Zimy ciąg dalszy. Wciąż chłodno i wietrznie, z tym, że deszcze utrzymywały się dziś dłużej niż wczoraj, więc przed pracą miałem czas jedynie na wykręcenie gluta crossem. Cudu nie było i rower sam się nie naprawił, w związku z czym walczyłem nie tylko z podmuchami, ale i ze sporym oporem przez ponad połowę trasy, spowodowanym najcięższymi przełożeniami w rowerze. No ale nikt nie mówił, ze będzie łatwo. W sumie nikt nie mówił, że ktoś będzie tak mówił :)
Pokręciłem podobnie jak wczoraj, tylko że krócej i kompletnie odwrotnie - zaczynając od Dębca i Plewisk, następnie skręt na Skórzewo oraz Wysogotowo, z którego zawróciłem wzdłuż Bukowskiej przez Ławicę do Bułgarskiej, a ostatni odcinek przypadł na Górczyn.
W ramach kolejnej w życiu sesji sado-maso załączyłem sobie do jazdy radiową transmisję "debaty" sejmowej, podczas której gryzły się głównie imbecyle z PO z kretynami z PiS oraz debile z pozostałych partii z jednymi i drugimi. Kij z tym, że merytorycznie było to kompletnie miałkie, ale to, jak zachowuje się to bydło na sali sejmowej brzmiało gorzej niż kibicowskie darcie ryja podczas meczów najbardziej podwyższonego ryzyka. Jakieś okrzyki, owacje na stojąco, wyzwiska, skandowanie imion pożal się Boże/Szatanie "liderów"... A już najbardziej rozwaliło mnie, gdy nasza "elita", rdzenni Polacy i takie tam mentalne pierdoły, na utrzymanie których składamy się my wszyscy, posługiwała się językiem polskim na poziomie dresiarstwa z cuchnącej moczem bramy. I tak przykładowo nasz wódz i naczelnik Jarosław kilkukrotnie "odłANczał", a Kukiz chciał "wziĄŚć" udział. Żałosne.
Komentarze (10)
A nie zauważyłem :) ale może w tym mlaskaniu jest metoda? :)
E tam, posły - błędy językowe czaskają nawet profesory! Najczęściej walą po uszach chyba te: "proszę Panią!" (w wołaczu) oraz "w roku dwutysięcznym którymś tam"(odmiana 2k po roku 2000). Masakra..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"