Wczoraj wieczorem niespodziewanie zostaliśmy rzuceni na ROD-os przy Głuszynie, w celu nadrobienia zaległości towarzyskich. No i jak to na Rodzinnych Ogródkach Działkowych, musiało być piwko, grill (osobiście polecam oscypka w tej wersji), piwko, piwko... i takie tam typowo polskie rozrywki. W związku z tym dziś rano moja forma nie mogła być dobra. I zdecydowanie nie była ;)
Ruszyłem o dziewiątej, i tak później niż zamierzałem, bo... bo ruszyłem później :) Istniało ryzyko, że się spóźnię do roboty, ale jak wiadomo są sprawy ważne i ważniejsze. Na szczęście temperatura spadła o ponad dziesięć stopni, więc było czym oddychać, ale w zamian, żeby nie było za różowo, wrócił paskudny, silny wiatr. Kręciłem sobie więc powoli i ślamazarnie na zachód, przez Plewiska, serwisówkę przy S-11, Dąbrówkę, Dopiewo, docierając w końcu do dawno nienawiedzanej miejscowości Podłoziny, gdzie zawróciłem, tym razem własnymi śladami.
Podczas powrotu przez Plewiska urzekła mnie moja ukochana rodzima myśl techniczna w temacie DDR-ek (a tu jeszcze nawet DDRiP), a konkretnie sposób rozwiązania wjazdu na ów wynalazek. Tak mnie zauroczył, że zatrzymałem się, żeby cyknąć zdjęcie, ale już zapomniałem z niej skorzystać. Gapa ze mnie :P Poza tym na sam widok dostawałem choroby morskiej. Natomiast kawałek dalej, w Dąbrówce, ze zdziwieniem spostrzegłem, że nie istnieje już ukazany w moim starym wpisie (TYM) kebab "U kibola". Teraz "Kusi smakiem" :) Nie zmienia to faktu, że ani jednej, ani drugiej wersji owego przybytku nie widziałem jeszcze otwartego, nawet gdy jeździłem w godzinach teoretycznie "obiadowych". Ciekawostka. Do pracy zdążyłem, prawie się nie spóźniając.
Komentarze (4)
Aktualnie masz niedaleko do niego, zawsze możesz zweryfikować odczucia wygląd-smak :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"