Świet(l)nie

Niedziela, 20 sierpnia 2017 · Komentarze(6)
Na jeden dzień wróciła fajność. I znów w niedzielę. Pasuje mi to, bo prócz tłoku na ścieżkach rowerowych, które tworzą różne mózgi i bezmózgi, reszta normalnych dróg staje się o wiele bardziej przejezdna, nawet w mieście. Choć żałowałem lekko, iż moja dzisiejsza trasa przebiega w 1/3 przez nie, gdyż średnia pewnie byłaby o jakiś kilometr wyższa. No ale mimo wszystko wybornie się jechało, mimo kilku poważnych przystanków z gatunku "świetlisty szlak" :)

Wiatr miał wiać z północnego zachodu, co oczywiście okazało się momentami teorią, bo krążył niczym ksiądz wokół koperty podczas kolędy. Był średniej siły, pomagać nie chciał, z drugiej strony też przeszkadzał umiarkowanie, udało się więc skończyć wypad przyzwoicie. Trasę zrobiłem dziś kombinowaną - z Dębca na północ Poznania przez Golęcin, potem wzdłuż Koszalińskiej na Strzeszynek, w Kiekrzu skręt do Rokietnicy, tam odbiłem na Napachanie, gdzie postanowiłem odkopać dawno nieodwiedzaną drogę do Tarnowa Podgórnego. Chciałem głównie się przekonać, czy może jakiś dobry człowiek nie wysadził w powietrze tamtejszej śmieszki o szerokości ćwiartki Pudziana. Niestety nie, ale zniknęło kilka niebieskich oznaczeń z rowerkiem, czyli idzie ku dobremu :)  Z Tarnowa wydostałem się wzdłuż DK92, mijając Sady, Swadzim oraz Przeźmierowo, pojawiając się w Poznaniu na wysokości Woli i dokręcając do domu Bułgarską i przez Górczyn.


Zadowolony jestem, bo wyprzedziłem kilku solidnie wyglądających szoszonów, a tylko jeden usiadł mi na kole przed Starzynami - wcale nie był najmłodszy, a dzielnie kręcił, za co szacun. Nie pogadaliśmy sobie, bo w Rokietnicy nastąpiło rozdzielenie kierunków, ale usłyszałem na rondzie głośne "dzięki!". Poza tym - oczy dokoła głowy na DDR-kach, bo bezmyślnych mamusiotatusiów z bemyślnymi bachorami nie brakowało. Do schabowego, nie na rowery! :)

Generalnie - było bardzo miło, mimo miasta i świateł. A skoro już jestem przy tych ostatnich - pszczółkę XXL dziś widziałem :) Szkoda, że fota robiona na szybko i z rąsi, bo mało wyraźna, ale wrażenie na żywo było porażające - pani miała na sobie strój tak odblaskowy, że na jej miejscu obawiałbym się zalotów nisko latających trzmieli :)


Komentarze (6)

Mors - nie wiem co oznacza "organizacja kilkudziesięciu samochodów pod Poznań", ale jeśli chodzi Ci o korki, to ich nie było. Była niedziela. W niedzielę mam większą czterokołową tolerancję :)

Huann - w sumie z tą zebrą coś jest na rzeczy. Polskie drogi to istne safari :)

Trollking 16:47 poniedziałek, 21 sierpnia 2017

@TK - paski są wręcz niezbędne, by pirat drogowy mógł się czuć jak na zebrze!

huann 06:50 poniedziałek, 21 sierpnia 2017

A tak wgl to część moich współbiesiadników wracała dziś przez TG i P-ń - napisz mi, to przekażę, jak dziękujesz mojemu bratu za organizację kilkudziesięciu samochodów pod Poznań, mimo że "Młodzi" ani nikt z zaproszonych nie mieszka choćby w promieniu 100km od P-nia. :D

mors 21:18 niedziela, 20 sierpnia 2017

Huann - dobrze kombinujesz. Nawet daltoniści powinni mieć swoją szansę na ustrzelenie rowerzysty. Paski będą pomocne :)

Mors - ten sam przypadek, co w Smoleńsku :)

Trollking 21:03 niedziela, 20 sierpnia 2017

Pochwaliłeś niedzielę i wczorajszy wieczór, czyli dokładnie ten okres, w którym ja tam bawiłem. Przypadek? ;))

mors 20:41 niedziela, 20 sierpnia 2017

Dobrze, że panią widać na drodze. Też zawsze się staram, by ten, kto chce mnie rozjechać, widział swój cel z odległości przynajmniej pół kilometra. Po co zaskakiwać w nieprzyjemny sposób Włatcuf Szus?

huann 20:19 niedziela, 20 sierpnia 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa jazyc

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]