. Panowie, pewnie bez Was nie podjąłbym tej dobrej (jak póki co sądzę) decyzji :)
Komentarze (18)
Dziękuję :) W sumie to marzył mi się niebiesko-czarny, ale jest jak jest :)
Jacek - no niby tak, ale gdyby był czarny o tych samych właściwościach, to bym się nie obraził :) Dzięki za życzenia, myślę, że się spełnią :)
Remik - żeby nie było, że w partii nie ma opozycji, zawsze należy pozwolić komuś na zdanie odrębne. Linczu nie będzie :) A na poważnie - w sumie fajnie, że nie każdemu się podoba :) Co do spd to na razie nie planuję, a to "na razie" może się odwlec w nieskończoność :)
Piotras - również dzięki :) A na żywo jest na pewno lekki, to zauważyłem :)
Jednym zdaniem - Samych przyjemności na takim pięknym sprzęcie :) Do koloru siodełka nie ma co się przyczepić - pasuje stylowo do białego mostka, podkładek dystansowych, pancerzy, no i białych akcentów na ramie :)
Huann - oj, już nie te czasy, żeby mi się chciało, ale pewnie troszkę podskoczy względem ostatniego roku :) Co do szos to ostatnio podczas szukania przeszedłem szybki kurs i już COŚ wiem :)
Ania - dziękuję :) W sumie też mi się ona podoba :)
Nie znam się na szosach, jak dla mojej Mery dzielą się na gładkie z Funduszy E. oraz Polskie Drogi ;) - ale szczerze kibicuję: z taką maszyną średnia roczna raz dwa sięgnie i po chwili przeskoczy na 30 plus!
Nareszcie .... ! :) Zgodnie z praktyką chrzestny ojciec. W tym wypadku trzech ojców namówiło komunistę , pardom , ( ... wiesz co wpisać) na rower. Więc tradycji stało się za dość ! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"