No, to chyba dziś już legalnie mogę ponarzekać na wiatr, tym bardziej, że nikt mi nie powie, że czarne jest czarne (czy jakoś tak), twierdząc, iż nie wiało :) Bo duło jak cholera. To trzeci orkan w dość krótkim czasie, za co w sumie możemy jako ludzkość podziękować sami sobie, rozwalając środowisko nadmiernym użytkowaniem samochodów, paleniem jakimiś śmieciami, rozpylaniem freonu, wycinaniem lasów... I dobrze nam tak. Oby skończyło się jedynie na uprzykrzaniu jazdy na rowerze, a nie czymś poważniejszym, od czego - póki co - jesteśmy szczęśliwie w miarę wolni w naszej strefie geograficznej. Za to fajnie się patrzy w TV jak niejaki Marcin cofa dym z rac na pyszczki niektórych miłośników czystości Polski, tych z celtykami na sztandarach :)
Wyruszyłem na rower dość późno (lekko przed południem), bo pomimo faktu, że nigdy nie było mi do twarzy w biało-czerwonym, to każdy ustawowo dzień wolny świętuję solidnym wyspaniem. Cześć i chwała wygodnej pościeli! - oto moje hasło na dziś :) Coś tam kropiło, ale niezbyt mocno, jednak kilka spojrzeń na uginające się drzewa i myśli o szosie odeszły w niebyt. Ruszyłem crossem. Zresztą "ruszyłem" jest niezbyt adekwatnym pojęciem, więc zastąpię go wyrażeniem "wypełznąłem", a potem też jedynie pełzałem.
Z Dębca dokręciłem przez Świerczewo do wysokości Szacht, gdzie cyknąłem fotę pro forma, żeby jakakolwiek była i limit nie myślał, że o nim zapomniałem :) Następnie przez opłotki Lubonia dotarłem do okolic rzadko mijanego, pustego dziś Autodromu wybudowanego przez Skodę, gdzie można się przeszkolić w wychodzeniu z poślizgów, jeździe po lodzie i innych tego typu atrakcji. Fajna sprawa. Minąłem Komorniki, Szreniawę, Dębno i w Stęszewie w końcu skręciłem w kierunku Łodzi, Dymaczewa i Mosiny, z której przez Puszczykowo oraz Luboń dokręciłem do domu, tym samym znów wykonując "kondomika". A dzisiejszego wyniku komentować może nie będę, napiszę jedynie, że te marne 25 km/h kosztowały mnie sporo zdrowia. Na koniec, specjalnie dla Bajskstatsowiczów z sąsiedniego województwa, robiona z rąsi panorama Łodzi. Za mną kościół, po lewej jezioro Dymaczewskie, po prawej cmentarz. Kilkaset metrów wcześniej można zajrzeć do świątyni Świadków Jehowy, a naprzeciwko kupić sadzonki. Koniec atrakcji :)
Komentarze (14)
Jednostka + jednostka = dwie jednostki. Wystarczy pomnożyć przez kolejne i samo się dzieje :) Ja już kilka mnożników mam na koncie, przynajmniej w temacie komunikacji :) I jedną Teściową, która ma centralne zamiast pieca :)
No niestety, sami się zabijemy - u mnie jak już zaczynało być normalnie (filtry, paplanie o ekologii, dofinansowania do wymiany pieców) to zaś się zaczyna akcja pt: dokładnie pogryź powietrze zanim się sztachniesz ... nic nie poradzimy jednostkowo, lepiej zostawać w wyrze :D
A co do poprzedniego wpisu to po raz kolejny: oddawać moje +30, lubię parować :P
A czy ja ich bronię? I gdzie lawiruję? :) Napisałem, że miejsce jest spoko i mają dobry piar - tyle :)
Jak wiesz jestem przeciwnikiem wzmożonego ruchu samochodowego w mieście, które powinno się zastępować dobrą komunikacją publiczną plus taksówkami jako ewentualnym wspomożeniem w razie w. I swego zdania nie zmienię! :)
Kiedyś widziałem stojąc w korku na wjeździe na wiadukt górczyński jak opisane auto "Śkoda Auto Szkoła" złamało co najmnie kilka zasad ruchu drogowego z jazdą po chodniku włącznie.
Huann - o, to coś przeoczyłem :) Ale Plac Wolności mijam często jadąc do pracy. W Poznaniu :)
Bitels - muszę uwierzyć Ci na słowo :)
Jurek - krokodyle łzy? A gdzież tam! Poza tym jedno z drugim się nie wyklucza - jeśli już jeździ tyle niepotrzebnych puszek po drogach, korkując te, które są potrzebne, to niech przynajmniej robią to bezpiecznie. A poza tym Skoda ma dobry rowerowy piar :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"