Szklarska, czyli urlopo finito :(
Ostatni dzień
pobytu w górach wyjątkowo został wcześniej przeze mnie
zaplanowany i skupiał się na relaksacyjnej trasie w kierunku
Szklarskiej Poręby. Oczywiście słowo „relaks” ma tu swoją
granicę tolerancji, ale w porównaniu z innymi przerabianymi przeze
mnie ścieżynkami tu mogłem zafundować swoim dolnym kończynom
ciut mniejszy wysiłek.
Wyruszyłem o 7:30.
Przypominam – wakacje, niedziela. Tak, mam z głową :) Ale inaczej
się nie dało, bo powrót wstępnie wymyślony został na dość
wczesną godzinę. Mimo wszystko nie żałuję, bo pusta Jelenia
Góra, bez korków przy nowo otwartej gówno-galerii w miejscu
dawnego dworca PKS (czy ta cholerna moda przerabiania wszystkiego
użytecznego na mentalny plastik nigdy się nie skończy?) to widok
rzadko spotykany, szczególnie latem.
Minąłem Cieplice i
tak jak wczoraj skierowałem się z nich ulicą Lubańską na Trasę
Czeską. Góry zaczynały już być delikatnie widoczne zza porannych
mgieł, co dawało szansę na dobrą widoczność podczas dalszego
pedałowania. Się nie zawiodłem.

Po minięciu
Piechowic zaczęła się kilkukilometrowa wspinaczka wzdłuż rzeki.
Jest ona o tyle monotonna, jak sympatyczna, więc postanowiłem
zostać biznesmenem i oficjalnie ogłaszam, że tanio sprzedam
poniższą fotkę jakiemuś zbieraczowi gmin, na przykład z okolic
Suwałk lub Ustrzyk Górnych :)

A sama Szklarska?
Niech mnie ukamienują wielbiciele Karpacza, ale dla mnie jest ona
miejscem o wiele bardziej przyjaznym, mniej komercyjnym, a przede
wszystkim dobrze mi się kojarzącym i sentymentalnym. No bo w końcu
to Trollandia :)


Jak zwykle urzekł
mnie Skwer Jana Pawła II. Jest jeszcze jakieś miasteczko w naszym
pięknym kraju, które nie nazwało choć jednej szkoły, drzewa lub
szaletu miejskiego imieniem JP2, pod pretekstem, że kiedyś obok
przechodził, przejeżdżał lub może po prostu spojrzał z góry
akurat w to miejsce lecąc samolotem na trasie Watykan –
Miejscowość X? Bo tego nigdy wykluczyć nie można, przecież
niezbadane są wyroki… bla bla bla :)

Dokręciłem sobie
spokojnie do dworca PKP, gdzie zobaczyłem skład Kolei Dolnośląskich
opisanych jako Złoty Pociąg. Cóż, jak się nie ma pomysłu na
dobry marketing to się kończy żałośnie i śmiesznie :)

Jeszcze chwila na
dwa widoczki na samej górze...


...i frrruuuuu… Prawie dosłownie, bo przy
zjeździe ze Szklarskiej Górnej z prędkością maksymalną w
okolicach 64 km/h tym moim rozpadającym się trupem miałem
wrażenie, że zaraz każda z jego części poleci w innym kierunku,
a ja sprawdzę organoleptycznie czy moja facjata ładnie komponuje
się z czernią asfaltu, a wnętrzności z ostrą zielenią letniej
przyrody. Na szczęście doleciałem na dół w jednym kawałku, a
nawet musiałem hamować za zbyt ostrożnie jak na moje jadącym
przede mną autobusem.
Końcówka
dzisiejszej jazdy to przedarcie się przez Piechowice, jeleniogórski
Sobieszów oraz kawałek naokoło – Zachełmie, Podgórzyn i
Cieplice.

