Nic w przyrodzie nie ginie - sobota była zbyt piękna pod względem pogody, żeby drugi weekendowy dzień był taki sam. Dziś ciężkie chmury zaległy nad Poznaniem, grożąc potencjalnym opadem (finalnie dojechałem na szczęście o suchej stopie) oraz wrócił do akcji silny wiatr. Wiem, wiem, przecież w WLKP podobno nigdy nie wieje, pewnie dlatego dziś na wybitnie płaskim odcinku przy momencie podmuchu w plecy rozkręciłem się do sporo ponad pięciu dych. No ale to przecież fakt, a fakty niewygodne przecież wystarczy przemilczeć, zamknąć oczy, zapomnieć. I znikają :) Wyruszyłem w środku nocy, czyli przed ósmą rano :) Wszystko przez to, że jedenastej musiałem być w pracy i o dziwo zdążyłem. Jeśli chodzi o trasę to skierowałem się na zachód, zaliczając na początku spory kawałek po mieście, z Dębca przez Górczyn, Grunwald, Junikowo, następnie Skórzewo, Dąbrowa, Sierosław, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Gołuski, Komorniki, Plewiska i Poznań. Mimo kilku utrudnień, typu światła oraz kilka remontów na trasie, o dziwo po Poznaniu jechało mi się przyzwoicie, więc i średnia wyszła w granicach przyzwoitości - niedziela to jednak niedziela, szczególnie podczas wakacji. I have a dream - taki stan przez 365 dni w roku :)
Pobawiłem się dziś ponownie opisywaną już przedwczoraj apką, a w sumie nakładką na Endo i Stravę, o nazwie Relive. Coraz bardziej mi się toto podoba - jak się okazuje z automatu można dodać zdjęcia z trasy. Polecam! Tak wygląda mój dzisiejszy pochmurny strzał.
Dla odprężenia proponuję tfurczość Niekrytego Krytyka. Na jutubu można dostać. Zacznijcie np. od Pszczółka Mai (jeśli nie znacie). NieKrytyk to ponadto mój bliski dzielnicowy krajan - i syn byłego dyrektora, więc omal rodzina :)
Panowie - wielkie dzięki za miłe słowa i aż się zaczerwieniłem ze wstydu, bardziej niż jestem buraczany na pysku podczas jazd w upale :) Ale Wasze opinie uważam za zbyt pochlebne - jeżdżę tyle, ile jeżdżę tylko dlatego, że udało mi się ustawić pracodawcę pod rower :), a jak kiedyś go zmienię (pracodawcę, rower też kiedyś planuję) to już tak milusio nie będzie. Korzystam, póki mogę.
A opisy? Tylko minimalizuję wewnętrzny jad i tak się to kończy :)
Ja też cały czas podziwiam Tomka za regularność w wykręcaniu tych 50! Jest gość niesamowity, a doliczając do tego bardzo błyskotliwe opisy na blogu, jestem w stanie stwierdzić że jest on wyjątkowym kolarzem.
Nieustannie podziwiam Twoją regularność. Mało tego. Gdy czytam każdy wpis, to mam poczucie winy natychmiast.A nawet dwa poczucia winy. A może poczucie dwóch win? Jedna, że jeszcze dziś nie miałem treningu! Druga, że nie opisałem go tak pomysłowo jak Ty. Szacun
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"