Powrót do pourlopowej rzeczywistości to jak wiadomo ciężka sprawa. U mnie nie jest inaczej, a gdy jeszcze wchodzi w grę mobilizacja do wcześniejszego wyjazdu na rower to w ogóle jestem za tym, żeby zakazać chodzenia do roboty :)
Zimno, ponuro, na drzewach już łyso - tak wyglądała moja dzisiejsza trasa (Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Sierosław - Więckowice - Dopiewo - Palędze - Dąbrówka - Plewiska - Poznań). Nie miałem więc specjalnej ochoty na dociskanie tempa, czyli - zgodnie z kolarską terminologią - chyba jechałem w tlenie. A bardziej w smogu :) Wiatr niezbyt silny, choć na otwartych przestrzeniach (czyli prawie wszędzie) dawał o sobie znać z północnego zachodu.
Przygód nie było, prócz jednej pod sam koniec, na remontowanej ulicy Ostatniej. Bohaterów dwóch: ja, jadący drogą, zamiast zamkniętą dla rowerzystów DDR-ką, oraz - jakby na zawołanie - żywy stereotyp: młody byczek w czapeczce, dresiku, jadący VW Golfem. Akcja: klakson i machanie łapami w kierunku nieczynnej ścieżki. Reakcja: hmm, głośna i dosadna, pokazywanie barierek gratis. Finał: spotkanie na światłach i po wyjaśnieniach... przeprosiny od Żywego StereoTypa :) Wybaczyłem :)
Komentarze (11)
Po większej ilości Voltów Voltaren był potrzebny :)
A propos golfa i niekorzystnej jesiennej aury przypomniał mi się wierszyk, który kiedyś raczyłem ułożyć:
"A gdy kangurki Dotarły w górki Spotkały chmurki: Ciurki jak z rurki! (Względnie zpsowane wodociągi, więc nabawiły się w torbach przeciągi) Morał: Używaj pekaes albo pociągi No, a najcieplej to wskoczyć w Golf: Sztrom, Sfetr Lub też Volkswagen"
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"