YeahSień!
I po to właśnie jest mi to wstawanie o koszmarnej porze, czyli po (nie)ludzku w okolicach siódmej rano, żeby w ciągu pół godziny się ogarnąć, pokręcić swoje, wrócić, wykąpać i znaleźć się w pracy na jedenastą. Aktualnie wyglądam więc jak sfatygowane zombie bardziej niż na co dzień, ale za to mam później mniej morderczych instynktów.
Zwłaszcza gdy człowiek się zmobilizuje, przemilczy te pięć stopni na termometrze, narastający (ale niezbyt jeszcze silny) wiatr, ruszy w trasę i na takiej alejce w Łęczycy, podległej już pod Wielkopolski Park Narodowy, zobaczy witający go następujący widok...

...popłynie sobie z nieziemskim dźwiękiem opon (dziś szosowych) po kolorowym dywanie z liści... Wtedy przypomni sobie, że prawdziwe życie jest tu, a nie w jakichś korpościanach, kreujących swój własny, sztuczny i obleśny mikrokosmos, którego celem jest tylko jedno: kasa..

O, właśnie o tym sobie myślałem :) Tak mnie zmogło tymi barwami, że gdzieś miałem średnią, jak coś mnie urzekło to się zatrzymywałem, a jak urzekło i żal było się zatrzymywać to robiłem z rąsi:

Trasę zrobiłem w tę i we wte - z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Mieczewa, gdzie zawróciłem. Tym razem ominąłem w dwu kierunkach Mosinę, bo jak się nasi spece remontowi z PKP za coś wezmą to robią to z takim zacięciem, że blokują na raz wszystkie możliwe drogi. Z dwóch zamkniętych wybrałem więc ten puszczykowski, bo przynajmniej nie trzeba latać po lasach, żeby go ominąć, a jedynie na prawie legalu da się przejść po kolana w błocie. SPA gratis, więc nawet się nie irytowałem za bardzo :)

Za to gdy centralnie przed pyskiem zamknął mi się szlaban na Dębcu i zakwitłem na dobre dziesięć minut, przepuszczając dwa pociągi, mając czas wyliczony co do nanosekundy, poczułem lekką nutkę irytacji. Tak, lekką nutkę. Przyroda jednak ma na człowieka zbawienny wpływ :)

Do pracy zdążyłem na styk, jaka pogoda będzie jutro nie wie właściwie nikt, za to dziesięć godzin "in da łork" niestety jest rzeczą pewną jak podatki, śmierć oraz putinowsko-tuskowy zamach na poległych w Smoleńsku oczami Antoniego.








