Relax - don't do it :)

Sobota, 13 sierpnia 2016 · Komentarze(10)
Kategoria Góry


W założeniu miałem dziś zrobić sobie jakiś górski lajcik, a w praktyce wyszło jak zawsze :) Finalnie zafundowałem mym nogom całkiem rozsądne przewyższenie jak na banalny kilometraż 50+, ale dzięki podeszczowej pogodzie, jaka zalęgła się w Sudetach, kręciło mi się naprawdę sympatycznie, choć jak to tu bywa - z prędkością półtora pluja.


Wyruszając nie miałem konkretnego planu, więc skierowałem się na Cieplice, skąd rzuciło mnie na Trasę Czeską, którą dotarłem do Piechowic.


Ominąłem je obwodnicą, gdzie postanowiłem zawrócić. Zjeżdżając przypomniałem sobie, że istnieje taka miejscowość jak Michałowice i... już wspinałem się do niej pierwszymi tego dnia serpentynkami oraz mijając mój ukochany mikrotunel.

Samej wspinaczki nie chce mi się szczegółowo opisywać. Bo po co zaśmiecać internety kolejnymi słowami uważanymi za...? :) Ważne, że dotarłem, a jak dotarłem to mogłem się zatrzymać na chwilę i podziwiać genialność "Michalków".


A zjazd? Hmmm. Jak zwykle tak malowniczy, że ani mi się nie śniło zatrzymywać. Dlatego w celach propagandowych przypominam kolejny filmik, w którym jest całość gnoju od wjazdu w Piechowicach przez Michałowice aż do zjazdu przez Jagniątków do Jeleniej. W której jeśli chodzi o wypomniany w nim kawałek krateru nic się nie zmieniło, a mało brakowało, że gdyby nie ostre hamowanie to jeszcze bym do teraz leciał w dół po kontakcie z którąś muldą.
Świadomy stop nastąpił tylko raz (niełatwo było się zmusić), żeby wykonać zdjęcie konkursowe, oczywiście bez nagród, na którym należy znaleźć Zamek Chojnik.

Zadanie łatwe czy nie, piszę o nim tylko dlatego, że wczoraj w owym przybytku byłem i zapodaję zbliżenie oraz widok z góry. W szkole podstawowej, położonej u stóp trasy na Chojnik, wlatywaliśmy tam co któryś tam WF :)


Po wyjechaniu z JG obrałem azymut na Zachełmie, gdzie wbrew zdrowemu rozsądkowi zacząłem wspinać się na jego górę. Znów serpentynki, znów ostry kąt...

...który postanowiłem ukazać na fotce. Legenda - aparat ustawiony był w poziomie, cała reszta niespecjalnie :)

Teren jest bardzo zalesiony, więc do wyboru miejsc do selfie mojego trupa nie miałem specjalnego pola manewru.

W końcu się udało! Widok tablicy "Zachełmie" z czerwonym przekreśleniem uradował me serce wielce :) Tym bardziej, ze końcówka to morderczy test dla psychiki.


Zjazd jak zjazd :)

GENIALNY :)

Znów brakuje zdjęć, bo nie chciałem sobie psuć zabawy, a że filmik jeszcze nie powstał (i pewnie nie powstanie, bom ostatnio leń straszny) to trzeba ulecieć ze mną na skrzydłach wyobraźni :)

Przesieka minięta, Podgórzyn też. Na trasie jeszcze mała pauza przy Stawach Podgórzyńskich...

...i znów przez Cieplice do domu. Szczęśliwy, uchachany, zmęczony. Tak, zdecydowanie przekonałem się, że żyję. A i Endo dziś o dziwo nie zawiodło, więc mapka jest w całości.

Komentarze (10)

...YHMMM :)

Trollking 20:52 poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Mógłby stać na grzbiecie Karkonoszy i łapać samolot na stopa. ;))

mors 20:45 poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Fakt. Ale do Pragi i tak miałby w pewnym momencie w dół :)

Trollking 19:10 poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Nie uwzględniłeś przypadku, że ktoś ma samolot z Pragi i idzie z M. do Czech na przełaj. ;p

mors 13:25 poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Jak można? Najpierw w dół (w przypadku Michałowic) lub w górę (w przypadku Kotliny Jeleniogórskiej), a potem już zgodnie z kierunkowskazami. Nic skomplikowanego :)

Trollking 19:56 niedziela, 14 sierpnia 2016

"Jurek - pamiętam, że kiedyś już o tym pisałeś." - stale to wisi w profilu Rzeczonego. ;)

Jak można wyjechać z M. do (prawie) płaskiej Anglii??? ...albo z Jeleniej do P-nia. ;]

mors 19:13 niedziela, 14 sierpnia 2016

Mors - zgadzam się :) co prawda nie na mono, ale dużo na piechotę, dużo rowerem, poznałem Michałki. Zresztą miałem tam kiedyś kumpla, który teraz siedzi w Anglii, ale bywało się u niego i witało po imprezie widoczek za oknem jak z bajki :) a ile razy wchodziłem tam pieszo z Sobieszowa przez Jagniątków - nie spamiętam. No dobra - z pięć/sześć razy :) Na Przełęcz przyjdzie czas, spokojnie. Na razie mi się nie spieszy, za mało mam czasu przy wyjazdach z Żoną.

Jurek - pamiętam, że kiedyś już o tym pisałeś. Tym razem wyjątkowo mogę pochwalić, że byłem gdzieś na mtb wcześniej niż Ty :) ja już pewnie w tym roku w te rejony się nie wybiorę w dni "ciepłe", ale wypad na wiosnę szosami pewnie by się dało zorganizować. Chyba że uda Ci się zdążyć jeszcze teraz - trzymam kciuki :)

Walery - jaka tam różnica? 300 kilosów? Nie warto wspominać :)

Trollking 19:08 niedziela, 14 sierpnia 2016

Nizinnym prowokatorom, mówię stanowcze: O, nie! ;) Z Piechowic do Michałowic, jest prawie tak samo, jak z Poznania do Michałowic... Jak w reklamie: prawie robi wielką różnicę :))))

Walery 08:45 niedziela, 14 sierpnia 2016

Przesieka ... to mój debiut (w mtb) w tamtych rejonach . Dziesięć lat temu.
Muszę to powtórzyć ... może jeszcze w tym roku ! Ale na szosie ! :-)

Jurek57 05:45 niedziela, 14 sierpnia 2016

Warto zjeździć Michałowice i Jagniątków ze wszystkimi szczegółami - niektóre uliczki wywołują skręcenie karku od samego oglądania (zjeżdżone w całości, oczywiście na mono :) ).

Wszystko pięknie, cacy, ale Przeł. Karkonoskiej wciąż nie nawiedzasz... :(

mors 23:20 sobota, 13 sierpnia 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa eczep

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]