Sorry!

Środa, 14 czerwca 2017 · Komentarze(12)
Kolejna odsłona MSW bez "S". M jak miasto było, bo ominąć się go za cholerę nie dało, w łącznej ilości około 30 kilometrów, z całym dobrodziejstwem inwentarza - korkami, światłami i smrodem spalin. W jak wiatr był, może ciut słabszy niż wczoraj, ale wciąż solidny. Na "dream" jeszcze trzeba będzie poczekać. S-ki, czyli słoty nie doświadczyłem, choć zapobiegliwie założyłem sobie błotnik, bo jeśli są chmury, a w prognozach nie ma ani słowa o opadach, to jest duża szansa, że będzie lać :) Ale nie tym razem, na szczęście.

Prócz miasta (odcinek od Dębca do Golęcina, następnie Strzeszyn oraz Kiekrz, a podczas powrotu kawał drogi Wolą, Grunwaldem i Górczynem) odwiedziłem jeszcze Rokietnicę, Napachanie, Kobylniki oraz Rogierówko, czyli trasa jak na wielkopolskie standardy rzeźnicza. A jak na standardy sudeckie - płaska niczym obiekt westchnień niejednego proboszcza. Cóż, finalnie więcej stałem niż jechałem, ale w sumie wiedziałem na co się piszę decydując na kursik przez Poznań.

A skoro miasto to musi być scenka rodzajowa. Z okolic ronda Nowaka-Jeziorańskiego, gdzie już bywało wesoło, a raz nawet opisałem moją namiętną dyskusję z beneficjentem klaksonowego rozwolnienia, związaną z może pięćdziesięciometrowym kawałkiem DDR-ki, który kończy się po chwili na środku chodnika. Tym razem również usłyszałem uwielbiany przez wszystkich na dwóch kółkach dźwięk, wydobywający się z szoferki dostawczaka z logo firmy Atlas. Jednak tym razem, ku mojemu zdziwieniu, gdy tylko zrównałem się z nim na światłach, zanim zdążyłem jak zwykle kulturalnie użyć kilku potocznych słów z mocnym akcentem na "r", zobaczyłem otwierającą się szybę i słowo... "przepraszam". Rozszerzone o "nie zauważyłem jak to wygląda, sorry, tego nie było. Zresztą sam jeżdżę rowerem i to tu jest bez sensu". Zdębiałem pozytywnie. Chwilę jeszcze pogadaliśmy o dwukołowych absurdach tej okolicy, życzyliśmy sobie szerokiej drogi, a ja dalej jechałem mimo wszystko zszokowany. Jak to? Przyznanie się do błędu? Samoistnie, bez przymusu? Przez polskiego kierowcę w rozmowie z cyklistą? Co by nie pisać - brawo!

Komentarze (12)

Nic sobie nie uzurpuję, choć dla niektórych faktycznie nałóg rowerowy jest cudaczny :)

Trollking 20:00 piątek, 16 czerwca 2017

No proszę, jeszcze sobie uzurpuje zdolności cudotwórcze. :)

mors 22:02 czwartek, 15 czerwca 2017

A czemu mam nie wierzyć?

"Cud – zjawisko paranormalne lub zdarzenie z różnych przyczyn nie posiadające wiarygodnego, naukowego wytłumaczenia" :)

Nie mam czasu, a piszę - to nie posiada wiarygodnego wytłumaczenia.

Trollking 21:51 czwartek, 15 czerwca 2017

O proszę, w cuda wierzy... :)

mors 21:33 czwartek, 15 czerwca 2017

Deklarowałem, ale muszę chyba oznaczać wpisy dodawane w pracy jako gramma Jude czy jakoś inaczej :) po prostu piszę szybko, nie mając czasu na sprawdzanie. Cud, że w ogóle powstają :)

Trollking 21:26 czwartek, 15 czerwca 2017

To nie tak. Po prostu deklarowałeś się jako "grammar nazi", a to aż prowokuje do przelicytowania Cię. ;))

mors 21:10 czwartek, 15 czerwca 2017

Pogadamy jak Twoje wpisy będą miały więcej niż dwa akapity po dwa zdanka. Na razie stawiasz się w pozycji księdza krytykującego nieudane małżeństwa :)

Ale dzięki, poprawiam :)

Trollking 20:52 czwartek, 15 czerwca 2017

"Chwilę jeszcze pogadaliśmy dwukołowych absurdach"
- następnym razem pogadajcie o gramatycznych absurdach. ;))

mors 00:04 czwartek, 15 czerwca 2017

Dokładnie. To tak rzadkie, że efekt był piorunujący :)

Trollking 20:08 środa, 14 czerwca 2017

Magiczne słowo zadziałało :)

Bitels 17:40 środa, 14 czerwca 2017

Ja już mu wybaczyłem, gdy tylko usłyszałem to kosmiczne "przepraszam" :) tak naprawdę to na rowerzystę to on za bardzo nie wyglądał, a przynajmniej nie na codziennego :) ale to już szczegół :)

Trollking 17:34 środa, 14 czerwca 2017

Szok! Niedowierzanie! Ale skoro to również rowerzysta to można mu wybaczyć :)

anka88 17:20 środa, 14 czerwca 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa nyidr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]