Wolno-ć Tomku... :)
W związku z powyższym musiałem też wstać wcześniej i wcześniej niż grafikowo być na miejscu.
Musiałem nie oznacza, że wstałem i że byłem :)
Jak już to się udało (wstać) to stwierdziłem, że przyjść później niż zamierzałem, ale wcześniej niż powinienem to nie spóźnienie, a nadgorliwość... :) ...więc i na rower starczy mi czasu. A że znów w nocy padało to dla wykazania swojego ślimakowatego dziś podejścia do życia osiodłałem crossa i w okolicach wpół do dziewiątej już kręciłem, na szczęście niedzielnie pustymi ulicami Poznania. Mokre drogi nie zachęcały do szaleństw, mi się nie chciało ich robić, więc spokojnym tempem (już chyba do niego naprawdę dojrzałem) zrobiłem kółeczko "PL" z Dębca przez Chwaliszewo, Maltę, Antoninek, Swarzędz, Paczkowo, Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Jaryszki, Krzesiny oraz Starołęcką znów na Dębiec. Wiało chwilami tak, że pokonując co większe kałuże czułem się jakbym surfował na desce, a nie jechał rowerem. Do tego temperatura oscylowała w okolicach pięciu stopni, a połowę drogi mżyło. Taki mamy standard tego cholernego października a.d. 2016. Wciąż wina Tuska? :)
Na Jana Pawła ukłuła mnie prawie do ślepoty ukończona w jakichś 98% bryła Posnanii (lub PosRanii), otwieranej za kilka dni kolejnej shit-galerii, która - gdy już nastąpi ten przykry moment - przypieczętuje fakt, że Poznań stanie się największą kloaką w kraju pod względem zagęszczenia klocków tego typu na mieszkańca. Nawet Warszawa zostanie w tyle. Grobelny pewnie uśmiecha się zza politycznego grobu ;/

W robocie i tak byłem wcześniej. Jestem sobą przerażony.








