YeahSień!

Piątek, 21 października 2016 · Komentarze(6)
Saga pod tytułem "jak zostałem stachanowcem" trwa. Każdy dzień siedzenia w robocie po dziesięć godzin jest rzeczą nienormalną i karygodną. ale raz na jakiś czas trzeba zacisnąć zęby. Pod koniec zmiany najlepiej na gardle jakiegoś osobnika :)

I po to właśnie jest mi to wstawanie o koszmarnej porze, czyli po (nie)ludzku w okolicach siódmej rano, żeby w ciągu pół godziny się ogarnąć, pokręcić swoje, wrócić, wykąpać i znaleźć się w pracy na jedenastą. Aktualnie wyglądam więc jak sfatygowane zombie bardziej niż na co dzień, ale za to mam później mniej morderczych instynktów.

Zwłaszcza gdy człowiek się zmobilizuje, przemilczy te pięć stopni na termometrze, narastający (ale niezbyt jeszcze silny) wiatr, ruszy w trasę i na takiej alejce w Łęczycy, podległej już pod Wielkopolski Park Narodowy, zobaczy witający go następujący widok...

...popłynie sobie z nieziemskim dźwiękiem opon (dziś szosowych) po kolorowym dywanie z liści... Wtedy przypomni sobie, że prawdziwe życie jest tu, a nie w jakichś korpościanach, kreujących swój własny, sztuczny i obleśny mikrokosmos, którego celem jest tylko jedno: kasa..

O, właśnie o tym sobie myślałem :) Tak mnie zmogło tymi barwami, że gdzieś miałem średnią, jak coś mnie urzekło to się zatrzymywałem, a jak urzekło i żal było się zatrzymywać to robiłem z rąsi:

Trasę zrobiłem w tę i we wte - z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Mieczewa, gdzie zawróciłem. Tym razem ominąłem w dwu kierunkach Mosinę, bo jak się nasi spece remontowi z PKP za coś wezmą to robią to z takim zacięciem, że blokują na raz wszystkie możliwe drogi. Z dwóch zamkniętych wybrałem więc ten puszczykowski, bo przynajmniej nie trzeba latać po lasach, żeby go ominąć, a jedynie na prawie legalu da się przejść po kolana w błocie. SPA gratis, więc nawet się nie irytowałem za bardzo :)

Za to gdy centralnie przed pyskiem zamknął mi się szlaban na Dębcu i zakwitłem na dobre dziesięć minut, przepuszczając dwa pociągi, mając czas wyliczony co do nanosekundy, poczułem lekką nutkę irytacji. Tak, lekką nutkę. Przyroda jednak ma na człowieka zbawienny wpływ :)

Do pracy zdążyłem na styk, jaka pogoda będzie jutro nie wie właściwie nikt, za to dziesięć godzin "in da łork" niestety jest rzeczą pewną jak podatki, śmierć oraz putinowsko-tuskowy zamach na poległych w Smoleńsku oczami Antoniego.

Komentarze (6)

Czyli zastosowano tam szybko schnące błoto. Ponoć ci co jechali tamtędy godzinę po mnie, narzekali na strasznie suchy teren, nietknięty wilgocią od miesięcy ;-)

lipciu71 11:21 niedziela, 23 października 2016

Angelino - dziękuję, choć do zuchów i innych harcerzy mnie nigdy nie ciągnęło, wręcz przeciwnie, paramilitarne jednostki zawsze budziły we mnie przerażenie :)

Mors - a skąd ja mam wiedzieć? :) a czy prawica broni praw do narodzin embriona-zombie? :)

Dariusz - "chwilę po Tobie". Dobre sobie. Jakieś cztery godziny (bez opadów) później :) tak, MTB by i mi się zdecydowanie przydało...

Grigor - a dziękuję również :) wiem, że Tobie to też bliskie, więc gratulacje zwrotne, tyle że masz przyrodę "ciut" bliżej drzwi :)

Trollking 20:32 sobota, 22 października 2016

Taka przejażdżka przed pracą to błogosławieństwo, którego doświadczyć mogą tylko najwytrwalsi :-)

grigor86 18:30 sobota, 22 października 2016

A błoto tak czasami nie pochłonęło Ciebie w tym miejscu w całości? Bo ja spokojnie przeszedłem suchym butem chwilę po Tobie. Ot i paradoks :)

Zaczyna się robić tak złoto, że w przyszłym tygodniu chyba zaprzęgnę MTB i puszczę w lasy.

lipciu71 21:40 piątek, 21 października 2016

Tak mnie zaintrygowało z tym zombie.... czy lewica postuluje prawo do eutanazji także dla zombie? :>

mors 19:31 piątek, 21 października 2016

Zuch!

angelino 18:53 piątek, 21 października 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa accza

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]