Tym samym zamykam etap: Sierpniowy Urlop 2016, jak
najbardziej z niego zadowolony, szczególnie pod względem
zaliczonych miejscówek – Gdynia, Władysławowo, Hel, Karpacz,
Szklarska Poręba – tylu mało popularnych miejsc jak w tym
sezonie nie zaliczyłem chyba jeszcze nigdy podczas jednego miesiąca
:)
Komentarze (23)
Dowcip nie mój, a wyczytany w relacji z ŚDM, chyba w "Nie" :)
Co do Batmana to nie mam takich preferencji :)
Trollking 20:01 środa, 17 sierpnia 2016
No nie mów, że czasem nie chciałbyś się trochę powozić w cieniu batmana. ;)
Dowcip chyba sam wymyśliłeś. ;) Jakieś niemiłe wspomnienia? ;))
mors 19:54 środa, 17 sierpnia 2016
Spoko, jestem tolerancyjny :) Tylko gorzej w peletonie, bo występuje tak zwany "efekt batmana" i pogarszasz widoczność. Poza tym niektórzy księża mogą czuć się rozproszeni :)
PS. Przy okazji zagadka:
- po czym poznać, że jest się dorosłym?
- gdy księża przestają się za Tobą oglądać :)
Trollking 18:45 środa, 17 sierpnia 2016
Wygodnie w sensie termicznym - dobry przeciąg jest. ;)
mors 21:06 wtorek, 16 sierpnia 2016
Ładnie wyszedłeś. Tylko jak na moje niewygodnie jeździ się w sukience. Chyba :)
Trollking 17:56 wtorek, 16 sierpnia 2016
Tak. Ale żeńskiego. ;)))
mors 14:30 wtorek, 16 sierpnia 2016
Co Ty, morsiasty, do klasztoru się wybierasz??!
michuss 06:59 wtorek, 16 sierpnia 2016
Rozpoznasz mnie łatwo:
http://gfx.dlastudenta.pl/photos/kultura/kino2011/Ojciec_Mateusz_320.jpg
;)
mors 21:30 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
O kurde. No to... do zobaczenia :)
Trollking 21:13 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Dobra zmiana. ;)
Nie pamiętam, czy już klikałem, ale całkiem możliwe, że się przesiedlę do JG jeszcze w tym roku. ;]
mors 21:12 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Teraz są Termy Cieplickie. I lanserzy pod nimi. Żule przenieśli się do Sobieszowa i centrum :)
Trollking 21:08 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Byłem 3 lata temu, bodajże. Już za rogiem uzdrowiska właściwego czaiła się społeczna patologia i architektoniczna degrengolada.
mors 21:05 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Lubię cebulę... :)
Pewnie dawno nie byłeś, ale aktualnie Cieplice wyglądają w całości lepiej niż centrum JG... Które niestety podupada w oczach... Aż żal patrzeć, tak wizualnie, jak pod względem klimatu ulic Konopnickiej/1 Maja, szczególnie gdy zauważy się ile miejsc, które istniały od dawna, padły w wyniku powstania jednej paskudnej galerii... ;/
Trollking 20:59 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Jakieś dziwne herezje głosisz. ;) Dobrze, że przynajmniej po polsku. ;)
Natomiast pisałem o celowaniu w gusta cebulaków, a nie że nim jesteś. ;p
Jelenia fajna? W centrum czy w Jagniątkowie jak najbardziej, ale już większość Cieplic straszy (do niedawna prawie całe). ;>
mors 20:52 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Nigdy nie byłem we Włoszech (chyba że przelotem), do tego uważam ten język za jeden z najbrzydszych i najbardziej irytujących wśród występujących w Europie (gorsze w mowie są dla mnie jedynie rosyjski i ukraiński). Więc chyba bym się nie nadawał na cebulę :)
A co do wyglądu zachodniej PL to z racji wychowania się tam, gdzie się wychowywałem - nie narzekam. W końcu turystyka istniała tam od zawsze. Najbardziej przerażał mnie Wrocław z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Do dziś się wzdrygam przejeżdżając :)
Trollking 20:29 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
A ten zaiste wymuskany Karpacz to aż nie pasuje do zachodniej PL. ;]
mors 20:05 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
"moje pochylenie się nad żałosną pseudomarketingową próbą podpięcia się pod tabloidowy gust"
- cóż... równie sceptyczny czytelnik mógłby wypunktować chociażby pseudomarketingowe zabiegi językowe w tytule niniejszego wpisu jako pełną kompleksów próbę podpięcia się pod gusta Cebulaków dla których urlop we Włoszech to wakacje życia i ich majestat. ;))
mors 20:04 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Intencji "złotego" się domyśliłem. Stąd moje pochylenie się nad żałosną pseudomarketingową próbą podpięcia się pod tabloidowy gust :)
Skwer istnieje już sporo lat (na pewno 5-6, może więcej), więc tym razem to nie Janów Podlaski w górach :)
Fakt, Szklarska jest pełna dziwnych miejsc, ale dzięki temu inna i nie tak sztucznie wymuskana jak Karpacz. Spędziłem w niej wiele miłych chwil i jestem nieobiektywny, więc wiem, że nie wygram ewentualnej konfrontacji na "fajność". Ale chyba nie muszę :)
Trollking 19:07 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Szklarska Po%#ba jest jakaś taka... a to krajówka/międzynarodówka z TIRami przecinającemi centrum kurortu, a to liczne pustostany w centrum... i 3 stacje kolejowe, a licząc Jakuszyce i nieczynną przy hucie to 5. ;] A w Karpaczu jedna, do tego nieczynna...
Ten skwer JP2 to pewnie w ramach dekomunizacyjnej ręki Dobrej Zmiany bo ztcw, jeszcze rok czy 2 temu było tam wiele nazw postkomunistycznyhch...
A Złoty Pociąg to miał jeździć do Walbrzydala, na tym ten żart miał polegać.
mors 13:49 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Dałbyś radę :) to wygląda tak przerażająco tylko z perspektywy innej niż siodełka. Zapewniam :)
A do Karpacza Górnego wjechałem przedwczoraj :)
Trollking 20:12 niedziela, 14 sierpnia 2016
Dla mnie - typowego nizińca, widok tych gór to zupełnie inny świat. Uwielbiam Karkonosze. Byłem niedawno w Karpaczu i podziwiałem kolarzy, jeżdżących po tamtejszych podjazdach. Sam nie dałbym rady pod niektóre podjechać.
grigor86 20:05 niedziela, 14 sierpnia 2016
Oj tak... szkoda, że nie może trwać cały rok :)
Trollking 18:42 niedziela, 14 sierpnia 2016
Czyli urlop udany. I super, bo zadowolenie najważniejsze.
Bitels 15:48 niedziela, 14 sierpnia 2016
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny