Pod tym tajemniczym tytułowym kryptonimem kryje się jedno - 100% wmordewindu. A z takim właśnie pieszczoszkiem miałem dziś do czynienia na trasie. Wiem, wiem, zaraz się odezwą głosy, że przesadzam i mitologizuję, ale nikt mi nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe :) Po prostu gdy jechałem na zachód to wiało mi w pysk, tak było na trasie z Dębca przez Luboń, Wiórek, Komorniki, Chomęcice, Konarzewo i Trzcielin, gdy zakręciłem na północ to wiało mi pysk już centralnie, gdy za Dopiewem skierowałem się na wschód zamiast pomocy dostałem kuksańce, a gdy już byłem na ostatniej prostej, czyli między Gołuskami, Plewiskami a Poznaniem to zaczęło duć z południa. No zes...tresować się można :)
Plusy dodatnie są takie, że było delikatnie powyżej zera na termometrze, więc mokre drogi nie wymagały szosowej ekwilibrystyki, a jedynie dość ostrożnej jazdy. Nie miałem też zapachowego motywatora, bo resztki imponujących kopczyków ziemniaków, które okazały się burakami, były dziś na moich oczach wywożone wielkimi ciężarówkami gdzieś w świat, więc woń przetrawionego alkoholu nie towarzyszyła mi na trasie. Jak nie w Polsce się czułem :)
Komentarze (4)
Jeśli cały czas miałes pod wiatr, to znaczy, że się zgubiłeś. :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"