Przed-swąd

Czwartek, 22 grudnia 2016 · Komentarze(2)
Jeszcze trochę... wytrzymać te dwa i pół dnia i wolne... Bez wczesnego wstawania, co ostatnio jest u mnie torturą... 

Na razie jednak klasycznie - wyjazd po dziewiątej rano, jeszcze przy minusowej temperaturze. Po wczorajszych atrakcjach lodowych zastanawiałem się przez chwilę (jakieś dwie do trzech sekund) czy może nie wybrać dziś crossa, ale nieeee... Bo nie :)

Pełen optymizmu wystartowałem i... po pięciuset metrach stanąłem przed zamkniętym przejazdem kolejowym. Ostatnimi czasu na Dębcu jest z nim prawdziwy hit, gdyż (powtarzam niepotwierdzone plotki, bo jak jest naprawdę w tym burdelu ze skrótem PKP nikt z zewnątrz się nie dowie) podobno szlaban jest najpierw zamykany przez dróżnika, który informuje o tym kogoś na dworcu Poznań Główny lub w Luboniu i dopiero wtedy skład stamtąd rusza. Przez te kilka kilometrów stoją piesi, samochody, rowerzyści, nie ma zmiłuj. Pociąg po około dziesięciu minutach przejeżdża, a szlaban... pozostaje zamknięty. Bo nadjeżdża kolejny. I kolejny. Biorąc pod uwagę, że w godzinach szczytu przez tę trasę przejeżdża ich kilkanaście - korki sięgają kilku kilometrów, a czas oczekiwania nawet do pół godziny. Tak oto polskie koleje testują nowy system powiadomień... Ręce opadają. Jeśli do tego dodać, że jest już praktycznie wykończony tunel pod tą newralgiczną trasa, ale zapomniano wcześniej zgłosić terminy jego odbioru to... A. co się będę wyrażał.

Więc: z przyzwyczajenie postałem sobie kilka minut, ale do pracy nie miałem na osiemnastą, a na trzynastą, więc zawróciłem i pokręciłem w kierunku Lubonia, gdzie niedawno dzięki temu, co w akapicie powyżej, odkryłem nowe drogi, w tym jedną (a nawet dwie) z objazdem pozwalającym ominąć tory. Potem już klasycznie - do Wirów, Łęczycy, Puszczykowa, Mosiny, Dymaczewa, Łodzi, Stęszewa... Tam stanąłem w kolejnym korku, oczywiście związanym ze świąd... swąd.. świątecznym szałem. Po tym koszmarze wiedziałem już, że w Komornikach czeka mnie to samo, więc przed nimi skręciłem na Rosnowo i objazdem przez Komorniki oraz Plewiska dotarłem do domu.

Na jutro nasi kochani synoptycy zapowiadają gołoledź. Oby tym razem się mylili, tak jak to mają najczęściej w zwyczaju, bo przy niej nie pokręcę...

Komentarze (2)

Pewnie tak... muszę objechać teren i to zweryfikować :)

Jedno jest pewne - po raz pierwszy z życiu popieram "ukochany" dźwięk klaksonu. Gdybym miał sam bym trąbił na tym przejeździe ;)

Trollking 18:07 piątek, 23 grudnia 2016

Ciekawy system. Na przejazdach bardziej oddalonych od P-nia to pewnie są całe miasteczka namiotowe. ;]

mors 23:43 czwartek, 22 grudnia 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa odypr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]