Dzisiaj niestety nie było już tak woodstockowo jak wczoraj :) Wiało zdecydowanie mocniej, a że znów z kierunków zachodnich to wybrałem się właśnie w tym kierunku, z Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki, Rosnowo, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu, co oznaczało sporą ilość zakrętów i kiepskiej jakości dróg. Jednak lubię tę trasę, mimo że uświadczenie na niej większego skupiska drzew graniczy z cudem. Za to pól mam pod dostatkiem, dzięki czemu otrzymuję gratisowe korepetycje w tematyce agro, ale że mam już i żonę, a rolnikiem być nie zamierzam, to nie przydaje mi się to do niczego, nawet do ewentualnego wzięcia udziału w jedynym programie TVP, który osiąga jeszcze jako taką oglądalność.
Za to pojawiają się skutki uboczne, takie jak spory kawałek pełznięcia za takim czymś, cokolwiek to jest: A już na poznańskich ścieżkach spotkałem:
1. święte krowy; 2. święte wozy. W sumie... prawie jak na wakacjach w Indiach :)
PS. (a w sumie EDITED) - wyczaiłem fajnego "cosia", pokazującego całkiem zgrabnie profil przejechanej trasy. Nazywa się toto Relive i jest kompatybilne z Endomondo, Stravą i różnymi Garminami czy Polarami. Przykładowo moja dzisiejsza trasa wyglądała TAK.
Komentarze (8)
Tu Ci muszę zaufać, bo owej pozycji nie śledzę, w przeciwieństwie do Ciebie. Ja to rozumiem, zgodnie z dewizą - kochaj, ale kontroluj :P
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"