Czy będę narzekał na wiatr? Oczywiście! Gnoiło dziś złem ze wschodu, czyli z kierunku, którego w linii prostej nie mam jak pokonać dzięki atrakcji w postaci autostrady A2. Więc kluczę, zmieniam fronty i pokonuję ostre zakręty, co kończy się takim wynikiem jak dziś. I nawet nie było aż tak dużo wmordewindu (zaledwie jakieś 70%), za to boczne kopniaki z prędkością powiewu 30-40 km/h skutecznie zniechęciły mnie do walki. Więc nie walczyłem, tylko zrezygnowany pełzałem.
Wykonałem MAPSK (Lasek Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Koninko - Głuszyna - Daszewice - Rogalinek - Mosina - Luboń - Poznań). Z tym, że nawet nie wiem czy z PiS, czy bez, choć analizując warunki - bardziej pasuje mi tu intuicyjnie pierwsza opcja :) Rozpędzić się nie miałem jak, bo mnie blokowało, więc w Puszczykowie specjalnie zrobiłem wjazd i zjazd na jedną z górek, żeby dojść do tych pięciu dych Vmaxa.
Przy wjeździe na A2 stało dwoje azjatyckich (!) autostopowiczów z napisem "WARZAWA". Powodzenia RZyczEM.
Wpis szybki, bo zaraz lecę do roboty. Dziś wyjątkowo czeka mnie jednodniowa zsyłka do oddziału w Luboniu, bo się tam ludzkość pochorowała i trzeba łatać luki. W sumie nawet przyjąłem tę ofertę przyjaźnie, bo w końcu mam szansę w wakacje, w godzinach pracy, wyjechać na wieś :) W związku z tym specjalnie wykonałem na trasie odpowiednią fotkę, mimo że wiatr mi rower zwiewał podczas jej robienia, krowa jego mać! :) PS. Dementuję plotki, jakby była to pewna, znana z ław sejmowych, Krystyna! Ta tutaj niewiasta konsumowała kulturalnie! :)
Komentarze (11)
Nie widzę tu nic nielogicznego. To dwa osobne zdania, traktujące o innych sprawach.
Huann - tylko mnie nikt nie nakręcał ku chwale firmy :)
Grigor - hehe, wygóglałem :) dobre, mógłbym być takim zaklinaczem, ale wątroba by mi siadła, bo bez gazowanego nie miałbym odpowiedniej barwy :) noooo, może rzodkiewka miałaby tę moc :P
Nie wiem dlaczego, ale tytuł nasunął mi inne słowo, też na k... i z "u" otwarte w środku:) Jak doda się jeszcze samogłoskę "o" przed tym słowem, to tak jakoś ma lepszy wydźwięk :) Doczytałam do końca, zobaczyłam zdjęcie i już wiem, że to mi się tylko przewidziało :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"