Glut płaski i podziemny

Środa, 4 stycznia 2017 · Komentarze(10)
No i okazało się, że mój kurs do Karpacza z pierwszego stycznia był ostatnim wykręconym w górach podczas tego pobytu. We wtorek Jelenia Góra i Sudety utonęła w białym puchu, który momentami zamieniał się w szarą bryję. Zamiast kręcenia odbyłem więc dwa chomiki i dwa spacery po Jeleniej. Podczas jednego z nich natknąłem się nad rzeką Kamienną na rozwalone barierki, znicze i ekipę telewizyjną. Dopiero potem przeczytałem, że to narąbany Ukrainiec zamordował (bo jazda z dwoma promilami we krwi i jej skutek nie jest wypadkiem, a odroczonym morderstwem) dwie nastolatki. I jak tu być tolerancyjny dla tej nacji, która nie dość, że masakruje mnie mentalnie na co dzień w Poznaniu podczas sytuacji zawodowych, to jeszcze pozwala się zapamiętać głównie przez takich asów...? To jak z Polakami za granicą – nikt tak nie zepsuje o nich opinii jak oni sami.

W stolicy Wielkopolski dziś rano ze zdziwieniem przyuważyłem warunki, w których można już było warunkowo kręcić. Warunkowo, bo nastawiłem się jedynie na gluta, a to z powodu mżawki oraz ponownie silnego, wręcz masakrującego wiatru. Mimo że do jazdy wybrałem crossa to momentami na otwartych przestrzeniach centralnie mnie przesuwało z drogi na pobocze, a jazda do przodu chwilami zamieniała się w żałosne próby nieuwsteczniania się :) Jakoś udało mi się pokonać w ten sposób połowę trasy (Poznań - Plewiska - Gołuski - Dąbrówka - Plewiska - Poznań), mając wrażenie, że śmieją się ze mnie duchy ślimaków rozpłaszczonych tu przez przejeżdżające pojazdy i osiągając średnią, uwaga, niecałe 21 km/h. Za zakrętem w Palędziu, gdzie w końcu wiało mi już nie centralnie w pysk, a z boku i nawet czasem w plecy, zawziąłem się i postanowiłem dobić choć do minimalnego minimum przyzwoitości. Udało się na styk, choć łatwo nie było. Gdy tylko wylądowałem w domu, kilka minut później lunęło.

No i w końcu przejechałem się w dwie strony tunelem pod torami kolejowymi na Dębcu! Nadejszła ta wiekopomna chwila, której jak sądziłem już nie doczekam. Zaledwie rok opóźnienia ze strony PKP uczy człowieka cierpliwości. Ale stało się, przejazd jest, nawet z wydzieloną częścią dla rowerów, ale o co chodzi z tymi falami na niej – nie wiedzą pewnie najstarsi kol(ej)arze :) Przyznam, że kursik nie był moim premierowym, bo ktregoś dnia zszedłem tam z ciekawości na nielegalu piechotą, ale to tajemnica, więc cicho, sza... :)

Komentarze (10)

Myślę, że trafisz bez problemu. Tylko nie pomyl wjazdów, bo to zawikłany temat :)

Trollking 23:04 środa, 4 stycznia 2017

Sprawdzę :)

lipciu71 22:44 środa, 4 stycznia 2017

Oj, nie wiem. Na dole te jest przewiew, bo nie wszystko zostało zadaszone. Ale murek po lewej i prawej zapewnia względne bezpieczeństwo przed odlotem :)

Trollking 22:38 środa, 4 stycznia 2017

Koniecznie muszę zaliczyć te fale. Przynajmniej pod spodem nie będzie wiało ;-)

lipciu71 22:32 środa, 4 stycznia 2017

Toć piszę - całkiem możliwe :)

Trollking 19:59 środa, 4 stycznia 2017

A asfalt to niby kto w tym kraju ściele? ;))

mors 19:55 środa, 4 stycznia 2017

Całkiem możliwe, ale te fale nie są namalowane, tylko sam asfalt jest tak położony :)

Trollking 19:54 środa, 4 stycznia 2017

Tę falę pewnie rysował Ukrainiec. Z dwoma promilami... ;)

mors 19:51 środa, 4 stycznia 2017

Ależ ja znam tę przyjemność od dziecka :) problem w tym, że nie mam dobrego sprzętu na cięższe warunki, bo ten mój cross się rozlatuje i nie chcę go jeszcze masakrować tym białym sympatycznym, wystarczy, że dostaje ode mnie sporo kuksańców przez kręcenie w deszczu :)

Dzięki! :)

Trollking 19:49 środa, 4 stycznia 2017

Musisz spróbować jazdy w śniegu, ale takim świeżym i najlepiej w terenie, bo to naprawdę daje sporo frajdy. Mówię to, gdyż lada moment i naszą Wlkp. zasypie i będziesz śmigał po tych niebezpiecznych, "zagluconych" asfaltach nieświadomy jak pięknie może być tuż obok krawężnika :-) Jednak nie zmienia to faktu, że twardziel z Ciebie :-)

grigor86 18:51 środa, 4 stycznia 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa kalne

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]