Ten glucik to glucik, bo ledwo wykręciłem trzy dyszki z kawałkiem. A w sumie przepłynąłem, gdyż ruszałem wśród lekkich kropelek z nieba, a wracałem żałując, iż nie posiadam mocowanego do roweru akwalungu. Natomiast pętelka to rundka dokoła Puszczykowa, którą wykonałem po dotarciu tam przez Luboń i przezeń wróciłem.
Znów z powodu obowiązków i planów wstałem wcześnie, a wyruszyłem o ósmej, szosą. Wróciłem zresztą niedługo później :) Zmokłem straszliwie, ale nie mogłem się powstrzymać od wykonania poniższej foty. Czemu? Albowiem wyczytałem ostatnio, że miasto Puszczykowo poważnie rozważa poszerzenie widocznej tu DDR-ki poprzez krzyk mody ostatnich miesięcy, czyli wycinkę drzew. Nie jest to na szczęście jeszcze do końca przesądzone, ale na moje byłoby to nieszczęście z cyklu 2 w 1. Po pierwsze - DDR-ka, po drugie - szyskologia. I tak jak widać ścieżka jest sama w sobie do dupy, więc najlepszym wyjściem byłoby ją w ogóle zlikwidować, ale coś cienko to widzę :) Los crossa w naprawie chyba sobie wykrakałem. Okazało się, że ekipę serwisową dopadła jakaś chorobowa pandemia i niestety odbiór przedłużyłby się na po po długim weekendzie. Podjechałem więc dziś, zabrałem go, z zamiarem powrotu za kilka dni. Jednak szczęśliwie (mam nadzieję) wylądowałem przy okazji zakupu jednej z rowerowych pierdółek w centrum, w też częściowo już zaprzyjaźnionym sklepie i mimochodem zapytałem o terminy. Cudem, a w sumie dzięki paskudnej aurze, wbiłem się na szybką naprawę z szansą na jutro. Trzymam kciuki :)
Komentarze (6)
Powiem Ci, że prawie mnie tym mięsem przekonałeś :)
A nie, jednak nie :))
Tak jak pisałem - ta ścieżka jest generalnie do dupy i mam jedyny rozsądny pomysł co z nią zrobić - wykasować. I dosadzić drzewek.
Szkoda, że wcześniej nie napisałeś, miałbyś mnie od jutra rana na chacie :) Czyli - dobrze, że wcześniej na napisałeś :) Ale dzięki - zapamiętam i pewnie nie omieszkam skorzystać! :)
Jako, że obecnie nie mam kompletnie możliwości jazdy rowerem i swój rozkręciłem na części pierwsze i ponownie złożyłem go bez strat to oferuję się jako pomoc doraźna w takich sprawach jak Twoje. Będziesz miał problem, z chęcią pomogę :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"