Dziś kurs pod
znakiem walki z północno-zachodnim wiatrem, który w praktyce
okazał się południowo-zachodni. Co przyjąłem zupełnie bez
zdziwienia, niczym bite od małego dziecko, które zostało
skonstruowane tylko z inspiracji spod znaku „pińcetplus”, z
refleksją „widocznie tak musi być” :) Do tego doszła jeszcze
rundka przez cały Poznań, co prawda leciutko już wakacyjnie
zluzowanego, ale tak samo jak codziennie świetlisto czerwonego.
Trasa: z Dębca
przez Grunwald na Golęcin, potem Strzeszynek, Kiekrz, Rogierówko,
Sady, Lusówko (jeszcze mnie bolą zęby od tamtejszej DDR-ki),
Zakrzewo, serwisówki, serwisówki, serwisówki, Plewiska i Poznań.
W sumie, mimo wiatru
i wolnego tempa, jechało mi się tak:
:)
No i kolejny dowód,
na to, że piktogramy i pismo obrazkowe to dla niektórych zbyt
skomplikowana do ogarnięcia sprawa. Choć wyjątkowo dla osób
starszych mam tolerancję i grzecznie ominąłem, bez grubszego komentarza :)
Komentarze (5)
Jak olewam, jeśli nie olewam, co widać na załączonym obrazku? :)
Uważam siebie za idealny przykład sumiennego użytkownika DDR-ek. Tylko co ja mam począć na czasowe zaniki wzroku względem niektórych z nich? Przecież jeżdżę w okularach, co prawda przeciwsłonecznych, ale to szczegół :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"