Czyli Glutem Pokonać Smarki. Terapii ciąg dalszy. O dziwo - odnosi ona skutki :)
Wczoraj było mi już lepiej, dziś poszedłem za ciosem i znów zapodałem sobie crossowe 30+, choć inną trasą - z Dębca przez Starołękę, Krzesiny, dokoła Jaryszek, znów Krzesiny, znów Starołęka, znów Dębiec. Wciąż jest zimno, dzisiaj dodatkowo towarzyszył mi już mocniejszy wiatr, więc tym bardziej na dłuższe dystanse nie miałem ochoty. Jednak glut daje komfort, jednocześnie zaspokajając podstawowe rowerowe potrzeby. Glut, glut, hurra! :)
Teraz czeka mnie element antyleczniczy - czas do roboty.
Aha, skończyłem "Pielgrzyma" Hayesa. Szkoda, bo wciągnęło mnie na długie godziny. Aktualnie wdrażam się w świat "Archiwum burzowego światła", połykając uszami "Drogę królów".
Komentarze (6)
Dariusz - nawigację rowerową? W życiu! Przecież zazwyczaj wożę ze sobą atlas świata w grubej oprawie. Globus się nie mieścił do kieszonki :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"