Dzisiejsze coś, co nie zasługuje nawet na miano gluta, bo było zwykłą, ordynarną wietrzno-deszczową męczarnią, zostało odfajkowane i tyle. W sumie powinienem zrobić kopiuj-wklej z wczorajszego wpisu, ale wiało jeszcze mocniej, napęd nie działał i przeskakiwał jeszcze bardziej, no a poza tym nie spotkałem żadnej kręcącej masowo grupy kolarzy :)
Cud, ze w ogóle wleciały te trzy dychy, bo od rana padało, a jak przestało i mnie skusiło. to gdzieś po przejechaniu trzech kilometrów znów zaczęło siąpić i nie odpuściło praktycznie do końca. Zamknąłem się więc w sobie i wykonałem drogę w tę i we wte, czyli z Poznania przez Plewiska i Gołuski do Palędzia, gdzie wykonałem w tył zwrot. Zaliczyłem jeszcze myjkę, mając nadzieję, że jak usunę większość syfu, to łańcuch przestanie mi przeskakiwać, ale niestety - daremne żale, próżny trud, że tak zacytuję klasyka.
W afekcie, nudząc się dziś w robocie, przygotowałem sobie awatara na BS, którego jutro lub dziś planuję uaktywnić. Tylko nie wiem, czy aby za bardzo się nie upiększyłem? :) Aha, pisałem już, że wiało? Tak? No to jeszcze dowód: nawet ludziki i rowery na sygnalizacji świetlnej nie dały rady utrzymać pionu :)
Komentarze (12)
Hehe, myśl godna przemyślenia :) Ale coś sądzę, że prędzej ryk uda mi się stworzyć, niż taką sylwetkę. Uśmiech w sumie mam podobny :)
Ej no nie no pierwsza klasa malunek :) A do takiej sylwetki dążyć musisz i do takiego "uśmiechu" afkors - problem z gapiami na ścieżkach rowerowych by się sam rozwiązał :D A i jeszcze jakiś fajny ryk do tego :D
Piotras - dzięki :) Co do wiatru to mam wrażenie, że co najmniej od roku, jak nie więcej gnoi i gnoi, nie chcąc przestać. Na moje to konsekwencje zmian w klimacie, ocieplenie robi swoje... Niestety.
Huann - również dzięki :) Jeśli szedłeś Piotrkowską to tam jak zauważyłem można kolekcjonować żuli. Prestiżowe miejsce, prestiżowe towarzycho :)
Avatar, jak to mówią "w dechę"! Dziś, wędrując do p. pieszkom, naliczyłem na przesrtzeni 4.5 km 19 rowerzystów. Oraz, wracając po południu spotkałem piątego żula w styczniu. Widziałem też, ale to z kolei rano "żule gniazdo" we wnęce niezamieszkanej kamienicy. Mieszkaniec gniazda naniósł tam (jak mawiają z kolei artyści awangardowi "próżno, darmo - i uchacha) sporo (być może interesujących) szmat, ale nie wnikałem.
Hehe, dobry ten avatar. Czasami i 30 wystarczy. Ciekaw jestem czy to Polska zmieniła położenie czy ktoś przesunął Atlantyk bliżej nas? Bo ten wiatr jest powiedzmy szczerze nudny. Piszę wiatr, mając na myśli wszystkie możliwe, znane mi przekleństwa.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"