Dziś oczywiście znów nie było mi dane się wyspać. Zazwyczaj mam tak przez pracę, dziś powodem była wizyta u dentysty, delikatnie po południu. Sam nie wiem co gorsze :) Choć chyba wiem - stomatolog to tylko pół godziny męczarni, robota - co najmniej osiem.
Wietrznie było jak zwykle, za to temperaturka jak dla mnie idealna, bo poniżej dwudziestu stopni. Nie chciało mi się napinać, więc przejechałem swoje tempem umiarkowanym, by nie rzec słabym. Pod koniec stałej trasy na zachód, przez Plewiska, Gołuski, Dąbrówkę, Dopiewo, Trzcielin, zaraz za Rosnowem postanowiłem zmienić swój rytuał i w Komornikach nie skręcać na Luboń, tylko wrócić przez Plewiska. Decyzja okazała się genialną, bo miałem co prawda jeszcze więcej powiewu w pysk, ale za to zachowałem higienę psychiczną. Im mniej Lubonia w mym życiu tym trzyma się ona lepiej :)
Komentarze (6)
OK! Ale pewnie prędzej spotkamy się gdzieś na trasie jak będziesz wyjeżdżał z domu. Aktualnie ma wiać z północy i wschodu, więc wygląda na to, że Plewiska będę omijał. Się zobaczy :)
Ano kiedyś można się zgadać - dzięki za zaproszenie :) Tylko że ja zawsze ruszam na styk i czasu mam mało. No chyba że mi tę kawę nalejesz do wspomnianego bidonu na drogę :)
Hehe, coś w tym jest. Ja mam taki radar na Ukraińców, poznam po twarzy - czemu, nie wiem, a na "lubończyków" za styl jazdy samochodem. Więc to nawet nie rasizm a jakiś lubonizm :)
Miałem taki przypadek w drodze z soboty ! Siedzę na parkingu (okolice Sulęcina) leśnym ... podjeżdża auto z rejestracją PZ ... . Pytam wysiadających z auta . Z daleka ? Posażerowie odpowiadają że z Poznania ! Ja bezczelnie ... od kiedy Luboń to Poznań ! Okazało się że trafiłem. Bingo !!! Luboń wiecznie żywy ! ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"