Po prostu listopad

Wtorek, 1 listopada 2016 · Komentarze(9)
Cały październik był na tyle paskudny, że bez żalu przyjąłem informację, iż się kończy, a zaczyna listopad. W końcu to o jeden miesiąc bliżej do wiosny. I niestety o jeden bliżej do upalnego lata (fuj).

W tym roku wyjątkowo udało się objechać groby w naszym zasięgu kilka dni wcześniej, dzięki czemu uniknęliśmy dość przykrego (przynajmniej dla mnie) najazdu na cmentarze, okraszonego masową konsumpcją kiełbachy, waty cukrowej, badziewia z food trucków i wszystkiego tego, z czym się "je" polskie wspomnienia o zmarłych. W zamian za to udało się w ciszy i symbolicznie przypomnieć o tych, o których powinno się pamiętać.

Wczoraj wieczorem za to wpadli do nas znajomi i udało się ogarnąć nową grę planszowo-karcianą "Cytadela". Nie powiem, sympatycznie morduje się króli, okrada biskupów, kupczy dobrami... Jak w życiu :) Skończyliśmy dość późno, więc i wstawanie poranne poszło, hmmm, niezbyt sprawnie. Z różnych względów :) Z drugiej strony motywacja nie była za duża - w nocy padało, nad ranem mżyło.

W końcu jednak przestało i można się było zbierać. Wyruszyłem o jedenastej, zapobiegliwie wybierając dziś crossa. Jak zwykle gdyby moje cztery litery umiały za to dziękować to pewnie by to zrobiły, bo na trasie (dziś "kondomik" z Dębca przez Luboń, Wiry, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo, Stęszew, Komorniki do Poznania) w pewnym momencie dopadł mnie skromny deszczyk, a przez cały czas chlapało mi spod kół. Ale generalnie jechało mi się całkiem sympatycznie, bo mimo wiatru, który mnie momentami solidnie sponiewierał, drogi były jeszcze puste. Taki wyjątkowy świąteczny stan, aż chciałoby się, żeby stał się codziennym.

Klasycznie jeszcze podsumowanie poprzedniego miesiąca. Oj, niełatwy on był. Sporo dni bez roweru, a coś około "większej połowy" wykonane crossem. Praktycznie cały październik to również silny wiatr, co chyba przyznają nawet prześmiewcy mojej "miłości" do tego żywiołu :) Finalnie wykręciłem 1365 kilometrów, ze średnią 28,4. Daleko od ideału.

Komentarze (9)

Ale w wersji pieczonej, cobym nie musiał kombinować co z nimi zrobić? :) Bo do Francji mi się ciężko aktualnie wybrać :)

Trollking 22:12 czwartek, 3 listopada 2016

Na jesieni można je łatwo kupić w Tesco.

lipciu71 22:02 czwartek, 3 listopada 2016

Mors - z bliźniakami NIGDY nie jest łatwo, a bywają przypadki niereformowalne :)

Dariusz - w życiu nie jadłem pieczonych kasztanów. W sumie sam nie wiem czemu. Aha, wiem. Nie miałem ku temu okazji :)

Trollking 21:34 czwartek, 3 listopada 2016

Ale nie mieli pieczonych kasztanów hehe

lipciu71 21:09 czwartek, 3 listopada 2016

Jaki tam bliźniak, wszak listopad jest krótszy. :)
Co wcale nie znaczy, że będzie łatwiej. ;))

mors 22:19 środa, 2 listopada 2016

Oj, jak na razie listopad wydaje się bliźniakiem października. A jak wiadomo z takimi zawsze jest problem :)

Trollking 20:50 środa, 2 listopada 2016

Oby listopad dał trochę wytchnienia od deszczu....
Ps. to co się dzieje 1 listopada przed cmentarzami to istny cyrk i hipokryzja :-)

grigor86 08:17 środa, 2 listopada 2016

Wrota zamknięte, już nie mam jak sprzedać :)

Załamanie pogody jak na moje trwa od miesiąca. Nerwowe się zaczyna, bo muszę znów do roboty :/

Trollking 22:51 wtorek, 1 listopada 2016

Pokupczyłbym z Tobą tym październikowym przebiegiem. :D

PS. właśnie idzie załamanie pogody. xD Oraz moje - nerwowe. ;)))

mors 22:34 wtorek, 1 listopada 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iwkaz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]