Duetowanie, serwisowanie. A, i o bocianie
Zamiast patrzeć przed siebie, patrzyłem pod siebie, a konkretnie pod siodełko, obserwując z fascynacją ruchy obręczy. Tak dotarłem do Plewisk, skręciłem na Skórzewo i Dąbrowę, gdzie zatrzymał mnie jadący z naprzeciwka rowerzysta, pytający gdzie dojedzie drogą, z której ja się przypałętałem. Zobaczyłem, że wspomniane wyżej prestiżowe nazwy niewiele mu mówią, więc chwilę pogadaliśmy i okazało się. że przyjechał aż z Gdańska na wczorajszy duatlon, który podobno odbył się na Torze Poznań. Czego to się można dowiedzieć od przyjezdnych :) Finalnie pokręciłem z Kubą, bo tak nazywał się kolega z Verge Team, dwie trzecie trasy, od Zakrzewa przez Więckowice, Dopiewo, Dąbrówkę aż do Plewisk. Gadało się fajnie, tempo początkowe mocne (zapomniałem się z tym kołem) w końcu wyluzowało, ale przyznam, że jednak jazda z człowiekiem o solidnym kopycie na karbonie, do tego trenującym w ciepłych krajach, to ciekawe doznanie :)
W Fiałkowie ja jako "lokals" zaimponowałem tamtejszą atrakcją w postaci nisko startującej wiedźmy, wrakiem "prawie" tupolewa oraz znakiem "Poznań Główny". Potem udało się upolować również pierwszego w tym roku widzianego przeze mnie bociana.

W Plewiskach skojarzyłem, ze rzucił mi się jakiś czas temu w oczy napis "serwis" oraz "rowery". Synapsy zadziałały i wykoncypowałem sobie, że można by zapytać, zupełnie bez nadziei na pozytywną odpowiedź, o możliwość wykonania szybkiej naprawy na miejscu. Pożegnałem się z Kubą, którego czekała jeszcze przeprawa na Jeżyce, wcześniej ze zdziwieniem słysząc od pracownika OneMoreBike, zawalonego sprzętami do naprawy - "no dobra, zobaczymy co da się zrobić". Zszokowany poczekałem na wyrok - okazało się, że ma na miejscu szprychę minimalnie krótszą, ale na swoją odpowiedzialność zgodziłem się łaskawie na próbę jej zamontowania :) Łatwo nie było, ale się udało - koło póki co działa, ale zobaczymy co będzie dalej (opcja, ze mimo centrowania coś pójdzie niestety istnieje). A że zapłaciłem za tę usługę naprawdę grosze - brawo i dzięki wielkie za przychylność. "Spoko, w końcu sam jestem rowerzystą" - po tym poznaje się serwisanta, który wie co robi. No i hasło reklamowe całkiem dobre :)

Średnia wyszła słaba przez pogaduchy, szprychy oraz - uwaga - wiatr. Wmordewind w jakichś 80%. Ale dziś przynajmniej mógłbym przedstawić na to świadka! :)








