PoPo(wrocie)

Wtorek, 15 sierpnia 2017 · Komentarze(7)
No to wróciłem do tego trzeciego świata. Na szczęście nomenklatura ma związek jedynie z wczorajszym wpisem :) Taktycznie powrót nastąpił dzień przed zakończeniem długiego weekendu, bo poruszanie się dziś czymkolwiek po drogach lub torach z gór to misja jedynie dla miłośników węchowo-organoleptycznej lub puszkowo-korkowej integracji z resztą narodu. Ja do nich nie należę, co raczej zaskoczeniem chyba nie jest :)

Dostałem dzięki temu jeszcze jeden dzień na przejście z jednego stanu w drugi - do pracy dopiero jutro, więc dzisiaj czas na mentalne przygotowanie do pojawienie się w niej. Coś jak odwszawianie, tylko odwrotnie :) Solidnie się wyspałem, wystartowałem po małym śniadaniu i sporej kawie, czyli przygotowany do jazdy odpowiednio. Ruszyłem na wschód, trasą w tę i z powrotem - z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek, Rogalin do Radzewic, tam nawrotka. Jechało się fajnie, z małym "ale". Tu wyjątkowo oddam głos szoszonowi, z którym chwilę kręciłem koło Rogalina. Po zwyczajowym pozdrowieniu usłyszałem:

- Ale wieje, no nie?

Cóż, nie ja zacząłem :)

Gnoiło dziś, wmordewindowo i z boku. Jestem znów w WLKP :)

Przez to zabrakło trochę do średniej, ale i tak było spoko. Rowerzystów sporo, samochodów mniej, ale oczywiście nie zabrakło bezmózgowia w postaci TeDzia (tępa dzida) w jakimś Suzuki cośtam, co niby wygląda jak terenówka, która wpieprzyła mi się w Puszczykowie pod koła z podporządkowanej.


A już z innej beczki - w końcu udało mi się przejechać Pendolino. Odbytu toto nie rwie, ale trzeba przyznać, że sunie po szynach cicho i szybko. Dostaliśmy kawę gratis, a obsługa była niepokojąco miła :) Jedynie co mnie irytowało to Chopin drący klawisze na każdej stacji, na szczęście nie było ich dużo. W sumie - na plus. Ale żeby jazda takim czymś miała być wartością samą w sobie - no nie bardzo.


Komentarze (7)

Mors - kontrowersje by się zaczęły, gdybym napisał "przelecieć". A tak - zrozumiałe i jasne :)

Ania - niczym czarna ospa lub inne paskudztwo :)

Trollking 17:23 środa, 16 sierpnia 2017

Obawiam się, że jesteś skazany na te ciągłe podmuchy wiatru. Nawet osobom przebywającym w Twoim towarzystwie też zawiewa :)

anka88 16:21 środa, 16 sierpnia 2017

"w końcu udało mi się przejechać Pendolino" - z dwojga złego to dobrze, że to nie Pendolino przejechało Ciebie. ;)

mors 23:07 wtorek, 15 sierpnia 2017

No tak :) na to nie wpadłem :) Coś w tym jest.

Wrocławski dworzec odremontowano poprawnie, ale jakoś bez duszy. A kolor zewnętrznej elewacji - błeee :)

Trollking 17:05 wtorek, 15 sierpnia 2017

Te białe płachty...!
Nawiązują do stadionu Lecha.
Tak mi się skojarzyło... :)

Jurek57 16:47 wtorek, 15 sierpnia 2017

Nie do końca wiem o jaką pieczarkę pytasz :) Jeśli chodzi o poznański chlebak to niestety nie, bo Intercity Premium póki co Poznań omija (pewnie to się zmieni po remoncie trasy na Warszawę), a ja korzystałem z tego makaroniarza na odcinku między JG a Wrocławiem :)

Trollking 16:24 wtorek, 15 sierpnia 2017

To gdzie tam Włoch dokuje ?
W okolicach "pieczarki" ? :)

Jurek57 15:35 wtorek, 15 sierpnia 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ziena

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]