Z wizytą u Minotaura

Czwartek, 6 kwietnia 2017 · Komentarze(10)
Zima przyszła! W sumie szybko poszło, choć o dziwo odbyło się to zgodnie z logiką - na przełomie marca i kwietnia mieliśmy już i wiosnę, i lato, i jesień, więc wszystko się zgadza :) Co prawda jest kilka stopni powyżej zera i pada (póki co) śnieg zamiast deszczu, ale ubrałem się na cebulkę niczym w środku stycznia, wykopując już nawet bezsensownie schowane do szafy rękawiczki z długimi palcami. Zdecydowanie się przydały.

No i oczywiście wiatr. Dziś zresztą nazwanie podmuchów w ten właśnie sposób byłoby niezasłużoną pieszczotą. Po prostu urywało łeb, co jak sądzę potwierdzą rowerzyści nie tylko z okolic Poznania. A że postanowiłem kręcić crossem, który aktualnie jest prawie ostrym kołem, gdyż wciąż nie mam czasu na serwisowanie przedniej przerzutki, to jazda na największej tarczy była sporym wyzwaniem. Co najmniej połowa trasy to bowiem solidny górski trening, tyle że bez górek :)

Zacząłem jazdę od Górczyna przez Bułgarską, Bukowską, dokręciłem do Ławicy, Wysogotowa, Sierosławia oraz Więckowic. I miałem dość. Na szczęście powiew łaskawie od tego momentu zaczął być bardziej proludzki, dzięki czemu jakoś doczłapałem się przez Dopiewo i Palędzie do Gołusek, gdzie po wdrapaniu się na wiadukt nad S-11 postanowiłem swym czynem ukazać, iż mężczyzna pracujący jestem i żadnych wyzwań się boję :) Po raz pierwszy skręciłem w serwisówkowy szlak na tym odcinku aż do Komornik. I powiem tak - słynny labirynt z Minotaurem w środku to przy tym pikuś. Kluczyłem, zawracałem, znów kluczyłem, znów zawracałem, finalnie znajdując w końcu drogę wyjścia. Co było tym trudniejsze, że w Komornikach z grubsza krajobraz wygląda tak, że hala magazynowa wystaje za halę magazynową, która przesłania kolejną halę magazynową. Mało pomocne, tym bardziej, iż nasi genialni projektanci dróg nie wpadli jeszcze przez te dziesiątki lat na tak skomplikowany pomysł jak oznaczenie, która z odnóg serwisówek jest ślepa, a która nie, już nie mówiąc o jakichkolwiek znakach wskazujących kierunek. To może za jakieś sto lat :)

Cóż, emocje były, ale wstępnie temat mam ogarnięty. Otwierają się nowe perspektywy walki z nudą na od dawna wyświechtanych codziennych szlakach.

Komentarze (10)

Z katedry filologii polskiej ;)))
Chyba udzieliło mi się od tych posłów i profesorów. ;]

mors 21:08 wtorek, 18 kwietnia 2017

To "bież" to z sejmu wzięte? :)

Drona nie potrzebuję, bo i tak podczas jazdy odlatuję daleko z myślami :)

Trollking 21:03 wtorek, 18 kwietnia 2017

Bież ze sobą drona (nie mylić z Dornem). ;)

mors 20:53 wtorek, 18 kwietnia 2017

Jeśli chodzi o serwisówki to mi niestety też kiedyś trafiła się "ślepa"... Oznakowania by się przydały, to fakt.

anka88 09:28 niedziela, 9 kwietnia 2017

Będę dżentelmenem i odpuszczę ;)

Trollking 18:08 piątek, 7 kwietnia 2017

http://naszosie.pl/2017/04/06/rekord-dystansie-pokonanym-ciagu-roku-pobity/ - goń Tomasz, goń :)!!!

lipciu71 06:19 piątek, 7 kwietnia 2017

Plus do Plusa i się rachunki robią za wysokie :) Ale faktycznie - odetchnąłem trochę od monotonii. Ten mój "plan minimum" robi się "planem maksimum", bo nie mam czasu na więcej niż pięć dych... A zaległy urlop leży i kwiczy.

Trollking 21:50 czwartek, 6 kwietnia 2017

Ten "labirynt" odbierz jako odskocznię od codziennych tras i zalicz jako plus dzisiejszego dnia - nie dość, że się nie nudziłeś, to w dodatku swój plan minimum wykonałeś.

grigor86 21:36 czwartek, 6 kwietnia 2017

Lekko pomógł pan Google. Kiedyś nie było tak łatwo :)

Trollking 18:20 czwartek, 6 kwietnia 2017

Najważniejsze, że znalazłeś drogę do wyjścia :)

lipciu71 18:11 czwartek, 6 kwietnia 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ibezm

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]